Gość: Marek Od filaru dyktatury po bastion opozycji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:59 Marek Zając, "Jeden Kościół, dwie Hiszpanie" "[...] Zanim wojna wybuchła, Kościół z pewnością nie był przychylny lewicy i republice, a te z kolei od początku traktowały Kościół z nieukrywaną niechęcią. W maju 1931 r., po opublikowaniu przez prymasa Hiszpanii kard. Pedro Segurę listu wyraźnie sympatyzującego z usuniętą monarchią, w kraju wybuchły antykościelne zamieszki - spalono wtedy ponad 100 kościołów i klasztorów. Jak przyznaje Juan María Laboa, autor poświęconego wojnie domowej rozdziału w książce "Męczennicy XX wieku": "Kościół nie pragnął nigdy męczeństwa dla siebie i to jest wskazówką jego zdrowia umysłowego. Logiczne było także odrzucenie opresji i marginalizacji, jakim został poddany w dobie Republiki, a tym bardziej jeszcze późniejszego prześladowania. Tym, co nie jest - być może - aż tak bardzo logiczne, jest wyraźny brak samokrytycyzmu, rozpoznania przyczyn swojego oddalenia się od znacznej części ludu hiszpańskiego". Historycy są jednak raczej zgodni, że nawet jeśli na początku XX w. Kościół w Hiszpanii nie potrafił odczytać "znaków czasu" i znaleźć płaszczyzny porozumienia z robotnikami, to nie da się w żaden sposób usprawiedliwić tak krwawych i okrutnych represji, jakie spadły na duchownych podczas wojny domowej. Otwarte pozostaje natomiast pytanie, czy rewolucja miała charakter antyreligijny czy może raczej antyklerykalny. Po pierwszej fali mordów Kościół jednoznacznie poparł Franco i dał jego zwolennikom moralną legitymizację. Była to naturalna postawa obronna, podbudowana światopoglądowym powinowactwem z obozem narodowców - problem w tym, że również popełniającym krwawe zbrodnie. Co gorsza, poprzez zaangażowanie Kościoła rozgrywający się w Hiszpanii konflikt ówczesnych doktryn politycznych i ekonomicznych - faszyzmu, nacjonalizmu, konserwatyzmu, anarchizmu, komunizmu, socjalizmu, kapitalizmu - stał się moralnie czarno-białą cruzadą, czyli krucjatą przeciw wrogom Boga i Ojczyzny. A tymczasem faszyści traktowali czasem Kościół po prostu instrumentalnie: tam, gdzie księża stanęli po stronie Republiki, np. w Kraju Basków, narodowcy nie wahali się deportować ponad 400 duchownych, a 16 rozstrzelali. Kościół zapewniał frankistom przede wszystkim wsparcie propagandowe. Biskup Salamanki Pla y Deniel ogłosił list pasterski, zatytułowany "Dwa miasta"; zdaniem hierarchy wojna domowa była klasyczną krucjatą, kolejnym aktem odwiecznego starcia Dobra i Zła. Podobny list, pod wiele znaczącym tytułem "Katolicyzm i Ojczyzna" wydał ówczesny prymas Hiszpanii, kard. Isidro Gomá. Prymas zredagował też zbiorowy list hiszpańskich hierarchów do biskupów świata z lipca 1937 r., w którym bez cienia wątpliwości moralną rację przypisano nacjonalistom. Wielu księży maszerowało na front z oddziałami frankistów, niektórzy walczyli (np. ks. Izudriag z Nawarry, który kierował też nacjonalistyczną propagandą). Frankistów zagrzewały wizje z manichejskich w treści traktatów. Oto fragment "Poematu o Bestii i Aniele", który napisał zaangażowany po stronie narodowców poeta i dramatopisarz José María Pemán: A wróg wciąż ten sam: grzeszny Wschód. Jest tylko: Ciało i Duch. Jest tylko: Lucyfer i Bóg. [...] Fundamentami sojuszu ołtarza z dyktatorskim tronem wstrząsają jednak dopiero trzy wydarzenia z pontyfikatu Jana XXIII: ogłoszenie encyklik "Mater et magistra" (1961 r.) i "Pacem in terris" (1963 r.) oraz II Sobór Watykański. Kościół powszechny kładzie akcent na dialog, wskazuje na nienaruszalność podstawowych praw człowieka, postuluje rozdział wspólnoty religijnej od struktur państwa - jeśli Kościół w Hiszpanii chce pójść tą samą drogą, nie uniknie konfliktów z gorliwie wspieraną dotąd dyktaturą. Soborowa