man_sapiens
06.06.14, 09:25
Sowieccy bolszewicy mieli Pawkę Morozowa, PiS ma Marysię gorzowską. Obie partie wystrugane z tego samego kołka, obydwa idole też jak bliźniaki.
Pawka był półgłówkiem, któremu sowiecka propaganda zamieniła mózg w kisiel. Z Marysią gorzowską jest tak samo. Pawka nauczył się od bolszewickiej partii donosicielstwa pozostawiając myślenie na kogo donieść partii. Marysia nauczyła się od PiSu obelg, pozostawiając Hoffmanowi wyznaczanie celów swoich ataków. Myślenie o powodach, celach, drogach do tych celów itd. ani u Pawki ani u Marysi nie pojawia się nawet w śladowych ilościach. Dlatego każde z nich wzbudziło taki zachwyt w swoich bolszewickich partiach - dzielny, karny żołnierz wykonujący bez zastanowienia i natychmiast polecenia partyjnego działu propagandy.
Aha, gdyby ktoś nie wiedział: Pawka Morozow był bohatarem sowieckiej propagandy. W '30' doniósł na swojego ojca, że ten ukrywa zboże (chłopi w Rosji ukrywali ziarno, żeby mieć na siew...). Ojca Pawki aresztowało KGB z wiadomym skutkiem, całą wieś "rozkułaczono" (to wersja sowieckiej propagandy, historycy spierają się jak było naprawdę). Pawka stał się wzorem sowieckiego donosiciela i bohaterem sowieckich Pionierów. Podobnie Marysia - staje się dla PiSiaków wzorem bezmyślnego ale karnego miotacza obelg i oskarżeń.