witek.bis
12.01.16, 10:11
Okazuje się, że los gimnazjów wcale nie jest przesądzony. Zgodnie ze starą, pisowską zasadą minister Zalewska najpierw ogłosiła koniec gimnazjum, a dopiero potem zaczęła myśleć, a nawet przebąkiwać o jakichś debatach. Jednego pani minister jest pewna – polscy studenci nie są gotowi do studiowania. Trudno przewidzieć, jak pani Zalewska zechce temu zaradzić. Oparcie szkolnictwa wyższego na uniwersytetach trzeciego wieku byłoby koncepcją dość ryzykowną. Natomiast dalsze opóźnianie szkolnego startu nie wydaje się najlepszym pomysłem, bo dzieci powinny opuszczać przedszkole zanim jeszcze zaczną się golić. A skoro już o przedszkolach mowa, to w związku z pozostawieniem w nich dzieci sześcioletnich, zabraknie tam miejsca dla trzylatków, które siłą rzeczy pozatykają żłobki. W związku z powyższym pani minister powinna pomyśleć o tym, by na życzenie rodziców noworodki mogły być cofane do macicy na kolejne okresy dziewięciomiesięczne.