jajo węża

IP: *.tnt5.ber2.deu.da.uu.net 01.08.04, 14:15
Życiński przypomina w weekendowej Rzepie o mafijnych tradycjach schyłkowego
PRL-u. Jestem mu za to wdzięczny, bo jest to dobry trop, z pewnością jeden z
ważniejszych, które zezwalają na lepsze zrozumienie tego, co dzieje się w
Polsce obecnie.

Do faktów omawianych przez niego dorzucic można jeszcze parę innych, po dziś
dzień niewyjaśnionych i pomijanych skrzętnym milczeniem. Chodzi o głośne
zamachy terrorystyczne pod koniec lat 70-tych na Trasę Łazienkowską, Rotundę
i kino "Atlantic" w Warszawie. Ponoć jakaś frakcja w KC chciała nakłonić
Gierka do ustępstw.

Mniej więcej w tym samym czasie Ingmar Bergman kręcił w Monachium film o
niemieckim faszyżmie pt. "Jajo węża". Jego akcję przeniósł we wczesne lata
dwudzieste. Jak wiadomo, jajo węża jest przeźroczyste i dobrze widać w nim
węża w postaci embrionalnej. To jest świetna metafora. Użyć można jej także
w odniesieniu do peerelowskich początków polskiej mafii, o czym pisze
Życiński.


ZAMYŚLENIA - abp Józef Życiński
Jak hartowała się mafia?

Powiązanie ludzi władzy ze światem przestępczym bywa traktowane jako nowa
jakość towarzysząca wprowadzaniu do polityki doświadczeń mafii. Przeglądając
materiały publikowane w Biuletynie Instytutu Pamięci Narodowej łatwo się
przekonać, że mafijne metody działania mają w polskich warunkach bogatą i
długą tradycję. Ich specyfikę stanowiło to, że w warunkach PRL mafia
polityczna działała w majestacie prawa, do opinii publicznej zaś docierały za
pośrednictwem mediów jedynie wzniosłe komunikaty informujące o jej
osiągnięciach.

Echa tych osiągnięć pojawiają się jeszcze obecnie w świadectwach osób, które
niegdyś atakowano w imię mafijnych działań. Takie przejmujące świadectwo daje
żona Jana Strzeleckiego, zamordowanego przy Wisłostradzie 30 czerwca 1988 r.
W wywiadzie przeprowadzonym dla "Nowoj Polszy" przez Sylwię Frołow Jadwiga
Strzelecka opowiada, jak po znalezieniu zwłok męża odwiedził ją "znajomy,
niegdyś wpływowy działacz partyjny, wówczas dziennikarz ÇTrybuny LuduČ. Z
jego wypowiedzi, chociaż nie powiedział tego wprost, zrozumiałam, że
przyszedł na polecenie samego generała Jaruzelskiego. Powiedział mi, że Çw
górzeČ, tzn. w Komitecie Centralnym Partii, uważają napad za prowokację
podjętą przez konserwatywne kręgi w aparacie bezpieczeństwa..." ("Nowaja
Polsza", czerwiec 2004).

Nie przesądzając, czy opinia wyrażona przez dziennikarza "Trybuny" była
prawdziwa, trzeba ją jednak traktować jako ważną ekspresję przekonań
podzielanych przez część kierownictwa PZPR w schyłkowym okresie działalności.
Świadczy ona, że przynajmniej w niektórych kręgach partii traktowano wówczas
mord polityczny, popełniony nawet na przedstawicielach lewicy, jako jeden z
możliwych środków walki o przejęcie władzy. Nie ma odkrywczego charakteru
stwierdzenie, że ówczesne władze korzystały z mafijnych metod w celu
osiągnięcia korzyści ideologicznych lub finansowych. Zarówno mord na księdzu
Popiełuszce, jak i gangsterskie metody zastosowane w akcji "Żelazo" rozpalały
u wielu działaczy umiłowanie leninowskich zasad, które podkreślały, że dobre
może być wszystko, co służy umacnianiu zdobyczy rewolucji. Moralny cynizm
zastosowań podobnych zasad demonstrowano jednak dopiero wtedy, gdy w grę
wchodziły duże pieniądze lub walka z tzw. wrogiem politycznym. W przypadku
Strzeleckiego chodziło natomiast o kryształową postać polskiej lewicy.

