widz102
10.05.13, 13:09
1) Czy w związku z tym, że KAŻDY, kto Pana i Pana PiS porzuci, natychmiast staje się dla pisowskich hejterów jawnych, tajnych i dwupłciowych "agentem obcych służb (wiadomo jakich)", to odejście z PiS WSZYSTKICH członków PiS oznaczałoby, iż CAŁY PiS był organizacją agenturalną?
2) A gdybyśmy nadal trzymali się tej niezaprzeczalnej i niepodważalnej logiki - czy fakt, że po odejściu z agenturalnego - jako się tu udowodniło czarno na białym - PiS wszystkich jego agenturalnych członków , pozostał w nim jedynie Prezespan oznaczałby tym samym, że był to główny agent-rezydent obcego mocarstwa, opuszczony przez wiarołomnych agentów podrzędnych (którzy tym samym wybieliliby się moralnie)? Czy też raczej (tertium non datur) - że pozostał w nim jedynie kompletnie niewinny i czysty jak łza, za to naiwny jak pijane dziecko we mgle prezes, który latami przyjmując do swej organizacji WYŁĄCZNIE agentów - kierował tym samym, nawet o tym nie wiedząc - agenturą obcego wpływu?
I pytanie pomocnicze - a gdybyśmy i w tym drugim przypadku wykluczyli złą wolę lub głupotę/naiwność Prezesapana - czyli przyznali, (jedyne możliwe!), że TO NIE ON kieruje agenturalnym (jak udowodniliśmy powyżej per eliminatio) PiS-em - to KTO tak naprawdę kieruje dziś PiS-em? Czyli - KTO - jeśli nie Prezespan - jest dziś głównym rezydentem obcych służb w Prawie i Sprawiedliwości?