reforma "to strzał w plecy" - miał ponoć oświadczyć Franco. "Papież nas nie kocha" - W czasach, gdy w Hiszpanii nie było swobody zrzeszania się, to kościoły, parafie czy siedziby Akcji Katolickiej były zalążkami ruchów demokratycznego protestu. Właśnie tam kształtowały się niektóre z działających do dziś ugrupowań politycznych - wspomina sekretarz Episkopatu. Księża popierający protesty robotników czy dopominający się o amnestię dla uwięzionych sami trafiają do więzień, nierzadko z wysokimi wyrokami. W maju 1966 r. dochodzi do słynnej la capuchinada: kapucyni z Barcelony udostępnili pomieszczenia klasztorne studentom-opozycjonistom. Gdy do klasztoru wtargnęła policja, stu księży wyszło na ulice miasta w proteście przeciw przemocy - policja rozpędziła demonstrację pałkami. [...] Całość www2.tygodnik.com.pl/unia/hiszpania/hiszpania03.php Odpowiedz Link Zgłoś
tajniak000 Re: symetria 14.09.04, 22:48 Po pierwsze : witam wszystkich. Po drugie: ciekawy wątek , a to przeważnie oznacza, że jest trudny do rozpatrzenia . Siła argumentów przeważnie stoi po środku. To jeden z tych tematów, których tak naprawdę nie da się doprowadzić do sedna, do pewnego sprecyzowania – w stylu czy wojna może być sprawiedliwa? Jest to w pewien sposób usprawiedliwianie gorszego złym – a w ten sposób to się chyba niczego nie wytłumaczy. Jest to temat- drzewo, którego korzenie rozchodzą się we wszystkie strony szkoda tylko, że jego ukoronowaniem jest śmierć niewinnych ludzi. Należy również zwrócić uwagę na fakt , że wszystkie ataki terrorystyczne zorganizowane przez partyzantkę czeczeńską – lub jak kto woli terrorystów są nastawione na odzyskanie niepodległości czeczenii, ale czy niepodległość jest możliwa – chyba nie. W tym rejonie świata nie można funkcjonować bez jakiejkolwiek współpracy z Rosją – a to chyba nie wchodzi w rachubę. Podobnie jak pokój między nimi. Nie mogę sobie wyobrazić jak Rosjanie pomagają czeczeńcom w odbudowie Groznego- jednego z miast federacji ? Czecznia popadła w konflikt tragiczny – żadne rozwiązanie nie jest dla niej dobra, a przynajmniej dla zwykłego jej obywatela. Ps. Może trochę lakonicznie , ale na czas rekonwalescencji to i tak chyba za dużo. pzdr Tajniak000 Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Szołem-Ałejchem a gdzieś Ty bywał ... 14.09.04, 23:42 i co się z Tobą działo.Opowiedz. ps istnieje precyzyjne okreslenie jakie MUSI spełniać wojna żeby mogła być uznaną za SPRAWIEDLIWĄ. W pimach Akwinanty. Odpowiedz Link Zgłoś
tajniak000 Re: Szołem-Ałejchem a gdzieś Ty bywał ... 15.09.04, 22:37 Opowiem, opowiem tylko moje ręce niech dojdą do zdrowia, bo pisanie sprawia mi jeszcze trudność. A jak tam w„ ciemno już „ żyje jeszcze ten wątek ? bywają tam ci sami ludzie , a może kto nowy na uczty suto zakrapiane przychodzi. Pzdr Tajniak000 Odpowiedz Link Zgłoś
yossarian18 Kim byli hiszpańscy republikanie? 16.09.04, 18:38 www.wszechpolacy.pl/t.php?id=109 Kim byli republikanie? Z kim walczył gen. Franco w czasie wojny domowej w Hiszpani 1936-1939? Czy byli to socjalistyczni anarchiści czy bezwzględni komuniści? Co kryje się pod terminem "republikanie"? Jakiś czas temu, podczas ćwiczeń z etyki politycznej na Uniwerstyecie im. kardynała Stefana Wyszyńskiego rozgorzała debata na temat wojny domowej w Hiszpani. Na siłę, próbowano mnie przekonać, że gen. Francisco Bahamonde Franco to zwykły rebeliant - faszysta, który swoim puczem w celu odjęcia dyktatóry obalił legalny republikanski rząd socjalistów! Zaskoczyło mnie to, jak łatwo zapomina się kim naprawde byli ci "republikanie"! Nie chcę być posądzany o stronniczość; posłużę się fragmentem książki Bogusława Wołoszańskiego. "...Opór prawicy potęgował agresję lewicy (...) 