per333
01.01.16, 21:30
Łatwo zauważyć, że ludzie propisowscy mają dość specyficzny kręgosłup moralny. Z wyjątkową łatwością sięgają po niegodziwość i łgarstwa.
Profesor Strzembosz od kilku dni nazywany jest przez nich "bolszewickim siepaczem". Prokurator Piotrowski kłamiąc w żywe oczy oznajmił, że nowelizacja ustawy o TK ma ten organ "wzmocnić" a jego pracę usprawnić. Na forach użytkownicy propisowscy często sięgają po retorykę antysemicką, antyunijną i proputinowską. Od kłamstw w duchu goebbelsowskim i bolszewickim aż się roi - w myśl zasady, że kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą. Profesor Bartoszewski, póki popierał Lecha Kaczyńskiego w wyścigu o prezydenturę, nazywany był przez pisowców "jednym z najwybitniejszych żyjących Polaków". Gdy zaczął politykę PiS-u krytykować (przede wszystkim kierownictwo ówczesnego MSZ pod przewodem Anny Fotygi) pisowcy zaczęli na niego wylewać kubły pomyj, zaś na cmentarzach podczas rozmaitych uroczystości go wygwizdywali.
Rysuje się obraz pisowca jako człowieka bez godności i honoru, niezwykle prymitywnego, podłego i głupiego, który nie cofnie się przed żadną niegodziwością. Jako osobnik krańcowo zdemoralizowany pisowiec jakby nie umie odróżniać Dobra od Zła na poziomie elementarnym. W najlepszym razie ucieka w cynizm.
W przypadku ruskich trolli ja to z grubsza rozumiem - oni chcą szkodzić Polsce na wszystkich płaszczyznach, więc psucie reputacji Polakom jest jednym z narzędzi propagandowych. Ale co z Polakami, którzy mają poglądy propisowskie? Nie gryzie ich sumienie, wypowiadają te kłamstwa bez skrupułów, bez poczucia zażenowania? I potem mogą spokojnie spojrzeć w lustro i powiedzieć "jestem człowiekiem przyzwoitym"? A może uważają, że cel uświęca środki, że można dążyć do celu po trupach i przekraczać przy tym wszystkie moralne i etyczne granice?
Jakie motywacje kierują prokuratorem Piotrowskim, posłem Brudzińskim czy minister Kempą? Zupełnie nie mają poczucia wstydu? Uważają, że wszystko zostanie im zapomniane, gdy zbudują lepszą Polskę?
Ale przecież nawet oni muszą widzieć, że niczego nie budują, tylko niszczą. Niszczą też poczucie wspólnotowości Polaków skłócając wszystkich ze wszystkimi. Te absurdalne obelgi pod adresem profesora Strzembosza, który jest przecież konserwatystą i który był swego czasu przez Jarosława Kaczyńskiego popierany, to już jest jakby ściana, po zburzeniu której można już tylko spadać w otchłań totalnego moralnego zwyrodnienia.