O Geremku jako niedoszłemu przewodniczącemu PE`

12.08.04, 19:45
www.lprslask.iap.pl/index.html?id=wiadomosci&nrwiad=19930
Prof. Geremek rżnie niby na takiego nowoczesnego "Europejczyka", ale jak
przychodzi co do czego to odwołuję się do nacjonalizmu. Na szczęście Geremek
to już emeryt i raczej nic nie zdziała, ale tu już szykuję się nam jego uczeń
Rokita, który w pędzie do władzy jest jak świnie w pędzie do żłobu po długiej
nocy.
    • humbak Re: O Geremku jako niedoszłemu przewodniczącemu P 12.08.04, 19:52
      Nie obrażaj Geremka, porównując go z tym populistą. Jak chcesz, przeczytaj,
      choć pewnie Ci się to nie spodoba:
      tygodnik.onet.pl/1560,1177511,0,3935,dzial.html
      tygodnik.onet.pl/1547,1177499,0,335205,dzial.html
      On sam nie odwoływał się do haseł narodowościowych. To nie w jego stylu.
    • Gość: Anna Kozlowska Bronek Szpicbrodka - cymes IP: *.sympatico.ca 14.08.04, 05:49
      Tekst ze strony LPR jest wart przytoczenia w calosci, co czynie niniejszym - ze
      zlosliwym zadowoleniem.

      Tysiące ton zmarnowanego papieru, nieprzespane noce, hektolitry farby
      drukarskiej, kilogramy ogryzionych paznokci, miliony impulsów telefonicznych i
      esemesów, to generalnie wstępny bilans strat po tym, jak europejska deputacja
      nie wybrała na swojego przewodniczącego Bronisława Geremka. Skandal jest tym
      większy, że cudownie sprowadzony ze świata umarłych polityków wujek Bronek,
      całkiem serio uwierzył w europejską synekurę i z miejsca jął się z nią witać.
      Co przytomniejsi pukali się w czoło, widząc jak Geremek przebiera nogami do
      unijnego stołka, ten jednak niezrażony kolędował po wszystkich klubach,
      frakcjach i lożach. Głaskał oparcie, sprawdzał czy fotel aby dobrze wyściełany
      i stabilny, stukał, pocierał, zaglądał od spodu. Jednym słowem zaliczył
      kompletny odlot.

      Ku powszechnemu przerażeniu, pan profesor nagle zaczął uderzać w
      nacjonalistyczne tony. Zawezwał wszystkich za pośrednictwem Gazety Wyborczej do
      narodowego, a nie partyjnego głosowania nad jego kandydaturą. Czujecie Państwo,
      n a r o d o w e g o! Euroentuzjastom grunt momentalnie uciekł spod nóg, a
      dotychczasowy porządek świata skasował im się, jak za stuknięciem klawiatury.
      Klik, i koniec –, pusty ekran. Wrażenie pustki było tym większe, że jeszcze
      niedawno cała europejska kamaryla, unijne fundacje, Gazeta Wyborcza i Tygodnik
      Powszechny, przekonywały, że czas odrzucić zaściankowe myślenie i zacząć myśleć
      unijnie, czyli ponadnarodowo. Afera jest tym większa, że skandalistą okazał się
      nie jakiś tam Larry Flynt czy psychoterapeuta Andrzej S., lecz niedościgły
      archetyp unijnego obstalunku, krynica cnót obywatelskich, człowiek, który jako
      jedyny polski obywatel dorósł do demokracji - Geremek Bronisław. Profesor,
      wychowawca, mentor, Europejczyk, wujek i powaga naukowa w jednej osobie.

      Metamorfoza kompletna czy mimikra doskonała –, zapytywały siebie wystraszone
      salony. I jęły roztrząsać, co też profesor miał na myśli, mówiąc o narodowym
      interesie. A głosy podnosiły się wszelakie, od kłótliwych i nastroszonych
      rwetesem, onomatopejami i gestykulacją, po poważne i wyważone, rzec można
      patriarchalne, okraszone dyskretnym uśmiechem dżiokondy, zza którego wyzierała
      wielowiekowa mądrość środowiska. Harmider pewnie trwałby w nieskończoność,
      gdyby nie głosowanie europejskie, które Geremka w sposób definitywny i
      jednoznaczny wysłało na drzewo, pomimo wzruszającej i monumentalnej laudacji
      samego zainteresowanego na swoją cześć. Po tym afroncie salony odtrąbiły i tak
      sukces, choć sam zainteresowany na długo pogrążył się w zadumie, spacerując po
      schodach, ni to w dół, ni to w górę, jak ma w zwyczaju.

      Aliści przy okazji bitwy o stołek w geremkowe tony uderzyła cała ferajna, od
      Kaczyńskich i Tuska poczynając na Borowskim i Lepperze kończąc. Porażona
      majestatem nazwiska i tokowaniem światowej prasy, oddała stosowny pokłon Jego
      Unijności, na bok odkładając żółć i kwasy, jakie ją toczą na wzajemny swój
      widok. Nic dziwnego, skoro cały świat po kątach szeptał wymownie, w gazetach
      pisano dostojnie, a w telewizorze wzruszająco pokazywano, jak profesor mija
      kolejne przeszkody, zdobywa poparcie, lobbuje oraz deklasuje konkurencję
      intelektem i pozycją. Nie było wiadomości, których nie rozpoczynał Geremek,
      sunący unijnymi korytarzami, zapatrzony w swoje miejsce w historii, kłaniający
      się i odbierający ukłony elit, z ojcowską wyrozumiałością udzielający wywiadów
      na prawo, ale głównie na lewo. Najlepszy polski towar eksportowy wszechczasów.
      Jednym słowem cymes nad cymesy.

