chateau
28.04.13, 16:46
Mogę zrozumieć niechęć do przeciwnika/wroga. Przyjmuję do wiadomości, że niektórym rygoryzm moralny utrudnia przyjęcie faktów do wiadomości.
Ale nie rozumiem zaniku instynktu samozachowawczego.
Jeśli uważacie, że funkcjonariusze organów państwa mają prawo was prowokować i testować waszą uczciwość, to:
- nie będziecie mieć nic przeciwko podsłuchom, czytaniu maili i generalnie inwigilacji
- nie oburzycie się, kiedy policjant podczas kontroli drogowe zacznie wam sugerować, że te 20 km/h za dużo da się jakoś inaczej załatwić
- nie wkurzycie się, jak wam podrzucą pół grama trawy, bo przecież to nie wasze, więc się wybronicie na luziku
- nie dotyczy was cyniczny i dobrze przygotowany szantaż ze strony urzędnika, bo się nie dacie zaszantażować.
Przecież jesteście do bólu uczciwi i państwo może was sprawdzać na każdym kroku w dowolny sposób, nieprawdaż?