Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moralnym?

20.08.04, 19:46
W związku z dyskusją nad Czesławem Miłoszem i wielce kontrowersyjnymi
opiniami o Miłoszu jako autorytecie i planami pochowania Miłosza na Skałce
chciałbym przytoczyć parę tekstów, które moim zdaniem skuteczniej
obalają "autorytet moralny" Miłosza niż wszystkie wywiady w Naszym Dzienniku
(choć ten z prof. Majdą dużo o Miłoszu mówi). Mam nadzieję, że GiWi nie
usunie mojego wątku.
Fragment ostatniego wywiadu z Januszem Szpotańskim(kolejny dowód na
potwierdzenie stosunku Miłosza do polskości):
"Herbert był szalenie związany
uczuciowo ze Lwowem. I nie znosił wyrzekania na Polaków. Kiedyś pojechał do
paryskiej "Kultury" i Giedroyc z Miłoszem swoim zwyczajem gadali na Polaków.
Wtedy Herbert zdjął spodnie i kazał się całować w polską dupę".
Całość tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15022597&v=2&s=0
Marian Hemar "Prawo azylu"(początek):
"Dopóki pensja z Moskwy,/ A biurko z Paragwaju -/ Dopóty on wierny eunuch/
radzieckiego seraju"
Wielce ciekawy esej Jacka Trznadla o stosunku Miłosza do komunizmu a także
Polski(szczególnie polecam):
www.jacektrznadel.pl/04_esej/cz_milosz.html
Na koniec obszerny fragment książki Sergiusza Piaseckiego "Autodenuncjacja"
zawierający artykuł "Były poputczik Miłosz" z paryskiej "Kultury" z 1951r.
Jan Lechoń napisał o tym tekście: "To samo właściwie chciałem napisać, ale
nie wiem, czy potrafiłbym to zrobić z taką pasją, taką, powiedziałbym,
bezpośredniością oburzenia. (...) Właśnie ten artykuł, w którym każdy
argument trafia >> bez pudła<< jest dowodem jego[Piaseckiego oczywiście]
talentu"
Sergiusz Piasecki
Były poputczik Miłosz

