erka-4
10.12.15, 21:44
- na czytanie Gazety,wiec czyta przeważnie nagłówki i już wie,że Trybunał wydał wyrok we własnej sprawie.
Ja przebiegu sprawy się przysłuchiwałem z uważną uwagą oraz w końcowych minutach sprawy wyraźnie usłyszałem,że Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie od którego nie ma odwołania.
Wszystko jest mi zrozumiałem,tylko jednego nie zrozumiałem,Gazeta pisze,że zapadł wyrok,a zatem kto jest tym skazanym,bo z orzeczenia nic nie wynika.
No i mam takie,wydaje mi się,proste pytanie,czy orzeczenie znaczy to samo co wyrok ?
Zaznaczam,że jestem prostym chłopem i myślę prosto po chłopsku,czy ktoś się taki mądry znajdzie i mi wytłumaczy,kto po tym orzekniętym "wyroku" winien iść do paki ?
ps.
Mam jeszcze słówko do pana Adama.
Oglądałem dzisiaj z wieczora pańskie wystąpienie w telewizorni u pana Ordyńskiego,wypadł pan niezbyt ciekawie,jednym słowem,ale mało to ważne.
Prosiłbym jedynie pana szanownego,abyś pan zwrócił uwagę swoim kolegom z pracy,aby nie manipulowali słowem,bo słowo wiele znaczy,zwłaszcza gdy chodzi o prawo.
Tak piszą pana koledzy w nagłówku pana gazety:
www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/jest-wyrok-trybuna%C5%82u-konstytucyjnego-oto-pi%C4%99%C4%87-najwa%C5%BCniejszych-rzeczy/ar-AAgcP9z?ocid=u206dhp
Jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego.
Dalej już z wyroku robi się orzeczenie,no ale to dalej to już mniej znaczy,bo wyrok zatarł orzeczenie.
Taki ten wyrok jaki Trybunał oraz Gazeta,która o orzeczeniu winna uczciwie pisać.
A pan,panie Adasiu załóż pan kapcie i usiądź pan na kanapce.
Gdybyś pan nie pił z tym bandytą Jaruzelskim,nigdy bym panu takich rad nie proponował,bo kiedyś lata temu,a jestem w pańskim wieku,chełpiłem się pośród kolegów,że mamy takiego bohaterskiego Polaka,który ojcu własnemu postawił się okoniem i mu powiedział,że nie chce mieć nic wspólnego z komunistą wrednym.
Teraz się panem nie chełpię,wstyd mi po prostu.