indeed-44
05.12.15, 12:28
"Koniec hipokryzji. Trybunał Konstytucyjny cieszył się do tej pory reputacją instytucji apolitycznej i nieuwikłanej. Mimo oczywistego i widocznego dla wszystkich faktu, że sędziowie nominowani są przez partie polityczne, udawało mu się w magiczny sposób utrzymywać wizerunek czysty i nieskalany. Ktokolwiek chciał się na temat polityczności Trybunału zająknąć zostawał zgromiony, że nie rozumie dojrzałej demokracji.
Teraz wyszły na jaw całkowicie polityczne manewry obecnego szefostwa Trybunału. Najpierw aktywnie uczestniczyło ono w montowaniu niekonstytucyjnej ustawy (chyba wiedząc co robi, więc było to ewidentnie działanie w złej wierze), a następnie zwlekało przez kilka miesięcy z rozpoznaniem skargi w sprawie tejże ustawy, gdy ostatnio podobną skargę rozpatrzyło w dwa tygodnie. Do tego należy dodać wypowiedzi prezesa Rzeplińskiego, wyraźnie lokujące go po jednej stronie politycznej barykady.
Na prawny rympał Platformy PiS odpowiedział innym prawnym rympałem i w jego wyniku Sejm wybrał grupę sędziów, która natychmiast przez opozycję została ex definitione okrzyknięta politycznymi mianowańcami. Dla opozycji więc sędzia wybrany przez PO jest niezależny, a wybrany przez PiS polityczny, a dla PiS odwrotnie: ten wybrany przez PO jest polityczny, a przez PiS niezależny. Z której strony by spoglądać, zawsze widać stronniczość. A że strona stronniczości za każdym razem różna, to już zupełnie inna kwestia"
blogrb.salon24.pl/684082,co-dobrego-wynika-z-awantury-o-tk
Lektura obowiązkowa - jeśli ktoś nie rozumie o co chodzi w całym zamieszaniu, tu wszystko w pigułce. Dalej chcecie przekonywać, że Trybunał i prezes Rzepliński nie angażują się w bieżącą politykę i są "niezawiśli"? :-)