Przeczytałem w „Kulturze” (nr 45/46) artykuł Juliusza Marchlewskiego Sprawa
Miłosza. Autor twierdzi, ze Miłosz nie jest nawet oportunistą i że „tego
rodzaju postawa [nieufność do „nawróconego” Miłosza] jest obelgą dla narodu
polskiego”. Jeśli uwzględnimy inne podobne głosy, okaże się, że postać tego
dyplomaty Bierutowego zaczyna się powoli wywindowywać na piedestał bohatera
narodowego.
Sprawa Miłosza świadczy, że wielu ludziom brak wyobraźni w ocenianiu
rzeczywistości „na dystans”, jak to często obserwujemy u ludzi Zachodu. Będą
czule reagowali na krzywdę psa lub kota w zasięgu ich wzroku, lecz nie
potrafią wczuć się w tragedię Polaka – patrioty, od wielu lat pozbawionego
ojczyzny. Miłosz rozczula do łez swym strasznym losem aktualnego „samobójcy”,
który wybrał gorzki chleb emigracyjny, by tylko nie iść na kompromis ze swym
sumieniem poety. I znikła gdzieś w tumanie słów i frazesów istotna postać
poputczika, który przez wiele lat reprezentował za granicą narzucony Polsce
rząd bolszewicki jako prawowitą władzę, opartą na demokracji ludowej i
prowadzącą Polskę w krainę socjalizmu. Jeśli „nawrócony” Miłosz ośmiela się
pisać w czasopiśmie emigracyjnym (Nie w nr. 43 „Kultury”): ”...cieszyłem się,
iż półfeudalna struktura Polski została złamana...”, łatwo domyślić się, w
jakim świetle i w jakich barwach jako dyplomata Bieruta ukazywał obcym swoją
ojczyznę.
Warto w tym miejscu przytoczyć z książki znakomitego publicysty Stanisława
Mackiewicza (Cata) Lata nadziei (Londyn [1946], str. 145) opinię jego o całej
grupie wileńskiej:
„...Było mi smutno i wstyd, że bolszewizm w Wilnie szerzyła grupa
utalentowanych młodych ludzi najautentyczniej wileńskiego pochodzenia,
których same nazwiska przypominały stronice Pana Tadeusza lub Pamiętniki
kwestarza [powieść Ignacego Chodźki]. Bujnicki nazywał się Nieściuszko
Bujnicki i był prawnukiem starego miłego grafomana, który tak rzewnie
opisywał północną Białoruś. Putrament... nazwisko to figuruje w
sienkiewiczowskim Latarniku jako symbol starej, tęsknej litewskości,
<<Putrament z Pikturną>> - czytamy w Panu Tadeuszu. Miłosz... I oto ci
ludzie, którzy powinni byli najlepiej rozumieć miłość kraju, pierwsi
sprowadzili na niego infekcję wroga, zdradzali go, sprzedawali, sprzedawali
także siebie, bez godności, o ileż gorzej niż zwykła kurwa. Jakaż silna jest
ta infekcja i jakże wielką mieliśmy rację, gdyśmy z nią walczyli. Dzisiaj
podobno niejeden z tych poetów chadza w cylinderku, zajmując dygnitarskie
stanowisko, sprzedawszy kraj własny, sprzedaje państwo całe. Może kiedyś
poczuje do samego siebie pogardę, gdy znajdzie się po jakiejś czystce na
Kołymie lub w republice Komi”.
Ale Miłosz ani na Kołymie, ani w republice Komi się nie znalazł. Uniknął losu
wielu innych poputczików i setek tysięcy uczciwych Polaków. Był dostatecznie
rozsądny, by w porę zostać na Zachodzie. Co więcej, znalazłszy się wśród nas,
zachował się bezczelnie, topiąc prawdę w powodzi kłamstw. Sięgnął nawet po
uznanie dla swoich zasług. Powinniśmy wymierzyć mu je w pełni.
***
    • humbak Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral 20.08.04, 19:49
      Zostaw go narazie. Zbyt dużo się narazie o tym mówi. I nie tylko mówi
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15081537
    • yossarian18 Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral 20.08.04, 19:57
      Słyszałem, że Tuwim jest jeszcze gorszy niźli Miłosz, bo występuje z
      histerycznymi wierszami na cześć Stalina, Armii Czerwonej, obecnej Rosji.
      Trudno się z tym zgodzić. Robota Tuwima jest prostacka. Taki „słowik” Stalina
      jest zrozumiałym dla każdego błaznem, nad którym można się jedynie litować. I
      im głośniej i przesadniej będzie czkał i rzygał na cześć Stalina, tym więcej
      ośmiesza i siebie, i Stalina. Mimo wszystko jednak w galerii naszych poetów
      Tuwim będzie miał wielki portret, u którego stóp przytuli się maleńki portrecik
      Miłosza. Ale w galerii poputczików Miłosz będzie miał wielki portret, Tuwim zaś
      spocznie u jego stóp, nie dorastając mu do pięt.
      (Seriusz Piasecki, Były poputczik Miłosz [w:] „AUTODENUNCJACJA”, Warszawa 2002,
      s. 191 – 201).
      • Gość: f Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 20.08.04, 20:11
        Szymborska jest za >katolickim> pogrzebem Litwina i masona!
        Zamiast za <przetłumaczenie> Bibli w duchu wrogów Kościoła katoLickiego
        winien anatemy!
        • yossarian18 Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral 20.08.04, 20:16
          Opinia p. Szymborskiej mnie nie interesuję, ale za to związki Miłosza z
          masonerią są ciekawe i dotyczą roku 1947, szczegółów nie pamiętam, ale zdaję
          się, że Miłosz był jakimś pośrednikiem między lożami. Zaraz znajdę to zarzucę,
          a może ty wiesz coś więcej?
          • yossarian18 Związki Miłosza z masonerią! 20.08.04, 20:29
            www.wlnp.pl/3,%20Hass,%20Druga%20wizyta2.htm
            P[an] Stanisław Stempowski

