PiS to rosyjska agentura, jeśli ktoś wątpił,...

18.12.15, 11:16
...to ostatnie działania Macierewicza i MONu znakomicie te wątpliwości rozwiewają. Zaczęło się od wstrzymania najpilniejszych programów zbrojeniowych, w tym kontraktu na "caracale" (co od 2018 roku uziemi polskie wojska specjalne), potem przyszło mianowanie Szołuchy (po rosyjsku "łuska") z putinowskiego think-tanku Mateusza Piskorskiego, komentatora, heheh, telewizji Republika, na wiceszefa rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej (po tym, jak sprawa się wydała, sam zrezygnował), potem obcięcie wydatków na armię, a teraz Antek ze swoimi ruskimi burymi ludzikami napadł nocą na NATO.

Jeśli do tego dołożymy mianowanie przez towarzysza Kaczyńskiego Jasińskiego na szefa Orlenu (byłego pezetpeerowca z Płocka, z instytucjonalnymi kontaktami z SB w urzędzie miasta, za czasów rządów PiSu dobroczyńcy rosyjskiego kompleksu militarno-przemysłowego na 15 mld zł z kontraktu gazowego w 2006 roku), to mamy rosyjski najazd na Polskę w postaci inwazji burych ludzików.

Obecność na czele ofensywy legislacyjnej PiSU ubeckiego popychadła Piotrowicza uzupełnia ten obraz.
    • axyzaaa Re: PiS to rosyjska agentura, jeśli ktoś wątpił,. 18.12.15, 11:23
      Nie wiem czy czytałeś/pamiętasz. Na wszelki wypadek wklejam

      wyborcza.pl/magazyn/1,126715,11854917,Aresztowac_Walese.html
      (...)


      "Odwołaj to wszystko"

      "Uznałem, że wojsko zostało zamieszane w rozgrywki polityczne. Sytuacja taka jak 4 czerwca 1992 nie była wyjątkowa, ale od 1989 r. takich historii nie było. W mojej ocenie istniała realna możliwość użycia wojska poza koszarami. Groziło to nieobliczalnymi skutkami" - oświadczył przed prokuratorem ppłk Jan Budnik, szef sztabu 1. Warszawskiej Brygady Zmotoryzowanej NJW.

      Opowiedział, że w "dniu teczek" płk Pęcko wezwał go o godz. 11 (godzinę po rozmowie z szefem UOP) i polecił "natychmiastowe wzmocnienie ochrony gmachu MSW poprzez wystawienie patroli i wzmocnienie posterunków". Rozkazał "przejście na wzmocniony wariant ochrony, przezbrojenie warty w broń długą".

      Dowódca wezwał go ponownie. Budnik: "Pytał się, ilu jeszcze posiadam żołnierzy w dyspozycji i czy jestem w stanie wydzielić do działania batalion piechoty" (oficer miał w tym momencie do dyspozycji 400 żołnierzy). Płk Pęcko pytał go też, "czy będzie miał jeszcze 50 ludzi na Radiokomitet".

      W gabinecie szefa Budnik słyszał, jak wyznacza on zadania dowódcy Pułku Lotniczego NJW: "Przy mnie płk Pęcko pytał, ile ma śmigłowców Bell. Dowódca powiedział, że ma 2, ale 1 niesprawny. Płk Pęcko powiedział, żeby wobec tego przygotować jeszcze wszystkie Mi-8".

      Siły, którymi Budnik dysponował, były gotowe na godz. 17. (Sejm szykował się do nocnej debaty nad "teczkami Macierewicza"). Budnik zeznał: "Na placu alarmowym stała kolumna środków transportu w postaci 20 starów 266, UAZ-a z radiotelefonem i sanitarki z sanitariuszem. Żołnierze przebywali w pododdziałach, broń i amunicja alarmowa znajdowała się w magazynach, w gotowości pozostawały też środki łączności. Każdy z żołnierzy miał otrzymać kbk AKM. Określona została do wydania amunicja alarmowa w ilości 8 skrzynek po 1400 szt. w skrzyni. Każdy żołnierz miał też otrzymać po 4 magazynki z ładownicą, maskę i hełm".

      Następnego dnia po upadku rządu Olszewskiego do gmachu MSW nie wpuszczono Macierewicza i Naimskiego. Gdy Budnik przyszedł rano do jednostki, szef sztabu płk Wojciech Dziamski powiedział mu krótko: "Odwołaj to wszystko".

      (...)
Pełna wersja