160 spalonych kościołów, 269 politycznych morderstw, 1287 napadów, 69 zniszczonych lokali partii politycznych, 113 strajków generalnych, 10 splądrowanych redakcji gazet*", dalej Wołoszański pisze "...formowali bandy zbójów (republikanie - M.J.), które przybierały wymowne nazwy: "Furie", "Rysie Republiki", "Czerwone Lwy". Ocenia się, że republikańskie bojówki zamordowały, zwykle w bardzo okrótny sposób, pięćdziesiąt tysięcy cywilów, w tym cztery tysiące kobiet i kilkaset dzieci. Szczególnym celem lewackich bojówek były kościoły i duchowni: ich ofiarą padło jedenastu biskupów, szesnaście tysięcy księży, 283 zakonnice **" Sami widzimy, kim byli tak zwanie "republikanie"! Była to zwykła sowiecka banda dążąca do stworzenia Hiszpańskiej Republiki Rad! Czy mając na uwadze, terror jaki panował w ZSRR można nadal się łudzić, że wojna ta była nie potrzebna? O. Bocheński uważa, że każdy katolik ma święty obowiazek bronić swojej wiary i ładu chrześcijańskiej moralności przed zaraza jaką jest komunizm. Na marginesię chcę zauważyć, że niedawno w Hiszpani ukazała się książka komunisty Pio Moe pt. "Mity wojny domowej" w której autor pisze: "Zwycięstwo Franco oszczędziło Hiszpanii traumatycznej rewolucji. Jego reżim uratował kraj od wciągnięcia w wojnę światową, unowocześnił społeczeństwo i stworzył warunki do zbudowania stabilnej demokracji". Moim zadaniem, Franco zrobił to co zrobić był powinien, tak jak i Pinochet w Chile a, to czy Franco był faszystą, czy nie ma tu znaczenie drugorzędne. Wielką hańbą według mnie było wspieranie przez polski rząd sanacyjny strony komunistów! Jest to w moim odczuciu druga czarna plama w polskiej historii XX wieku, tóż za rozbiorem w październiku 1938 roku na spółkę z Wegrami i III Rzeszą Czechosłowacji. Na dowód tego przedstawię, fragment instrukcji z 19 IX 1938 roku szefa polskiej dyplomacji Becka dla ambasadora RP w Berlinie Józefa Lipskiego "...republikę Czechosłowacką uważamy za twór sztuczny..." - komentarz do tej noty jest chyba zbyteczny! *"Tamten okrutny wiek" - Bogusław Wołoszański str.166 ** Tamże str. 175 Marcin Jarzębski I jeszcze to: www.polskiejutro.com/art/n.php?p=5699&m=r Książka gloryfikująca Franco bije rekordy popularności 23.04.2003 Książka o wojnie domowej w Hiszpanii, gloryfikująca generała Francisco Franco, nieoczekiwanie stała się wielkim sukcesem wydawniczym w Hiszpanii - podał we wtorek brytyjski dziennik "Guardian". Książka "Mity wojny domowej" została napisana przez byłego działacza komunistycznego Pio Moę. Autor ogłosił w niej m.in., że wojna domowa w Hiszpanii z lat 1936-39 została rozpoczęta przez dążące do rewolucji bojówki lewicowe oraz że były premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill był bardziej brutalny niż faszysta Franco. Pozycja nieoczekiwanie stała się bestsellerem w Hiszpanii i znalazła się na drugim miejscu w rankingu najlepiej sprzedających się książek niebeletrystycznych. Kupują ją dawni zwolennicy reżimu Franco oraz Hiszpanie ciekawi innego spojrzenia na własną historię - pisze "Guardian". Książka Moy trafiła idealnie w swój czas. Hiszpania właśnie przeżywa falę zainteresowania czasami wojny domowej oraz prawie 40-letniej dyktatury Franco. Dodatkowego smaczku tej pozycji dodają kontrowersyjne interpretacje faktów historycznych. Do tej pory historycy byli zgodni, że wojnę domową rozpoczęli prawicowi bojownicy; dopiero Moa zaproponował inną interpretację - dodaje brytyjski dziennik. Moa jawi się w swej książce jako zwolennik rządów Franco. "Zwycięstwo Franco oszczędziło Hiszpanii traumatycznej rewolucji. Jego reżim uratował kraj od wciągnięcia w wojnę światową, unowocześnił społeczeństwo i stworzył warunki do zbudowania stabilnej demokracji" - twierdzi Moa. Moa, który tuż po śmierci Franco w 1975 roku tworzył bojówki komunistyczne, teraz oskarża prawicowych polityków hiszpańskich o to, że nie bronią Franco. "Prawica zgodzi się na wszystko, byle tylko nie posądzano jej o frankizm" - narzeka autor. Książka została początkowo zlekceważona przez hiszpańskie środowiska akademickie. Sytuację zmienił dopiero program w telewizji publicznej, w której powtórzono tezę autora stawiając taki zarzut obecnemu rządowi Jose Marii Aznara. Obecny premier Hiszpanii jest jednocześnie przewodniczącym Partii Ludowej (PP) utworzonej przez byłych polityków frankistowskich. Odpowiedz Link Zgłoś
yossarian18 Re: Kim byli hiszpańscy republikanie? 28.09.04, 14:11 www.fuenterrebollo.com/Gobiernos/franco9.html Trochę zdjęć z gen. Franco, które nieźle oddają ducha tamtych czasów. Na szczęście nie wszyscy malarze to komuchy, które w każdym człowieku prawicy nie będącym demokratą widzą "faszystę". Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Robotnicza solidarnosc przeciw faszystomw Hiszpani 28.09.04, 15:05 Zwycięstwo robotniczej solidarności "Po zwycięstwie sił frankistowskich w wojnie domowej w Hiszpanii w 1939 r. zlikwidowano m.in. niezależne robotnicze organizacje związkowe i na ich miejsce wprowadzono związki zawodowe korporacyjne (zrzeszające pracowników i pracodawców). Ich kierownictwo było mianowane przez władze rządzącej partii faszystowskiej – Falangi. Emigracja i opozycja krajowa kontynuowała działalność organizacji związkowych. Ze zmiennymi losami przetrwały w podziemiu cały okres dyktatury związki z okresu republiki: socjalistyczny, anarchistyczny, katolicki oraz związek robotników baskijskich. Podejmowane w latach 40-tych próby przekształcenia ich w silne organizacje związkowe nie powiodły się. W latach 50-tych zdecydowano się na wykorzystanie legalnych możliwości działania w ramach faszystowskich związków zawodowych. Doszło do tego, że w początkach lat 60-tych kilka tysięcy członków opozycyjnych partii (w tym komunistycznej i socjalistycznej) zostało wybranych do władz oficjalnych związków zawodowych. Najskuteczniejszą formą walki o prawa pracownicze w warunkach dyktatury Franco okazały się jednak komisje robotnicze. Pierwsze powstały w 1956 r. w czasie rozruchów strajkowych w kraju Basków. Na początku były to delegacje robotników wyłonione do negocjowania umów zbiorowych. [...] Wobec braku autorytetu oficjalnych związków tylko one mogły zagwarantować podjęcie pracy przez załogi i praktyczną realizację porozumień [...]. Władze reżimowe próbowały likwidować komisje robotnicze, miały z tym jednak od początku trudności, ponieważ komisje nie były zinstytucjonalizowane [...]. Z czasem komisje, tworzone w celu doraźnego załatwiania postulatów ekonomicznych, zaczęły zmieniać się w stały organ walki. [...] Komisje robotnicze odegrały wiodącą rolę w rozwoju opozycji. Według ich wzorów zaczęto organizować od połowy 1967 r. tzw. komisje obywatelskie, skupiające przedstawicieli różnych środowisk [...]. Konsekwentna walka szerokiej, ogólnonarodowej opozycji z rządami gen. Franco doprowadziła do ostatecznego sukcesu po śmierci dyktatora w 1975 r. Hiszpania w drugiej połowie lat 70-tych przeszła od systemu dyktatury faszystowskiej do demokracji parlamentarnej. Komisje robotnicze przekształciły się w jedną z dwu największych central ruchu związkowego [...]". Jan Kamiński "Tygodnik Mazowsze" nr 40, 20.01.1983 r. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Z faszystowskim pozdrowieniem 28.09.04, 15:15 Na linku podanym przez yossariana18 (czyli AH) mozna zobaczyc jak hiszpanski kler wspolnie z faszystami Franco pozujac do fotografii podnosza reke w klasycznym faszystowskim gescie (1942 rok). Piorunujace wrazenie robi takze zdjecie z jakiejs uroczystosci religijnej, na ktorej stojacy w mundurach zoldacy Franco pozdrawiaja jakiegos kardynala wyciagnieta do przodu reka. Odpowiedz Link Zgłoś