            Ulica Polna, M 31

            Warszawa, Polska

            Mój Drogi Przyjacielu:

            Wiele, wiele upłynęło czasu, odkąd nie miałem od Ciebie ani słowa. Młody
            człowiek wpadł do mnie dwa czy trzy miesiące temu i powiedział, że jest wprost
            t Polski i przyniósł mi od Ciebie pozdrowienia (1). Lecz wszystko, co mógł mi
            powiedzieć, to to, że wytrzymałeś straszne warunki, w których znajdował się
            wasz kraj w ciągu ostatnich kilku lat, i że spokojnie wytrzymałeś, najlepiej
            jak mogłeś W tych warunkach i okolicznościach. Jakie straszne rzeczy
            przecierpiał Twój naród w Polsce! Wydaje się to cudem, kiedy czyta się o nędzy
            jaka stała się udziałem Polski w ciągu kilku lat.

            Twój stary przyjaciel Robert S. Crump dobrze się trzyma (2). Przypuszczam, że
            mój stary przyjaciel w Twoim kraju musiał zejść ze świata bądź został wtrącony
            do obozu koncentracyjnego, skoro od bardzo długiego czasu niczego o nim nie
            słyszałem (3).

            Twój szczery

            John. H. Cowles

            Przypisy
            1. Prawdopodobnie owym młodym człowiekiem był 34-letni wówczas Czesław Miłosz,
            w latach 1945-1949 attache kulturalny ambasady polskiej w Waszyngtonie. Przed
            odlotem z Warszawy 4 XII 1945 r. nocował w mieszkaniu M. Dąbrowskiej i S.
            Stempowskiego, por. M. Dąbrowska, Dzienniki 1945-1950 Warszawa 1988, s. 39.
            Przyszły noblista zapamiętał to sobie w ten sposób: „...przed wyjazdem do
            Ameryki w mieszkaniu Stempowski dał mi list do wielkich masonów w Waszyngtonie,
            z którego nigdy nie zrobiłem użytku”, Z Czesławem Miłoszem rozmawia Adam
            Michnik, „Gazeta Wyborcza” 8 VI 1991 nr 148, s. 12. Wcześniej przedstawił
            okoliczności tego listu szczegółowiej: „Otóż Stempowski powiadomił mnie trochę
            uroczyście, że postanowił dać mi list polecający, «bo nigdy nie wiadomo, może
            się przydać» (...) Po czym udzielił wskazówek, gdzie szukać jakiegoś tam
            wielkiego mistrza amerykańskiej masonerii i list napisał, Nigdy, co może
            niemądre, nie zrobiłem z niego użytku”, Cz. Miłosz, O historii polskiej
            literatury, wolnomyślicielach i masonach, „Kultura” 1970, nr 4, s. 21.
            --
            --
            Zarówno Stempowski jak i Cowles byli wielkimi komandorami, czyli znaczącymi
            osobami w wolnomularstwie.
    • Gość: Jonasz Oczywiście, że był "autorytetem" IP: 212.160.161.* 20.08.04, 20:12
      Oczywiście, że był "autorytetem moralnym". Jakże mogło być inaczej skoro
      wierzył w Adama Michnika! Jeśli ktoś wątpi, zalecam lekturę GW.
      • Gość: f Re: Oczywiście, że był "autorytetem" IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 20.08.04, 20:13
        Jak gen Jaruzelski i tow Sulik!
    • yossarian18 Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral 21.08.04, 09:58
      A GiWi wycięła 3/4 tekstu Piaseckiego o byłym poputcziku Miłoszu, cenzura na FK
