wlodzimierz.iljicz
19.06.13, 12:34
"Jego zdaniem prace nad zmianami ustawowymi powinny być prowadzone tak, by nie powodowały agresji, a obecnie w Polsce kluczowe jest "wychowanie wszystkich Polaków do maksymalnej tolerancji i zrozumienia dla faktów odmienności, nie tylko o charakterze seksualnym". - Wydaje się, że zbyt forsowne tempo niektórych zmian może doprowadzić do skutków odwrotnych. Ja się tego obawiam - powiedział premier. Apelował, by rzetelnie oceniać to, co naprawdę można uzyskać. Ustawa o związkach partnerskich - podkreślił szef rządu - wymaga nie tylko większości w parlamencie, lecz również "faktycznej i to przygniatającej większości wśród Polaków"
Podkreślił przy tym, że nie widzi żadnej szansy, by w ciągu 10-15 lat znalazła się w parlamencie większość zdolna zmienić konstytucję na rzecz radykalnych rozwiązań dla związków partnerskich. - Powiem więcej, jeśli można się czegoś obawiać, także wtedy, jeśli będziemy przesadzali z tempem, że będzie dokładnie odwrotnie - że znajdzie się w parlamencie większość konstytucyjna, która da tak do wiwatu, że będziemy żałowali, że się w ogóle podjęliśmy tego wysiłku, do końca życia"
Należy przyjąć z zadowoleniem fakt, że premier Donald Tusk zaczyna rozumieć, że społeczeństwo polskie nie życzy sobie ustawowego wspierania rozpowszechniania homoseksualizmu, tak samo jak i innych odchyleń na tle seksualnym.
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,14118631,Kozlowska_Rajewicz_o_zwiazkach_partnerskich__Mam_nadzieje_.html