Gość: mimikra
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.09.04, 17:31
wiem, ze to juz "odgrzewane kotlety", ale moze kogos zaciekawi:
WYKOŚLAWIONY
TADEUSZ MAZOWIECKI, pierwszy niekomunistyczny premier Polski, jest żywą
historią, choć zafałszowaną. 15 lat po powołaniu jego rządu rozmawiamy nie
tylko o przeszłości
(...)
PIOTR NAJSZTUB: Wokół pana jest kilka takich mitów. Obrażenie się po
przegranej w wyborach to jeden, a drugi to fatum "grubej kreski". Dzisiaj
większość pamięta ją jako coś, co pozwoliło uniknąć kar peerelowskiej
nomenklaturze.
- A ja powiedziałem: będziemy odpowiadać za to, co sami zrobimy, choć ciąży na
nas ten kapitał poprzedników, który przejmujemy na siebie. Nie chodziło o
bezkarność, chodziło o ewolucyjne przejście do nowego ustroju, zgodne z tym,
co się nazywało etosem Solidarności, zaofiarowanie wszystkim szansy w
demokracji. Ale to nie miało znaczyć, że nie będzie debaty historycznej czy że
nie będą ukarane zbrodnie.
Ten prawdziwy sens "grubej kreski" dziś niewielu pamięta.
- Nie pamięta za sprawą kompletnego zniekształcenia tego pojęcia i uczynienia
z niego maczugi do atakowania rządu oraz forsowania tezy, że to był grzech na
samym początku, bo albo Okrągły Stół był grzechem, albo tak zwana gruba kreska
była grzechem.
No i po paru latach okazał się pan sprawcą zwycięstwa SLD, bo jak mówili
prawicowi publicyści, pan im to umożliwił "grubą kreską". Jak się pan czuł,
taki wykoślawiony?
- A ile razy można jedną rzecz tłumaczyć? Mówiono mi na wiecach, że bezrobocie
też jest wynikiem "grubej kreski", już prawie wszystko zło było wynikiem
"grubej kreski". Jednak kiedy mnie pytają, czy znając takie konsekwencje,
zrobiłbym tak samo, to twardo odpowiadam "tak".
A nie boi się pan takiej perspektywy: wybory wygrywa skrajna prawica i stawia
pana pod pręgierzem za "zdradę w Magdalence" i "grubą kreskę"?
- Nie widzę takiej perspektywy.
Stanięcia pod pręgierzem?
- Nie.
calosc: www.przekroj.pl/