qwe_33
04.05.13, 12:10
Doceniam "rewolucyjność" i nie podważam rangi tego wydarzenia ale nie rozumiem, dlaczego jest fetowane jako niemalże najważniejsze święto państwowe w obecnej Polsce.
O ile świętowanie rocznicy w II RP, po latach zaborów było - w pewnym sensie - uzasadnione, o tytle w III nie widzę żadnego racjonalnego powodu dla tak wielkiej fety (chyba, że jest to prymitywny sposób na odreagowanie zakazu jego świętowania, w czasach słusznie minionych?)
Mimo rewolucyjności jej zapisów (pomijam już zapis o "przewodniej roli" religii katolickiej, który - wg. dzisiejszych kryteriów - rzuca cień na to doniosłe dzieło ale rozumiem iż w tamtych czasach i uwarunkowaniach politycznych, taki zapis był konieczny), nie znajduję powodów, dla których miast upamiętniać ją jak upamiętniamy bitwę pod Grunwaldem, wszelkie narodowe powstania, wybuch II WŚ, czy inne ważne wydarzenie historyczne, zrobiono z niej święto państwowe wielkiej rangi, porównywalne do rocznicy odzyskania niepodległości.
Moje największe wątpliwości budzi jednak fakt, iż - jak byśmy to nazwali dziś - był to jedynie projekt, który tak naprawdę nie wszedł w życie a konsekwencje jego "uchwalenia" były dla Polski, katastrofalne.
Jeśli zależałoby to ode mnie, to 14 kwietnia, tj. przypuszczalną datę chrztu Polski przez Mieszka I w 966 ale też i oficjalny początek państwowości polskiej, fetował bym bardziej niż rocznicę uchwalenia konstytucji, i to z tej rocznicy, uczyniłbym święto państwowe.
(ale wtedy, "długi weekend" byłby o wiele krótszy)
I na koniec; dlaczego, skoro już świętujemy to wydarzenie, nie wspomina się o roli kościoła i jego dostojników, w "uwaleniu" tej tak postępowej konstytucji?