ya_bolek
05.11.15, 06:28
Zbliża się 11 listopada. Święto odzyskania niepodległości przez Polskę. Niepodległości bynajmniej nie nadanej z łaski ale wyrwanej z gardła najeźdźcom, okupionej morzem krwi (sorry za taki uniesiony ton ale to prawda). I znowu będzie mi smutno.
Będzie mi smutno, że znowu zamiast się cieszyć, że żyjemy w kraju choć nie najlepszym ale jednak własnym, będziemy rzucać petardy, palić tęcze, palić krzyże, palić praktycznie wszystko wszystko co ma jakikolwiek dla nas symbol, wyzywać się od komuchów, faszystów, pedałów, ciemnogrodzianów, żydożerców, klerykożerców i cholera jeszcze wie co. Zamiast maszerować ramię w ramię w jednym Polskim pochodzie każda grupka będzie miała swoją "manifestację" i swoją tubę.
A tak chciałbym, zapomnieliśmy tylko tego jednego dnia zapomnieli o różnicach i przypomnieli sobie, że wszyscy jesteśmy Polakami, zebyśmy chwycili się za ręce ryknęli jednym tonem na całe gardło "Jeszcze Polska nie zginęła" tak, aby nie tylko w Moskwie i Berlinie ale q..va i na Syberii było słychać.
Do walk na słowa i na pięści moglibyśmy spokojnie powrócić następnego dnia. Ale 11-go listopada ma nie być lewicy, prawicy, komuchów faszystów, takich i owakich. Ma być q...va JEDEN NARÓD, dziękujący naszym przodkom za niepodległą Polskę!