      zaczyna się robić nieznośna:(((
    • yossarian18 Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu 21.08.04, 12:44
      mazowsze.k-raj.com.pl/109303032492175.shtml
      Współzałożyciel lewicowej grupy literackiej "Żagary" w II Rzeczypospolitej.
      Współpracownik ówczesnych kilku pism literackich, także redakcji kulturalnych
      Polskiego Radia. W czasie okupacji niemieckiej brał udział w tajnym życiu
      kulturalnym. W początkach okupacji sowieckiej laureat nagrody ministra kultury
      i sztuki komunistycznych władz kolaboranckich.
      Od 1945 roku pracownik komunistycznej służby dyplomatycznej, dzięki
      wstawiennictwu wyjątkowo służalczego kolaboranta-literata Jerzego Putramenta,
      wpierw w Stanach Zjednoczonych, później we Francji, gdzie w 1951 roku, mając
      już 40 lat, prosi o azyl polityczny. Decyzję o współtworzeniu komunistycznego
      aparatu terroru podjął, już osiągnąwszy wiek pomłodzieńczej rozwagi, co zostało
      jednoznacznie ocenione przez środowiska antykomunistyczne.
      W 1953 nakładem paryskiego Instytutu Literackiego Jerzego księcia Giedroyca
      ukazuje się najbardziej znany zbiór Jego esejów "Zniewolony umysł", w którym
      dokonuje obrachunków swojej współpracy i znanych mu przyjaciół-literatów z
      komunistycznym aparatem terroru, do dziś pozostającym najbardziej głębokim
      studium powodów współpracy niektórych przedstawicieli inteligencji polskiej,
      kolaborujących z grupą namiestniczej sowieckiej władzy okupacyjnej w kraju.
      W Stanach Zjednoczonych do momentu przyznania mu jednego z najwyżej ocenianych
      przez lewicową inteligencję wyróżnień znany był właściwie tylko w wąskich
      kręgach uniwersyteckich i intelektualnych Zachodniego Wybrzeża.
      Został nagrodzony w 1980 roku Nagrodą Nobla za "całokształt twórczości", w
      której niepoślednią rolę pełnił utwór "Campio di Fiori" niepochlebnie i
      fałszywie przedstawiający rolę Polaków w dniach likwidacji getta w okupowanej
      przez niemieckich socjalistów Warszawie. Do dziś jest to w społeczeństwach
      Zachodu jeden z najbardziej znanych Jego wierszy, celowo eksponowany przez
      niechętne Polsce środowiska.
      Niemniej pozostanie przez długi czas jednym z niewielu Polaków powszechnie
      znanym i cenionym w środowiskach opiniotwórczych Zachodu - także dzięki
      wieloletniej pracy translatorskiej nad utworami innych polskich poetów, a także
      przekładami Pisma Świętego.
      Na emigracji związał się ze środowiskiem Jerzego księcia Giedroyca, wpływową
      lewicową grupą emigracji polskiej, której krajowi przyjaciele po dzień
      dzisiejszy usiłują wyznaczać mody literackie i światopoglądowe dla istotnej
      części polskiego społeczeństwa. Jego utwory były jednym z najchętniej
      wznawianych dzieł w polskich tzw. wydawnictwach bezdebitowych w końcu lat
      okupacji sowieckiej XX wieku.

      Wpływ jego osiągnięć literackich, zarówno prozatorskich, jak i poezji
      pozostanie dorobkiem wielokulturowej tradycji Rzeczypospolitej.

