remik.bz
06.09.14, 12:23
Cytuję Piotra Serafina:
".....16 lipca nie ulegało wątpliwości, że największe wsparcie na wysokiego przedstawiciela ds. zewnętrznych - szefa unijnej dyplomacji - uzyskała włoska minister spraw zagranicznych Federica Mogherini. W tej sprawie był jednolity front Włoch, Francji i Niemiec..."
Pani Mogherini znana jest z prorosyjskich sympatii (delikatnie określam). Nawet zestrzelenie malezyjskiego samolotu przy (co najmniej) współudziale Rosji nazywa nieszczęśliwym wypadkiem.
Moim zdaniem w obliczu wojny rosyjsko-ukraińskiej dosłownie "u bram" UE to stanowisko powinien ktoś z Europy Wschodniej , doskonale znający Rosje, najlepiej Polak lub ktoś z Litwy, Łotwy, Estonii.
Ale UE woli udawać ,zę wojny nie ma i tak piekielnie wazne stanowisko daje osobie prorosyjskiej.
Polske trzeba było jakoś uciszyc i ugłaskać. Bo Polska potrafi sie "drzeć antyrosyjsko" i działać antyrosyjsko.
No to dwa bardzo wazne i bardzo prestizowe stanowiska dano Polakom.
Niech sie cieszą i siedza cicho w sprawach rosyjskich.
Nie ulega watpliwosci , ze zarówno nominowanie Tuska jak i Bieńkowskiej to duże wyróżnienie naszego kraju. Nie są to moi politycy , nie głosowałem na nich, ale reprezentują Polske . To bardzo wazne. Na pewno podnosi to prestiż naszego kraju.
Pani Bieńkowska chociaz idiotycznie wypaliła o klimacie , to jednak w Polsce radzi sobie dobrze.(Na kolejach sie porawiło :) Obejmie bardzo wazny sektor w UE.
Ja sie tylko po wolacku martwię czy jednak sprawa rosyjska nie jest dla nas wazniejsza od tych dwóch stanowisk? Czy nie należało za wszelka cenę walczyć o stanowisko od "polityki zagranicznej" dla Polaka ?