erka-4
02.01.16, 17:44
"Gazeta Wyborcza opublikowała tekst dotyczący przebiegu prowokacji mającej wytknąć nam tradycyjną ksenofobię i staropolski faszyzm. Autorka ubrana w hidżab miała chodzić po Warszawie, pukać do losowych domów i sprawdzać czy da się wprosić na wieczerzę wigilijną (...) autorka przytacza historię, w której weszła do mieszkania samotnej kobiety, najwyraźniej chorej na Alzheimera, po czym wyszła zostawiając ją bez opieki, przy nie zamkniętych na zamek drzwiach, nie sprawdzając czy ma co jeść i pić, nie dzwoniąc po Elę, o którą pytała staruszka i której numer miała przed nosem" - analizuje reportaż z "Wyborczej' na Facebooku internauta pod nickiem Cezary Pyszny Spamblog.
Autorka tekstu Ewa Kaleta napisała: "Jest Wigilia, godzina 16, zakładam hidżab, wychodzę z domu. W ciągu pięciu godzin zapukam do kilkudziesięciu warszawskich mieszkań, przypadkowych. Jestem muzułmanką, konwertytką, Wigilię spędzam samotnie w Warszawie. Chcę sprawdzić, czy dodatkowe puste nakrycie, symbol katolickiej miłości do bliźniego, obejmie również mnie".
Dziennikarka rusza do warszawskich mieszkań i pośród spotkań z ich mieszkańcami znajduje się opis nieludzkiego jej zachowania wobec samotnej kobiety wyraźnie potrzebującej pomocy:
Co wynika z tego tekstu? "Autorka podała, że zapukała do kilkudziesięciu mieszkań, natomiast rozwinęła historie zaledwie z kilku. Wybranych nie bez powodu, jak mniemam. Oczywiście wyszło na to, że demon ksenofobii jest w Polakach ciągle silny. Najgorsze jest jednak co innego - autorka przytacza historię, w której weszła do mieszkania samotnej kobiety, najwyraźniej chorej na Alzheimera, po czym wyszła zostawiając ją bez opieki, przy nie zamkniętych na zamek drzwiach, nie sprawdzając czy ma co jeść i pić, nie dzwoniąc po Elę, o którą pytała staruszka i której numer miała przed nosem" - pisze Cezary Pyszny Spamblog.
Jego zdaniem "artykuł spełnił swoje zadanie, choć w innym sensie niżby pewnie chciała tego autorka i nadredaktor". Dlaczego? "Okazało się, że tradycyjnie najgłośniej "łapaj złodzieja" krzyczy sam złodziej, a największym bydlakiem jest ten szukający bydlaków pośród bliźnich".
Czytelnicy w komentarzach pod artykułem też zwrócili uwagę na nieludzkie zachowanie dziennikarki "Wyborczej":
"Rozumiem, że celem artykułu był eksperyment, nie prawdziwa potrzeba spędzenia z kimś Wigilii, wynikająca z samotności. Tylko to wyjaśnia wyjście autorki z domu starszej pani, która ewidentnie nie miała nikogo, kto chciałby z nią być w Wigilię..."
"Smuci mnie to, że tak ważne stało się dla Pani, autorko artykułu, udowodnienie hipokryzji katolickiego społeczeństwa, że sama dała Pani świadectwo swojego człowieczeństwa, opuszczając tę biedną kobietę w Święta".
"A mnie najbardziej smuci ta samotna starsza pani. Dlaczego nie udzielono jej pomocy? Czy skoro autorka była u niej, nie mogła chociaż wykonać telefonu do tej Pani Eli? Czy powiadomiła kogokolwiek, że wie o sytuacji że starsza, niedołężna osoba żyje w brudzie?"
- zakładam hidżab - w jakim celu,przecież,gdyby do mnie ktoś tak wystrojony w dniu Wigilii zawitał,to bym go do stołu nie zaprosił.
Wszak wiem,że muzułmanin i muzułmanka także,Wigilii nie świętuje.