      R.I.P.
      • humbak Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu 21.08.04, 12:49
        Tylko nie wiem, czy należy tak eksponować Compo di Fiori. Takie postawy też
        były wśród Polaków obecne i nie należy o tym zapominać, choć oczywiście nie
        była to postawa ogółu, ale tego poeta tam nie sugerował.
        • yossarian18 Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu 21.08.04, 12:55
          Ale o tym wierszu od dłuższego czasu było głośno. Niektóre środowiska traktują
          go jako przejaw antypolonizmu. Więcej tutaj:
          polish-jewish-heritage.org/Pol/Feb_04_Karuzela_na_pl_Krasinskich.htm
          • humbak Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu 21.08.04, 13:07
            Niektóre środowiska odmawiają mu polskości, bo urodził się w Wilnie. Na tej
            zasadzei możemy sobie darować Mickiewicza, a może także Słowackiego (jak dla
            mnie większa to strata by była).
            • Gość: jac Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu IP: 213.17.204.* 21.08.04, 13:37
              humbak napisał:

              > Niektóre środowiska odmawiają mu polskości, bo urodził się w Wilnie.

              Humbak kto????

              Niektóre środowiska odmawiaja mu Polskości, bo on sam o tym mówił. Mówił, że jest poetą Litwskim piszącym po Polsku.
              Nie chce mi sie teraz szukac cytatów. Jest podobnych wypowiedzi Miłosza całe mnóstwo.
              Mi utkwiła w pamięci jego wypowiedź na spotkaniu w Polsce po otrzymaniu nagrody Nobla.
              Utkwiła mi, bo mnie wtedy zaskoczyła, a poniekąt obruszyła.
              A było to coś : " cieszę się z przyjazdu do mojego drugiego kraju. Niestety nie moge pojechac do mojej prawdziwej ojczyzny na Litwę (wtedy jeszcze ZSRR) itd....."


              Dlatego Humbak więcej czytaj faktów, mniej propagandowych bzdur.
              I jeszcze jedno. Przynależnosc narodowa, nie jest i nie może byc podstawa oceny człowieka. Naród ma jednak prawo oceniac co człowiek dobrego, albo złegho dla tego narodu zrobobił.
              A najczęściej najwięcej dobrego robimy (próbujemy robic) dla narodu, z którym sie utożsamiamy.
              Miłosz nigdy nie utożsamiał sie z Polską
              • humbak Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu 21.08.04, 13:48
                Nie znam tych wypowiedzi, dlatego napisałem, co napisałem. Byłbym bardzo
                wdzięczny, gdybyś podał mi źródła.
                • Gość: jac Nie bądź leniwy. IP: 213.17.204.* 21.08.04, 13:58
                  humbak napisał:

                  > Nie znam tych wypowiedzi, dlatego napisałem, co napisałem. Byłbym bardzo
                  > wdzięczny, gdybyś podał mi źródła.


                  Przejrzyj forum.
                  A po za tym zanim zaczniesz wypisywać bzdury łyknij troche wiedzy.
                  To pomaga. No i nie robił bys z siebie idioty.
                  • humbak Re: Nie bądź leniwy. 21.08.04, 14:02
                    Dobra, poszukam, ale mógłbyś zreformować swój sposób wyrażania się. Biorąc pod
                    uwagę ilość ataków na Miłosza ostatnio, mógłbyś okazać nieco wyrozumiałości.
                    Wykazałem się niewiedzą fakt, ale było to spowodowane wyjątkową natarczywością
                    pewnego osobnika w tym temacie i nie myślę tu o założycielu wątku.
                    • humbak Re: Nie bądź leniwy. 21.08.04, 14:22
                      Chociaż w sumie tu nie chodzi o jedną osobę, tylko o całą denerwującą mocno
                      aferę związaną z osobą Miłosza.
              • Gość: jack Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu IP: *.proxy.aol.com 21.08.04, 13:57
                Jak juz cos cytujesz to bez swoich zaklaman.

