tw_wielgus
27.04.15, 10:30
Polskim czy ukraińskim? Po policzku jaki mu wymierzył parlament ukraiński Komorowski "stara się zrozumieć Ukraińców". Na moim podwórku na gości w tym typie nie bez racji mówiono : "miękka faja".
"Michał Potocki: Jaki jest stosunek Polski do nowej polityki historycznej prowadzonej przez Ukrainę? 9 kwietnia, w dniu, w którym przemawiał pan w ukraińskim parlamencie, Rada Najwyższa przyjęła ustawy dekomunizacyjne, w których uznaje m.in. UPA za bojowników o niezależność Ukrainy.
Bronisław Komorowski: Powinniśmy się starać zrozumieć Ukraińców. Ale nie musimy się z nimi we wszystkim zgadzać. Nie musimy podzielać ich oceny historii. Historia nie jest czymś, co da się uzgodnić. Każdy naród inaczej widzi swoją przeszłość. Z każdym z naszych sąsiadów historia poważnie nas dzieli. Każdy tę historię widzi inaczej. Lepiej pamięta się własne dramaty. Co nie znaczy, że pojednanie ponad dzielącą historią jest niemożliwe. Sukcesem ćwierćwiecza wolności jest szukanie tego, co nas łączy z sąsiadami. Ukraina jest w tym układzie szczególna. Jej proces wewnętrznej integracji nie jest dla nas obojętny. Powinniśmy rozumieć procesy narodotwórcze. Ale nie musimy zgadzać się ze wszystkimi ocenami, które w tym procesie się pojawiają. Jasno deklarujemy, gdzie mamy odrębny punkt widzenia. Takim punktem jest Wołyń. Wiele nas dzieli. Staramy się te podziały przełamać. W imię lepszej przyszłości. Z jednej strony rozumiem próbę budowania tożsamości ukraińskiej poprzez wyrugowanie symboliki sowieckiej, czy szerzej, spuścizny sowieckiej.
Samo wymienienie OUN i UPA jako bojowników o niepodległość Ukrainy też nie powinno dziwić, choć my mamy o tych organizacjach zdecydowanie negatywne opinie. Jedna rzecz jest dla mnie trudna do zrozumienia. Kontrproduktywne z punktu widzenia dialogu z Ukrainą w obszarze historii są zapisy ustawy uniemożliwiające dyskusję o OUN i UPA. Chodzi mi o zapisy penalizujące dyskusję o tych organizacjach. Te zapisy bardzo utrudnią tę już i tak trudną część dialogu w sprawach polsko-ukraińskich. A bez dialogu trudno sobie wyobrazić pozytywne rozwiązanie najboleśniejszych kwestii."