      Temu podniosłemu historycznemu nastrojowi nie poddała się Liga Polskich Rodzin,
      która jak zawsze wstydu narobiła niesłychanego, kłapiąc na całą Unię, że
      interes narodowy jakoś jej się z Geremkiem nie kojarzy. Ot, dzicz kudłata znaku
      dziejowego nie dostrzegła. Mało tego, jak gdyby nigdy nic, zawiązała w
      Parlamencie Europejskim klub Niepodległość i Demokracja (ND), czym wywołała
      kompletny amok postępowego świata, które na wieść o tym wstrzymał oddech.
      Wstrzymanie to było jak najbardziej uzasadnione, bo w powietrzu czuć było
      spisek. Chodziło oczywiście o skrót „,ND” który jakby nie czytać postępowymi
      oczami, niechybnie wskazywał palcem na narodową demokrację. Znaczy się endecję.
      A skoro endecję, to –, wicie, rozumicie –, LPR. Tak oto Liga po raz kolejny
      wpędziła unijne zastępy w fobie i lęki, całkiem zresztą uzasadnione.

      Niestety szczepionki na LPR nie ma. Na nic zdają się kwarantanny i opryski,
      jakie co rusz serwują jej media. Ogniska choroby pojawiają się wciąż w nowych
      miejscach, a teraz na dodatek rozwleczone zostały po całej europejskiej unii.
      Kordon sanitarny, jaki przed LPR-em poinstalowały autorytety na nic się zdał, a
      głosy zlęknionych Nałęczów, Rokitów, Kaczyńskich i Kwaśniewskich, miast
      złagodzić, jedynie zaogniły objawy narodowej gorączki wśród elektoratu. A ta
      już osiągnęła 16 proc. i cały czas rośnie. I w sposób naturalny dojść musi do
      36,6 proc., by organizm zaczął normalnie funkcjonować. I tyle w najbliższych
      wyborach jej zupełnie wystarczy. ....


      Maciej Eckardt
      • Gość: Anna Kozlowska Bronek Szpicbrodka -cd IP: *.sympatico.ca 14.08.04, 06:00
        Tekst Macieja Eckardta zaczyna sie od slow: "Tysiace ton zmarnowanego
        papieru..." - podaje dla jasnosci.

        Cd. w temacie - slowami Poety - Miroslawa Krupinskiego mieszkajacego obecnie w
        Australii:


        aria Kurtyzjusza
        ® © Mirosław Krupiński, lipiec 2004


        O kurtyzany! Uczone kurtyzany!
        Jesteście dla mnie miłością i przykładem...
        Dzisiaj mam także podobne Waszym plany,
        też z byle biednym do łóżka się nie kładę...

        Czytam znów o Was, już nie wiem po raz który,
        gdy nowa droga przede mną się otwiera...
        Jak Wy przed laty – też muszę znać figury,
        by zadowolić Chiraca i Schroedera.

        Gdy ich przekonam że wszystko dla nich zrobię
        z miłością, chęcią, z zapałem i biez wstyda
        - na nowa kieckę zasłużę może sobie...
        A nowa kiecka na pewno mi się przyda...

        Zasłoni starej czerwony kolor, łaty,
        Odciski buta na mej nadobnej pupie,
        i wreszcie Polska doczeka się zapłaty
        żem nie prezydent. Zapłacą , kmioty głupie...

        * * *

        Za te wszystkie poprzednie przegrane,
        za te porażki co tyle razy zniosłem,
        na czele wrogów z wypiętą pupą stanę
        i poprowadzę zwycięski Drang nach Osten!

        To nie Kwasniewscy, Wałęsy ni Jaskiernie
        będą tu rządzić. Jak zechcą nowe Pany
        - to ja dostanę pod władzę tę Gubernię!
        I będą rządzić w Guberni kurtyzany...

        A ja będę ich Obersturmbahnfuhrerem!


        ref: www.wirtualnapolonia.com/opinie.asp?opinia=21808


        z ostatniej chwili

        ® © Mirosław Krupiński, lipiec 2004


        Awstralijskie kurtyzany,
        co Warszawie jedzą z ręki,
        już odsieczy mają plany
        - zakasują znów sukienki!

        Bo w obronie suuusznej sprawy
        furda ciało, furda dusza
        - wszak rozkazy są z Warszawy
        aby bronić Kurtyzjusza!

        A że nie brak im wigoru,
        doswiadczenia ni ochoty
        - wszystkie stają do poboru,
        wytaczając swoje cnoty.

        W Sydney trwoga ściska skronie.
        I spadają z drzew wróbelki
        suuusznych dziewic widząc bronie
        - zwłaszcza ich kaliber wielki…


        spis wierszy: members.iinet.net.au/~miroslaw/Pegaz5.htm


      • humbak A na kogoż to LPR głosowało proszę pani? 14.08.04, 09:46
        Denerwująca postawa.
    • Gość: GT chyba: Geremkow jako niedoszłemu przewodniczącemu IP: *.proxy.aol.com 14.08.04, 06:05
      Poczytaj, chlopcze, co to "nacjonalizm", zanim zaczniesz powtarzac zalosne
      glupoty Michalkiewicza.
      Nacjonalizm nacjonalizmem, ale polska gramatyke moglbys poznac, jezeli
      probujesz komunikowac sie w tym jezyku.
Pełna wersja