                "..Jakie to jest uczucie wracać po 30 latach? - Bardzo się tego obawiam,
                bardzo. (...) Bardzo się boję - oczu. Tego, co zobaczę: brzydoty, czy ja wiem,
                architektury, spaproszenia krajobrazów. (...) Jedyna pociecha jest ta, że nie
                wracam do Wilna. To byłoby sto razy trudnej. Moje związki z Polską to przede
                wszystkim, związki języka, ale nie wspomnienia dzieciństwa, lat szkolnych czy
                uniwersyteckich; - Czyli wraca Pan po prostu do miejsca pierwszej emigracji. -
                Tak, wracam do miejsca pierwszej emigracji. (...)"
                • Gość: jac Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu IP: 213.17.204.* 21.08.04, 14:04
                  Dziękuję. Ja cytowałem z pamięci sens tamtej wypowiedzi (co zreszta zaznaczyłem). Cytowałem sens, który na te dwadzieści parę juz lat utknał w mojej świadomosci.
            • yossarian18 Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu 21.08.04, 14:08
              Miejsce urodzenia nie ma tu nic do rzeczy.
              • humbak Re: Obiektywnie i krótko o Cz. Miłoszu 21.08.04, 14:10
                Już wiem. Cofam, co napisałem.
    • Gość: jack Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral IP: *.proxy.aol.com 21.08.04, 13:13
      Byl i nie dla takiej "gownazerii" jak "rydzykowcy".
      Na pomniku Stoczniowcow w Gdansku jest wykuty w zelazie jego wiersz:
      "Ktory skrzywdziles czlowieka prostego
      smiechem nad jego krzywdy wybuchajac
      ...nie badz bezpieczny poeta pamieta
      mozesz go zabic - narodzi sie nowy
      spisane beda czyny i rozmowy.."

      Moze calosc cie zainteresuje?

      "ktory skrzywdziles czlowieka prostego
      smiechem nad jego krzywdy wybuchajac
      gromade blaznow kolo siebie majac
      na pomieszanie dobrego i zlego
      chocby przed toba wszyscy sie klonili
      cnote i madrosc tobie przypisujac
      zlote medale na twoja czesc kujac
      radzi ze jeszcze jeden dzien przezyli
      nie badz bezpieczny poeta pamieta
      mozesz go zabic - narodzi sie nowy
      spisane beda czyny i rozmowy
      lepszy dla ciebie bylby swit zimowy
      i sznur i galaz pod ciezarem zgieta"


