indeed-4
25.11.14, 13:10
PiS zamiast spokojnie, rzeczowo punktować błędy rządzących (których jak już wiadomo, jest multum) kolejny raz brnie w emocjonalną, konfrontacyjną narrację, w gruncie rzeczy uniemożlliwiając należyte rozliczenie podmiotów odpowiedzialnych za cały ten wyborczy bajzel. Identycznie było z kontrolerami ze Smoleńska, o których nieomal kompletnie zapomniano w powodzi atakujących zewsząd setek fantastycznych, coraz to nowych zamachowych teorii Macierewicza.
Dlaczego Miller potrafi spokojnie mówić o "wypaczeniu" lub zafałszowaniu wyników wyborów, a Kaczyński i PiS muszą od razu uderzać w najwyższe tony i iść na czołowe zwarcie z PO?