Gość: DejaVu
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
11.07.01, 01:26
Pani dziennikarka (niektórzy piszą, że porucznik)
napisała sprytny tekst. Oskarża w nim asystenta
ministra, że żądał łapówek - zwróćcie uwagę - żądał, a
nie brał. Ministra oskarża, że zbudował sobie dom i
kupił sobie dobre auto.
Wszyscy się cieszą, ja w pierwszym odruchu też, bo o
istnieniu korupcji na wysokich szczeblach władzy
jestem przekonany. Ale zarzuty są dość perfidne, nie
można się przed nimi bronić. Nie może p. Szeremietiew
oskarżyć dziennikarki o zniesławienie i próbować się
oczyścić z podejrzeń, bo przecież nie napisała, że
wziął łapówkę, lecz samą prawdę - kupił samochód i
zbudował dom.
Na podstawie tak skonstruowanych zarzutów pan premier
w błyskawicznym tempie zawiesza ministra. Prokuratura
wszczyna śledztwo w sprawie korupcji w MON.
Przesłuchiwana dziennikarka oświadcza, że nie zdradzi
żródła swoich informacji - w tej sytuacji jej tekst
staje się zwykłym pomówieniem. Brak też innych dowodów
w sprawie, skoro prokuratura nie jest w stanie
postawić zarzutu p. Farmuzowi.
I tu dochodzę do sedna. Jeszcze dzień wcześniej pan
minister Komorowski twierdził, że od dawna wiedział o
nieprawidłowościach związanych z dostępem do tajnych
materiałow - wiedział, ale nie reagował - nie uważał
tego za przestępstwo. Jeszcze dzień wcześniej świeżo
powołany minister-prokurator deklarował, że nie będzie
się wtrącał do prowadzonych śledztw - a tu tymczasem z
dumą, wzorem niedoścignionego prokuratora Wyszyńskiego
oświadcza: "daliście mi człowieka, a ja znalazłem
paragraf !!" i poleca ścigać p.F. za nieuprawniony
dostęp do tajemnic - równie dobrze mogłoby to być
niezapięcie pasów, czy jazda bez kasku na rowerze.
Uruchamia się samoloty, helikoptery, zagraża
bezpieczeństwu żeglugi mimo, że nie ma żadnych podstaw
by ścigać faceta z zasadniczego powodu.
I tu proszę was o refleksję. Ja też chciałbym, żeby
winni korupcji zostali wskazani, napiętnowani,
dotkliwie ukarani - ale za korupcję, a nie za
przechodzenie przez jezdnię na czerwonym świetle. Bo
takie instrumentalne traktowanie prawa może w pewnym
momencie zagrozić każdemu z nas.