l_zaraza_l
21.05.15, 21:11
Może nie śmiałam się ale uśmiechałam. To był pierwszy raz, gdy naszą Polskę świętowaliśmy bez żałobnych zawodzeń, stęków, jęków wyrywania młodych drzewek z korzeniami.
Gdy patrzę z perspektywy dziecka, które dopiero uczy się kochać ojczyznę to widzę, że czekoladowy ożeł morze więcej niż patos, race, wycia, wyrywanie kostki brukowej.