piq
11.11.13, 23:53
Warto sobie przypmnieć, kto wprowadził tradycję zadym w czasie manifestacji - dodam: legalnych.
Otóż zaczęło się w roku 2010, kiedy to przeciwko legalnemu Marszowi Niepodległości (w którym szli różni ludzie, nie tylko znienawidzeni przez GW "narodowcy") nielegalny kontrmarsz organizowało razem z antifą środowisko Gazety Wyborczej pod wodzą znanego samozwańczego eksperta od antysemityzmu i faszyzmu Seweryna Blumsztajna, który podjudzał do bójek (pamiętne rozdawanie gwizdków i "nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji"). Doszło do rozrób i ataków na policję, ale rząd nie zrobił nic Gazecie Wu, bo woli z nią dobrze żyć.
W roku następnym pałeczkę przejęli bandyci z Antify wzmocnione zagranicznymi posiłkami. Eskalacja starć oczywiście nastąpiła, jeszcze na dwie godziny przed rozpoczęciem marszu antifowcy zaatakowali policję w rejonie Świętokrzyskiej i Nowego Światu. A potem już poszło.
Od tego czasu, czyli od czasu bandyckich i nielegalnych blokad Marszu przez środowiska debilno-zboczonego postempactwa, tzw. Marsze Niepodległości nabrały charakteru ustawek między lewakami narodnymi a lewakami postempowymi.
Dziękujemy ci, o Gazeto W., dziękujemy wam, ciotowaci kibole oraz dziękujemy ci, nierządzie, za to, że musimy być świadkami teqo skandalicznego q r e s t w a w każde nasze święto narodowe.
PS. Rozmawiałem ze znajomym policjantem, który twierdzi, że zapobiegnięcie ustawce nie jest szczególnie trudne. Ale rozróby są na rękę władzy, bo pisiactwo doprowadziło do tego, że jest identyfikowane z kibolstwem. Więc starannie reżyseruje się ustawkę i sprzedaje mediom.