      • yossarian18 Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral 21.08.04, 14:07
        Z tej części dorobku Miłosza, którą znam ten wiersz i "Do polityka" są
        najlepsze. Ale moim prywatnym zdaniem Herbert był o wiele lepszym poetą.
        • Gość: jack Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral IP: *.proxy.aol.com 21.08.04, 14:19
          Herbert bez watpienia byl lepszym POLSKIM poeta, bo tu spedzil swoje zycie i
          hipokryzje wyczuwal i znal od podszewki. Byl z krajem bardziej uczuciowo
          zwiazany.
          Milosza zwiazki byly inne bardzej z dystansu.
          Podkreslal, ze to mowa polska jego wlasciwa ojczyzna.
          Jest dla mnie bardziej uniwersalny.
          Traktowal Polske z innej perspektywy byl przeciez wiecznym emigrantem.
          A ze krytycznie przez pryzmat poezji patrzyl na Polske nie jest powodem by
          zarzucac mu wrogosc dla Polski. A jego slawa i nagrody splywaly nie na Litwe
          lecz na Polske i to w swojej krytyce nalezy brac pod uwage.
          • yossarian18 Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral 21.08.04, 14:26
            Herbert podobnie jak Miłosz znaczną część swojego życia spędził na emigracji,
            ale bez wątpienia lepiej czuł Polskę i polskość.
            • Gość: jack Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral IP: *.proxy.aol.com 21.08.04, 15:10
              Chyba tez wtedy wg Milosza, znajdowali wspolny jezyk a stosunki oziebly miedzy
              nimi pozniej. Chyba po otrzymaniu nagrody Nobla.
              Czesław Miłosz tak pisal o Herbercie:
              "Ze Zbigniewem Herbertem byłem w bardzo ścisłej, długiej przyjaźni. Mieszkał
              długo w Paryżu i tam się właśnie spotykaliśmy. To była bardzo gorąca przyjaźń,
              urwała się jakiś czas temu. Miesiąc temu telefonowałem do niego, odbyliśmy
              bardzo serdeczną rozmowę, która zlikwidowała rozmaite nieporozumienia. Wcześnie
              zacząłem go tłumaczyć na jezyk angielski, ponieważ jego twórczość bardzo do
              mnie przemawiała. Byłem znacznie starszy i poczuwałem się do obowiązku
              działania jako promotor, jako ten, który pokazuje polską poezję. Nikt spośród
              polskich poetów nie nadawał się do tego lepiej niż Herbert. Najpierw ogłaszałem
              jego wiersze w czasopismach, później umieściłem w antologii polskiej poezji
              powojennej, która ukazała się bodaj w 1965 roku. W 1968 roku wydałem
              jego "Wiersze wybrane". Herbert był człowiekiem bardzo skomplikowanym
              psychicznie, jego poezja jest odbiciem tych zmiennych stanów. To był człowiek,
              który mało pisał o sobie. Jego poezja była kaligraficzna. Tylko w paru
              wierszach, jak te w ostatnim tomie, zbliżył się do spraw osobistych. W tym
              tomie są wiersze bardzo przypadkowe, ale równocześnie są takie, które stanowią
              jakby pożegnaniem z życiem, rodzaj testamentu, na przykład bardzo wzruszający
              >>Brewiarz<<."
              • yossarian18 Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral 21.08.04, 15:16
                Zbigniew Herbert o Miłoszu: "W decydującym momencie, rok 1945-47, kiedy ludzie
                nazywani bandytami umierali w lesie za Polskę, on pisywał felietony niestosowne
                w Dzienniku Polskim, za co dostał posadę attaché kulturalnego w Stanach. Ja nie
                wymagam od przyjaciół, żeby byli zawsze mojego zdania, ale żeby nie byli zdania
                tak przeciwnego, tak konformistycznego i tak wazeliniarskiego, że nie da się
                tego jeść czy nawet patrzeć na to. Podczas jakiegoś spotkania w Kalifornii on
                powiedział o przyłączeniu Polski do ZSRR jako 17 republiki. To było morderstwo
                intelektualne na swojej ojczyźnie. Wstałem i wygarnąłem, wściekłość dodawała mi
                skrzydeł".
                Może ich przyjaźń skończyła się wcześniej niż przed 1980r?
                • Gość: jack Re: Czy Czesław Miłosz był tzw. autorytetem moral IP: *.proxy.aol.com 21.08.04, 16:44
                  A wiesz moze gdzie zostal Herbert pochowany?
                  Powiem szczerze, ze mnie tez cos nie gra z tymi wzajemnymi "przeciaganiami"
                  odnosnie pogrzebu. Sa niesmaczne i swiadcza o braku kultury.
                  Uwazalem poczatkowo, ze jesli Milosz ostatnie lata spedzil w Krakowie, to ze
                  wzgledu na jego wklad do kultury polskiej miejsce spoczynku w tym kosciele mu
                  przysluguje.
                  W momencie jednak gdy na taka skale zaczelo sie oczernianie poety i glosne
                  wyrazy niecheci do "Litwina" myslalem, ze rodzina powinna ta klotnie sobie
                  honorowo podarowac.
                  I jesli dojdzie do zaklocen przy pogrzebie bedzie to mialo napewno zasieg nie
                  ograniczony tylko do Polski.
                  Najdziwniejsze jest w tym wszystkim, ze wola zmarlego o miejscu spoczynku byla
                  inna i zostala zupelnie zignorowana.
                  Nie znaczy to jednak, ze akcje ND nie uwazam za wyjatkowo podla i niegodna
                  katolickiego dziennika.
    • homosovieticus Panowie spieracie się kto dokładniej zmierzy 21.08.04, 15:24
      NIEMIERZALNE?.Obaj byli wspaniali.I różni.Bo byli PERSONAMI a nie członkami
      stada.
      Tak sobie pomyśliwam po obiadku i treningu łyżwiarskim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja