Wyrodna matka - nic jej nie dać.

09.04.02, 21:29
Wiedziała, że jest nosicielką genu recesywnego, a mimo to podjęła ryzyko, i
zaszła w ciążę (ciekawe jaką antykoncepcję stosowała). Teraz mówi, że Ani
trzeba zapewnić opiekę medyczną, basen, itp, bo Ania nie może CZUĆ SIĘ INNA.
Ciekawe czy tak myślała wtedy, gdy chciała dokonać aborcji, sprawić aby córka
(z jej mowy wynika, że chyba ją kocha) została delikatnie mówiąc inicestwiona.
Najchętniej dałbym jej siekierę i pozwolenie na zabicie córki, ciekawe czy by
to zrobiła, z powodu hypochondroplazji dziecka.
Nie powinna dostać żadnego odszkodowania, natomiast obu dzieciom należy się
pomoc od państwa, podobnie jak wszystkim innym ofiarom niewłaściwego genu.
    • Gość: Ania Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.upc.chello.be 09.04.02, 21:49
      Coz to pan doktor sie odeezwal?A czemu to skoro ustawa wyraznie mowi,ze w
      okreslonych wypadkach trzeba wykonywac badan prenatalnych to sie ich nie
      wykonuje?A dlaczego to teraz panstwo ma lozyc na te dzieci.?Dlaczego w kazdej
      gazecie kazdy pan doktor pisze,ze w ykonuje zabiegi tylko za
      pieniazki.Prywatnie i z gotowke to sie nazywa zabieg i skrupuly i religia i
      prawo ida na bok.A gdy trzeba dokonac aborcji w szpitalu to od razu i prawo i
      sumienie nire pozwala.Polscy ginekolodzy to banda zlodziei i hipokrytow.I
      powiem ci slowami Lysiaka:"Moj stosunek do aborcji jest negatywny,bo wyskrobano
      nie tych co trzeba"Miedzy innymi zostawiono taka kreature jak ty.
      • ant. Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. 09.04.02, 22:00
        Nie uogólniaj!!!! Za daleko poszłaś w swoim myśleniu. Prawdą jest, że większość
        ginekologów to krwiożercze dusigrosze, ale trochę przesadzasz. Ciekawe za co
        nazywasz mnie kreaturą? I coś Ci powiem, ciekawe jakbyś się czuła, gdyby Cię
        matka traktowała jaką tą, która przyszła na świat, bo lekarze nie pozwolili
        przerwać ciąży.
        • Gość: Ania Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.upc.chello.be 09.04.02, 22:11
          Wiesz tak nie bardzo wiem jak do Ciebie pisac bo ant to nie wiele mi mowi nie
          wiem czy jestes mezczyzna czy kobieta.Ale jedno Ci powiem jestes kreatura bez
          serca.
    • Gość: tomekh Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 22:09
      Myślę, że to wypowiedź lekarza. Niestety, na podstawie własnych doświadzczeń i
      wypowiedzi lekarzy w mediach, dochodze do wniosku, że duża część z nich to
      wyjątkowo bezwzględni i prymitywni ludzie. Uważam, że jedynie konskwentne
      egzekwowanie prawa może ich skłonić do wypełniania (najczęściej
      niekompetentnego)zawodowych obowiązków. Ale w Polsce prawo zostało
      podporządkowane kościołowi katolickiemu, dlatego wątpię, żeby lekarz
      odmawiający wypisania recepty na środki antykoncepcyjne, skierowania na badania
      prenatalne lub legalną aborcję został ukarany.
      • Gość: Jaceq Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.szeptel.net.pl 10.04.02, 17:34
        Gość portalu: tomekh napisał(a):

        > (...) Ale w Polsce prawo zostało
        > podporządkowane kościołowi katolickiemu, dlatego wątpię, żeby lekarz
        > odmawiający wypisania recepty na środki antykoncepcyjne, skierowania na badania
        > prenatalne lub legalną aborcję został ukarany.

        Myślę, że generalnie w Polsce lekarze mają w De jaki stosunek ma do nich KK i vice versa. Prezentowanie (gremialne,
        jak się okazuje) przez nich postawy 'proustawowe'j wynika z tego, że restrykcyjna ustawa stwarza im b. korzystne
        warunki finansowe. I co z tego, że grozi 2 latka? Z tych, co wykonują aborcje, złapano może 0,00000001%. A lepiej
        im wykonaś 3 zabiegi/m-c i żyć niż np 130 za te same pieniądze?
    • Gość: Kazek Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.echostar.pl 09.04.02, 22:22
      Z Twego postu mozna wywnioskować, że o antykoncepcji to wiesz akurat tyle, ile
      Cie nauczyli na kościelnych naukach przedmałżeńskich. Człowieku, absolutnie
      pewnej metody nie ma, więc Twój głos jest zupełnie nie na miejscu. Absolutnie
      to tylko jesteście pewni wszystkiego wy, polscy talibowie. Arogancja tych
      lekatrzy aż boli. ten głoś "to nie pani sprawa", gdy kobieta domagala się
      badań. Ludzie, to nie średniowiecze. To po prostu zbrodnicza głupota,
      arogancja, pycha i tak naprawdę - brak jakiejkolwiek własnej wrażliwości.
    • sloe Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. 09.04.02, 22:50
      Drogi ant!
      1. czyzbys nie wiedzial, ze najlepsze srodki antykoncepcyjne czasem zawodza?
      nie ma antykoncepcji o pewnosci 100% (wspomnial juz o tym zreszta moj
      przedmowca)
      2. czy nie wiesz jak wyglada pomoc od panstwa dla osob kalekich w Polsce?
      chyba nie musze ci pisac, ze tacy ludzie moga liczyc wlasciwie tylko na swoich
      rodzicow. Moze sam zalatw "pomoc od panstwa" (adekwatna do potrzeb) dla Ani.

      i co najwazniejsze: nie zrozumiales o co w tej calej sprawie chodzi.
      Mianowicie o to, ze lekarz odmowil rodzicom prawa do podjecia wlasnej decyzji.
      Z gory zalozyl, ze ich decyzja bedzie niewlasciwa (wg niego). Podjal ja za
      nich, a to nie tylko ograniczenie ich wolnosci, ale i wbrew prawu. Jesli
      lekarz jest przeciwnikiem aborcji, moze starac sie w inny sposob wplynac na
      decyzje rodzicow co do przerwania ciazy, nie moze jednak pozbawiac ich
      podstawowych praw!

      Kazdy czlowiek ma prawo do wiedzy na temat wlasnego (czy swojego dziecka)
      stanu zdrowia, lekarzowi nie wolno tej wiedzy ograniczac. A co pacjent z ta
      wiedza zrobi, to juz inna sprawa.
    • Gość: MCRM Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.proxy.aol.com 09.04.02, 22:55
      Twoja wypowiedz jest obrzydliwa i nieludzka. Niech wezmie siekiere i zabije !
      Czy ty czlowieku myslales chociaz 5 minut zanim napisales te bandyckie bzdury !!
      Czy jestes w stanie pojac nieszczescie rodzicow i nieudanego dziecka ?
      Obowiazkiem lekarza jest przestrzezenie nieswiadomej kobiety przed skutkami jej
      ciazy. Do tego sluzy jego wyksztalcenie pokrywane ze srodkow spolecznych. Gdzie
      sa pisemne dowody, ze on, lekarz uswiadomil niedouczonej kobiecie ryzyko ktore
      podejmuje wobec dziecka i siebie. Mowisz zreszta tylko o kobiecie. W takich
      sprawach rozmawia sie rowniez z ojcem jako wspolodpowiedzialnym.
      Lekarz powinien zabezpieczyc sie podpisem obydwojga, stwierdzajacym swiadomosc
      ryzyka.
      Badania prenatalne powinny stac sie w Polsce regula, zwlaszcza w odniesieniu do
      kobiet w wieku ponad 40 lat, ktore wydaja z reguly na swiat dzieci uposledzone
      umyslowo lub ogolnie niesprawne. Powinny one stac sie regula rowniez w
      odniesieniu do alkoholikow, ktorych w Polsce nie brakuje. W ogole powinny stac
      sie zasada wobec wszystkich ciezarnych kobiet, przy rownej odpowiedzialnosci
      plodzacego jak i oczekujacych dzieci kobiet. Jezeli rola lekarza zostala
      zaniedbanna w jakikolwiek sposob, rodzice dla dobra dziecka maja prawo domagac
      sie odszkodowania rekompensujacego wszelkie koszty zwiazane z zywciem dziecka
      az do jego smierci. Powinien w tych kosztach uczestniczyc rowniez lekarz, ktory
      nie wykazal oczekiwanych kompetencji lub zaniedbal swoje obowiazki z
      niewiadomych przyczyn.
      • sloe Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. 09.04.02, 23:07
        sutuacja jak ta dot. malzenstwa z Lomzy nie zdarzylaby sie w zadnym z krajow
        zachodnich. Tam pacjenci pozywaja lekarza czy szpital, otrzymuja
        odszkodowania. Tak samo powinno byc w Polsce, wtedy kazdy lekarz pamietalby o
        dopelnieniu WSZYSTKICH obowiazkow.
        • Gość: MCRM Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.proxy.aol.com 09.04.02, 23:12
          Nieszczesciem tego kraju jest to, ze slabi politycy sa zdominowani przez
          funkcjonarjat koscielny. Musimy sie przed tym bronic jak przed zazaza.
          • sloe Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. 09.04.02, 23:31
            mysle ze poprostu w szpitalach wciaz nie ma jasno okreslonych regul: prawa
            pacjenta/obowiazki lekarza, jak to jest w europie zach. Tam nawet gdy
            praktykant chce kogos zbadac, pytaja najpierw pacjenta o zgode, bo przeciez
            moze sobie tego nie zyczyc. Kazdy lekarz tlumaczy pacjentowi jakimi metodami
            moze go leczyc i dlaczego, i pacjent sam decydyje, lekarz moze mu tylko
            doradzic wybor. Miejmy nadzieje, ze w Polsce tez tak kiedys bedzie...
            • Gość: MCRM DO Stone IP: *.proxy.aol.com 10.04.02, 00:38
              To nie nieswiadomy pacjent powinien decydowac o badaniach, ale lekarz, ktory po
              to ma dyplomy. Regula powinno stac sie badanie prenatalne. Pacjent odmawia -
              lekarz umywa rece od odpowiedzialnosci. Proste i bez konfliktow.
              • sloe Re: DO Stone 10.04.02, 14:29
                Gość portalu: MCRM napisał(a):

                > To nie nieswiadomy pacjent powinien decydowac o badaniach, ale lekarz, ktory po
                >
                > to ma dyplomy. Regula powinno stac sie badanie prenatalne. Pacjent odmawia -
                > lekarz umywa rece od odpowiedzialnosci. Proste i bez konfliktow.


                zle mnie zrozumiales. Oczywiscie, ze lekarz informuje o WSZYSTKIM co dotyczy
                zdrowia pacjenta, takze o tym jak powinno wygladac dalsze leczenie. Lekarz ma
                obowiazek np. dac skierowanie na badania prenatalne, ale pacjent i tak zrobi z
                tym co zechce (np. stwierdzi, ze religia mu zabrania poddania sie takim testom,
                i co wtedy? pacjenta nie zmusisz do niczego). Chodzi o to, ze lekarz nie ma
                prawa narzucac: MUSI pani zrobic to i to (moze jedynie: POWINNA pani...,
                poniewaz...), czy: takich badan pani nie zrobi - to niedopuszczalne. Lekarz
                RZETELNIE INFORMUJE, pacjent ma prawo wyboru.

                Co do badan pren. w Polsce - najlepiej byloby gdyby byly ogolnie dostepne (nie
                tylko gdy istnieje podejrzenie uszkodzenia plodu), bez zadnych skierowan.
                Przeciez nawet w najzdrowszej rodzinie moze zdarzyc sie ciezko chore dziecko.
      • Gość: Osa Ludzkie wspolczucie.... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.04.02, 23:12
        Wiadomo ze matka nie jest odpowiedzialna za wady genetyczne
        dziecka. Powinny istniec mechanizmy pomocy takim nieszczesliwym
        matkom. Moze zamiast idiotycznych dyskusji, ktos mi powie jak jej pomoc.
        Co do analizy genetycznej, to rozstrzygnie prawo. Jesli byly bledy lekarskie
        powinno zaplacic ubezpieczenie tegoz lekarza.

        Ja chetnie wplace na jakies konto dla niepelnosprawnych dzieci w
        Polsce. Czy ktos wie cos na ten temat??? To absolutnie nie jest temat
        gdzie mozemy wydawac jakiekolwiek osady...




        • Gość: MCRM Re: Ludzkie wspolczucie.... IP: *.proxy.aol.com 10.04.02, 00:45
          Sprobuj skontaktowac sie z ta pania z Lomzy. Mysle, ze to nie bedzie trudne, bo
          sprawa jest znana. Warto tez zrobic wlasny wywiad wsrod znajomych, czy
          zaprzyjaznionych pielegniarek. Potrzebujacych pomocy jest wielu.
      • ant. Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. 09.04.02, 23:43
        "Czy jestes w stanie pojac nieszczescie rodzicow i nieudanego dziecka ?"
        Mówisz jakby się dzieci robiło w fabryce zabawek

        W tym poście chodziło mi głównie o potępienie wypowiedzi matki zaniepokojonej
        faktem, iż Ania może czuć się inna, a przez tą inność sama chciała aby się
        córka nienarodziła.
        Jeśli chodzi o lekarza, to macie rację. Jeżeli prawo pozwala na coś, co może
        być sprzeczne z moralnością lekarza, to ten lekarz, powinien przekazać swoje
        kompetencje na ręce kolegi nie mającego takich problemów.

        Do Ani: Chciałbym Cię poznać osobiście, ciekawe czy w życiu prywatnym też tak
        wszystkich atakujesz,
        • Gość: Ania Re: Do Ant IP: *.upc.chello.be 10.04.02, 00:01
          ant. napisał(a):

          > "Czy jestes w stanie pojac nieszczescie rodzicow i nieudanego dziecka ?"
          > Mówisz jakby się dzieci robiło w fabryce zabawek
          >
          > W tym poście chodziło mi głównie o potępienie wypowiedzi matki zaniepokojonej
          > faktem, iż Ania może czuć się inna, a przez tą inność sama chciała aby się
          > córka nienarodziła.
          > Jeśli chodzi o lekarza, to macie rację. Jeżeli prawo pozwala na coś, co może
          > być sprzeczne z moralnością lekarza, to ten lekarz, powinien przekazać swoje
          > kompetencje na ręce kolegi nie mającego takich problemów.
          >
          > Do Ani: Chciałbym Cię poznać osobiście, ciekawe czy w życiu prywatnym też tak
          > wszystkich atakujesz,

          Czytalas pewnie wczorajszy artykul ,w ktorym imie dziewczynki zostalo zmienione
          ta dziewczynka nazyw sie Monika nie Ania.Dzis jest rowniez artykul na ten
          temat."Chca odszkodowania za brak badan prenatalnych"Radze przeczytaj ze dwa razy
          moze ochloniesz.Duzo trzeba zeby mnie sprowokowac ale Twoja wypowiedz o
          siekierze doprowadzila mnie do szewskiej pasji.Wczuj sie troche wrole tych
          rodzicow.Pomysl co bedzie jak nie daj Boze tych rodzicow zabraknie.Nie sadzcie
          zebyscie nie byli sadzeni.
          • ant. Do Ani 10.04.02, 08:06
            To tak jak z panem Majką, którego nazwisko miało być nie ujawnione.
            • Gość: Ania Re: Do Ani IP: *.upc.chello.be 10.04.02, 08:22
              Nic nie zrozumialam o jakiego pana Majke chodzi?
              • ant. Re: Do Ani 10.04.02, 11:50
                Ten co w totka wygrał i sprawę w sądzie. TVN nie pokazał jego nazwiska, a on
                powiedział, że ludzie są w stanie zabić dla paru groszy. TVP pokazała jego
                pełne dane.
                • Gość: Ania Re: Do Ani IP: *.upc.chello.be 10.04.02, 11:54
                  Ale nie rozumiem jaki to ma zwiazek z tym tematem.
    • Gość: Jaceq Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.szeptel.net.pl 10.04.02, 17:42
      ant. napisał(a):

      > Wiedziała, że jest nosicielką genu recesywnego, a mimo to podjęła ryzyko, i
      > zaszła w ciążę (ciekawe jaką antykoncepcję stosowała).

      Ty pewnie też często takie podejmujesz ryzyko (bez genetyki), bo nie ma 100% metod anty-k.

      > Teraz mówi, że Ani
      > trzeba zapewnić opiekę medyczną, basen, itp, bo Ania nie może CZUĆ SIĘ INNA.
      > Ciekawe czy tak myślała wtedy, gdy chciała dokonać aborcji, sprawić aby córka
      > (z jej mowy wynika, że chyba ją kocha) została delikatnie mówiąc inicestwiona.
      > Najchętniej dałbym jej siekierę i pozwolenie na zabicie córki, ciekawe czy by
      > to zrobiła, z powodu hypochondroplazji dziecka.
      > Nie powinna dostać żadnego odszkodowania, natomiast obu dzieciom należy się
      > pomoc od państwa, podobnie jak wszystkim innym ofiarom niewłaściwego genu.

      Nie widzę żadnego powodu, by w tym konkretnym przypadku odszkodowanie, jakie z pewnością się tej rodzinie
      należy, szło z naszych podatków. Powinno być z polisy OC lekarza(y), a jak zabraknie - z kieszeni lekarza nawet,
      jeśli miałoby to go zrujnować. Niech się na przyszłość (ha!) wyżej ubezpieczy.

      Odszkodowanie wymagane jest przez rodziców i nie w imieniu dziecka, tylko ich.

      Za co - chyba tego nikomu tłumaczyć nie ma konieczności. Tak jest ta sprawa oczywista.
      • Gość: Zocha Re: Wyrodna matka - nic jej nie dać. IP: *.ny5030.east.verizon.net 10.04.02, 17:54
        dlaczego w tym watku nie ma ani jednej wypowiedzi zwolennikow 100 procentowej
        ochrony zycia poczetego ? Zabraklo argumentow ? Najlatwiej jest byc
        teoretycznym etykiem i w dodatku mezczyzna, w 80% delikatni mezczyzni nie
        wytrzymuja takiej sytuacji i odchodza i wtedy juz moga sie zajac ochrona zycia
        poczetego. Do Ant. ja osobiscie gdybym miala byc skazana na tak "inne" i pelne
        cierpien zycie, to wolalabym sie nigdy nie narodzic, tak samo przez ulamek
        sekundy nie zastanawialabym sie, czy usunac taka ciaze (wg zawolennikow
        calkowitego zakazu aborcji - zabic),bo kto mi dal prawo skazywac kogos na tak
        straszne zycie. Kto ustalil, ze najwyzszym dobrem jest "byc", moze jednak
        lepiej czasami nigdy "nie byc".
Pełna wersja