Dopuszczanie możliwości mordu jako prowokacji politycznej ilustruje klimat
schyłkowej PRL, ukazując wielkość degrengolady moralnej na szczytach
ówczesnej władzy. Nie ocalały tam już żadne Rubikony etyczne, skoro jako
realną traktowano możliwość, że w imię haseł lewicy morduje się ludzi lewicy
po to, by w walce o władzę osłabić polityczne wpływy innych przedstawicieli
lewicy. W historii mafii niezbyt często zdarzają się przypadki, by w ramach
wewnętrznych porachunków mordowano z premedytacją uczciwe osoby, które nie
okazywały żadnego zainteresowania działalnością mafii. Slogany o walce
klasowej służyły więc ostatecznie generowaniu praktyki, przy której nawet
metody stosowane przez mafię mogą uchodzić za względnie cywilizowane.
Praktyka ta kształtowała przekonanie, że można zaakceptować wszelkie środki,
gdy w grę wchodzi walka o władzę. Przekonanie takie, zakorzenione głęboko w
podświadomości, obecnie trudniej jest zmienić niż konstytucję czy nawet
system ekonomiczny. Trzeba odważnych działań, aby dziedziny aktywności
gangsterów i polityków mogły znowu stać się rozłączne. Mentalność
Rzeczypospolitej Ludowo-Gangsterskiej ma obecnie zbyt wielu spadkobierców, by
można bagatelizować jej następstwa społeczne i kulturowe.

Znamienną cechę działań ostatnich przywódców PRL stanowiła niechęć do
obrachunków moralnych z historią. Wyrazem tej postawy w najbardziej znanych
przypadkach było niszczenie dokumentów MSW, krytyka działań IPN, utrudnianie
poznania prawdy o śmierci Grzegorza Przemyka czy bratobójczych strzałach do
górników z Wujka. W kwestiach mniej drastycznych pod względem wymowy
społecznej życzliwe dla mafii praktyki wyrażały się w ukrywaniu prawdy o
bojówkarskich wyczynach niektórych działaczy "Ordynackiej" czy w powierzaniu
prestiżowych stanowisk uczestnikom antysemickich akcji z 1968 r. Służyło to
kształtowaniu postaw, które określiłbym mianem "lewicowość życzliwa mafii". U
jej podstaw leżało beztroskie przekonanie, że w każdych warunkach można
manipulować przekazem informacji i ukrywać prawdę równie skutecznie, jak to
zrobiono u kresu PRL.

Część środowisk, które dołączyły do grona budowniczych "lewicy życzliwej
mafii", zapłaciła już za to wysoką cenę. Jeśli nie przeżyjemy moralnego
wstrząsu, ich następcy będą zapewne bardziej ostrożni i jeszcze bardziej
cyniczni. Koniecznym warunkiem wstrząsu byłoby ujawnienie dostępnej prawdy
przez tych działaczy lewicy, dla których termin "moralność" nie stał się
pustym słowem i którzy dysponują wiedzą, jak hartowała się mafia pod
opiekuńczymi skrzydłami lewicy. Ujawnienie tej wiedzy może okazać się ludzką
reakcją, w której uczciwość ceni się wyżej niż konsolidację mafii.-
    • leszek.sopot Re: jajo węża 01.08.04, 14:56
      Gość portalu: wartburg napisał(a):

      > Życiński przypomina w weekendowej Rzepie o mafijnych tradycjach schyłkowego
      > PRL-u. Jestem mu za to wdzięczny, bo jest to dobry trop, z pewnością jeden z
      > ważniejszych, które zezwalają na lepsze zrozumienie tego, co dzieje się w
      > Polsce obecnie.
      >
      > Do faktów omawianych przez niego dorzucic można jeszcze parę innych, po dziś
      > dzień niewyjaśnionych i pomijanych skrzętnym milczeniem. Chodzi o głośne
      > zamachy terrorystyczne pod koniec lat 70-tych na Trasę Łazienkowską, Rotundę
      > i kino "Atlantic" w Warszawie. Ponoć jakaś frakcja w KC chciała nakłonić
      > Gierka do ustępstw.
      > Mniej więcej w tym samym czasie Ingmar Bergman kręcił w Monachium film o
      > niemieckim faszyżmie pt. "Jajo węża". Jego akcję przeniósł we wczesne lata
      > dwudzieste. Jak wiadomo, jajo węża jest przeźroczyste i dobrze widać w nim
      > węża w postaci embrionalnej. To jest świetna metafora. Użyć można jej także
      > w odniesieniu do peerelowskich początków polskiej mafii, o czym pisze
      > Życiński.

      Mi wypadło to z pamięci, ale coś mi kołacze się po głowie o dużej aferze
      brylantowej z 1981 r., która w czasie stanu wojennego utonęła chyba w odmętach
      zapomnienia.
      Myślę, że nie było tak, że w schyłkowym peerelu rodziły się struktury mafijne.
      Jestem przekonany, że takie struktury esbecko-partyjne, których celem był zysk
      materialny a nie działania polityczne, funkcjonowały jeszcze za Gomółki.
      • Gość: wartburg Re: jajo węża IP: *.pool.mediaWays.net 01.08.04, 16:40
        leszek.sopot napisał:

        > > Mi wypadło to z pamięci, ale coś mi kołacze się po głowie o dużej aferze
        > brylantowej z 1981 r., która w czasie stanu wojennego utonęła chyba w
        odmętach
        > zapomnienia.
        > Myślę, że nie było tak, że w schyłkowym peerelu rodziły się struktury
        mafijne.
        > Jestem przekonany, że takie struktury esbecko-partyjne, których celem był
        zysk
        > materialny a nie działania polityczne, funkcjonowały jeszcze za Gomółki.



        Życiński nie dowodzi, że mafia narodziła się w schyłkowym peerelu. Zauważa
        tylko, że klimat schyłkowego peerelu sprzyjał wykrystalizowaniu się struktur
        jawnie mafijnych. Wszyscy wiedzą i on na pewno też, do czego była zdolna SB i
        jak niewiele miała ona wspólnego z państwem prawa, którego, ma się rozumieć,
        nie było także za Gomułki. Już wtedy do aparatu bezpieczeństwa trafiali ludzie
        z kryminalną przeszłością. Ale co się dziwić? To była naturalna kolej rzeczy
        w systemie, ktorego wyznawcy nie stronili od żadnych środkow, kiedy w grę
        wchodziła walka o władzę.

        To byłby dobry temat dla historyka. Zrekonstuować proces tworzenia się mafii w
        strukturach PRL-u.

        • leszek.sopot Cudowna melina 01.08.04, 17:03
          Kazimerz Orłoś napisał w 1971 roku książkę "Cudowna melina". Była to historia
          małego miasteczka, którym rządził gang przestępców na wysokich stanowiskach.

          Pauza

          aż ciarki mi przed chwilą przeszły po plecach gdy wyły o 17 syreny...
          • leszek.sopot Cudowna melina cd. 01.08.04, 18:46
            Takich cudownych melin za prl. było wiele. A mechanizm funkcjonujący gdzieś w
            prowincjonalnym miasteczku funkcjonował wszędzie. Każdy przekręt finansowy,
            każdy awans i zwolnienie z pracy był zależny od lokalnego kacyka.
            Tak działo sie także w moim rodzinnym mieście. Miałem to nieszczęście, że u
            sąsiadki z parteru odbywały się balangi z udziałem miescowych policyjno-
            partyjnych szych (wówczas prezydent miasta to był pionek). Sąsiedzi mogli robić
            co chcieli z domem, ogrodem - dyktowali warunki, a jako że głowa rodziny była
            niegdyś ubekiem a w latach 50. została dyrektorem przedsiębiorstwa
            sprzedającego sprzęt medyczny, założyli w piwnicy (nas jej prawie pozbawiając)
            wytwórnię szkła laboratyjnego. Przez cały PRL żyło się im jak u Pana Boga za
            piecem. Po zaniżonej cenie kupili pół domu a dodatkowo dostali prawo do
            użytkowania 2/3. Na piętrze natomiast mieszkały w jednym mieszkaniu 3 rodziny w
            tym jedna z milicyjnego nadziału. Z tego, czego się nachapali za komuny, do
            dziś żyją dostatnio, a mieszkających na piętrze mają za hołotę. Teraz syn
            nieżyjącej już głowy rodziny imprezuje sobie z nowymi sopockimi władzami. Dalej
            mogą robić co chcą.
            Cudowna melina trwa nadal, ale nie czerwoni ją już tylko tworzą - pewne
            mechanizmy trwają dalej. Są pewnie niezależne od poglądów politycznych (lub ich
            braku) tylko od samego mechanizmu władzy.
        • Gość: Anna Kozlowska Kukulcze jaja, jaja zmij IP: *.sympatico.ca 01.08.04, 18:34
          Diabelski pomiot - mozna tez powiedziec. Brak moralnosci, wszechobecne
          klamstwa, obluda - wszystkie cechy negatywne natury ludzkiej spotykaja razem
          tworzac uklady zbrodnicze, mafijne.

          Od czasow urzedowego wprowadzenia moralnosci socjalistycznej mafia rosna w sile
          by "ludziom" zylo sie dostatniej. Mroczne tajemnice Peerelu nadal sa skrycie
          skrywane bo wciaz sa u wladzy ci wybrani. Funkcjonariusze partyjni -
          czlonkowie przestepczej oraganizacji po krotkim podwinieciu ogonow i
          przyczajeniu sie - rozwineli swoje upaprane skrzydla i sztandary. My -
          wyborcy - pozwolilismy na to. Wielu z nas nie idac do wyborow oddalo
          walkowerem wladze czlonkom mafii.

          O tych strukturach mafijnych pisze Henryk Pajak w swoich ksiazkach. Pisze i
          mowi na antenie Radia Maryja pracowity profesor Jerzy Robert Nowak.

          Moralnosc wynosi sie z domu. Moralnosc socjalistyczna nabywa sie razem z
          dobrodziejstwem inwentarza w postaci posad, posiadlosci, kont bankowych,
          zaszczytow i ukladow.

          W Zeszytach Historycznych chyba z roku 1981 znalazlam opracowanie kontroli NIKu
          z czasow ducha Solidarnosci, ktore omawia kontrole nabycia zasobow materialnych
          dygnitarzy partyjnych piastujacych stolki dla jedynie slusznych. Wojewodowie,
          komendanci milicji (obywatelskiej - oczywiscie), sekretarze partii,
          ministrowie - jednym slowem kontrola objela kacykow i ich zastepcow, ktorzy
          nabyli rozne dobra z naruszeniem obowiazujacego prawa - czyli okradli swoj
          narod czyli - miedzy innymi mnie i moja rodzine tez.

          O tym, co potwierdzil NIK w swoich kontrolach - niestety, nie zdazyl ich
          ukonczyc bo na pomoc pospieszyli dzielni generalowie patrioci (brawa im za to
          do dzisiaj dzwiecza) - o tym mowilo sie w swoim gronie. Wiedzieli sasiedzi
          gdzie jaki dygnitarz nabyl dzialke nad jeziorem za psie pieniadze, wiedzieli
          pracownicy budowlani i inzynierowie pomagajacy budowac dacze z materialow
          kradzionych takim jak ja w nieskonczonosc czekajacym na wlasne skromne
          mieszkanko. NIK przytoczyl kwoty i nazwiska i stanowiska. Ciekawa nadzwyczaj
          i pouczajaca zyjacych w naiwnej nieswiadomosci lektura. Mnostwo nazwisk - a
          kontrola nigdy nie zostala ukonczona!

          Wiedzialo sie o wielu sprawkach i machlojach partyjniakow i tych, ktorym
          spadaly ochlapy z partyjnego stolu. Mafia rosla w sile stopniowo ale przez
          dziesieciolecia. Dzieci mafiozow maja juz wlasny pomiot, ktory dziedziczy
          dobra materialne i duchowe - jak sie patrzy, i czyta, i wie i jak nalezy sie
          domyslac z symptomow.

