damakier1
17.12.15, 10:30
Na dzisiejszych uroczystościach w Gdyni Duda mówił: Staję tu dzisiaj przed państwem, a wcześniej przyklęknąłem przed pomnikiem ofiar Grudnia '70 roku, oddając hołd, hołd w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej i całego naszego narodu. Hołd, jak przystało na prezydenta Rzeczypospolitej, który silną i sprawiedliwą Polskę ma jako swoje najważniejsze zadanie, w służbie, którą podjął się pełnić.
Zaczął bardzo pięknie, po czym dziarsko przeszedł do ataku na III RP najwyraźniej zapominając, że to nie jest kampania wyborcza, a uroczystość z okazji rocznicy tragicznych wydarzeń naszej wspólnej historii. Nie bacząc więc na powagę chwili, skupił się na przekazaniu swej nienawiści do minionych 25. lat i opowiadaniu, czego i jak bardzo mu wstyd:
za tę III RP po 1989 roku, która nie umiała skazać sprawców tej zbrodni, wstyd, zwyczajnie wstyd dzisiaj. Chyba nam wszystkim, jak tutaj stoimy – dodał, otrzymując za te słowa oklaski.
Prezydent powiedział, że jest mu wstyd „za tę III RP, w której komunistycznych bandytów nazywano, bo byli tacy, ludźmi honoru”.
Otóż nie nie wystąpił Duda, jak przystało na prezydenta. Wystąpił, jak przystało na aparatczyka, któremu zwycięstwo własnej partii i potrzeba odwetu na wrogach (a wrogiem jest każdy, kto nie jest wyznawcą) przesłania oczy i lasuje mózg. W żadnej, najbardziej nawet podniosłej chwili nie jest w stanie wznieść się ponad podziały, być prezydentem wszystkich Polaków i zachować, jak na prezydenta przystało. Niech się wstydzi za siebie!