          W czasach ciezkiego Peerelu niektorym zylo sie znakomicie w porownaniu do
          pospolstwa. Wybrancy nie mieli problemu z jezdzeniem po swiecie za nasze
          (czyli moje tez) pieniadze. Ambitni dostawali stypendia i ksztalcili sie w
          parszywej Ameryce, nabierajac plynnosci jezykowej i wielkoswiatowych manier.
          Ich dzieci tez odziedziczyly zasluzenie po swoich przodkach wprost
          proporcjonalne przywileje. I mamy to, co mamy. Nie mamy tego co nam zabrano,
          co sprzeniewierzono, sprzedano obcym. Nam - czyli ogolowi Polakow, w tym i
          mnie, ktorzy nie siedzielismy z zalozonymi rekami ale pracowalismy w naszym
          kraju a efekty naszej pracy i owoce z nich zbieraja inni. Nam niepotrzebne
          banki, fabryki, wyksztalcenie i jedzenie. Rzad sie wyzywi bo sie zabezpieczyl.

          Sztandar wyprowadzic do przehaftowania. Sztandar po przehaftowaniu nazwy
          wprowadzic. Miedzynarodowke zagrac. Teraz to sie nazywa Oda a kompozytorem
          jest nie byle kto.

          To jest temat nie tylko dla historykow - to temat dla nas wszystkich.
          Szczegolnie dla tych, ktorzy daja sie wciagac mafii w swoje mafijne uklady i
          kompromituja sie udajac, ze odkryli Ameryke. Ona zawsze byla od kiedy
          pamietam, prosze wielebnych ojcow biskupow i niektorych ksiezy tez. Biskup
          Zycinski, Pieronek, ksiadz Boniecki - nalezy sie zdecydowac czy chcecie kroczyc
          pod sztandarem ociekajacym krwia niewinnie pomordowanych, nawet jesli nowe
          ozdobki te krew przyslonily, czy jestescie za prawda i sprawiedliwoscia, czy
          jestescie Polakami, wielebni pasterze. Czarne i czerwone futerka waszych
          owieczek dostrzegacie a te ogolone pozostawiacie na mrozie na pocieszenie
          opowiadajac im jak to dobrze jest miec futerko, "macie kozuchy jak w banku".
          Po naszej smierci futerko nam nie bedzie juz potrzebne, ksieze biskupie. Nawet
          te cztery sciany - tez nas nie uciesza kiedy zejdziemy z tego padolu, wielebny
          ojcze. Produkty Orlenu i cukrowni tez nas nie beda pasjonowaly, podejrzewam.

          Pocieszam sie, ze i czlonkowie mafii tez nie beda cieszyc sie wiecznie lupami.
          Pan Bog nierychliwy ale sprawiedliwy, prosze mafiozow. Przekonacie sie kiedys,
          mam nadzieje. Kazdy we wlasnym sumieniu wie czy moze patrzec innym prosto w
          oczy, czy to co glosi i co robi jest uczciwe i sluszne. Nawet jesli prawo
          pozostaje martwym zapisem - ono istnieje. Moralnosc to prawo uniwersalne.
          Lamiac te prawa jestesmy przestepcami.
    • homosovieticus nieswiadomi zwolennicy mafijnego myślenia 01.08.04, 19:22
      dyskutować usiłują o jej polskiej historii w przekonaniu ,że wystarczy to,
      żeby nie być posądzanym o przynależność do grupy niewiarygodnych, bo
      służalczych wobec rządzącej mafii, forumowych pismaków.
      • basia.basia Re: nieswiadomi zwolennicy mafijnego myślenia 01.08.04, 20:31
        homosovieticus napisał:

        > dyskutować usiłują o jej polskiej historii w przekonaniu ,że wystarczy to,
        > żeby nie być posądzanym o przynależność do grupy niewiarygodnych, bo
        > służalczych wobec rządzącej mafii, forumowych pismaków.

        Homo? To było do wartburga? Czy urazy, złość itp.
        nie padają Ci czasem na mózg, za przeproszeniem?
        Czy musisz się wszędzie dopatrywać złych intencji?
        • Gość: tete Re: nieswiadomi zwolennicy mafijnego myślenia IP: w3cache.* / *.2-0.pl 01.08.04, 21:21
          Ubecja pierwsza zajęła się piractwem video (z artykułu Hugo Badera o pewnym UB-
          ku). Pewnie komputerowym też. A kto kręcił FOZZ? Potem za SDRP zaczęły się
          pierwsze dziwne prywatyzacje, były jeszcze świadectwa udziałowe NFI, pożyczka
          moskiewska i ulotny majątek PZPR co go Herman nie znalazł, kantory Gawronika.
          I gdzie tu myśleć o reformach państwa?
Pełna wersja