porannakawa01
12.01.16, 23:35
Beata Szydło stwierdziła, że rząd chce realizować "dobrą zmianę", wprowadzając podatek od banków i supermarketów, uchwalając ustawę "500 zł na dziecko", dając seniorom bezpłatne leki itd. - Zmiany, które wprowadzamy, są dla wielu wpływowych sfer, także poza granicami naszego kraju, trudne do zaakceptowania. Przede wszystkim dlatego, że naruszają interesy, ograniczają wpływy - stwierdziła pani premier Szydło.
Może niedokładnie słuchała przedstawicieli Unii Europejskiej, którzy nie krytykowali programu 500+ czy podatku od banków.
Chodziło im natomiast o łamanie konstytucji, ograniczenie roli Trybunału Konstytucyjnego, którego kompetencje reguluje ustawa zasadnicza.
Większość parlamentarna może oczywiście postulować zmiany dotyczące Trybunału, jednak musi w tym celu zmienić konstytucję. PiS takiej większości nie ma.
Mimo to realizuje swoje plany, nie respektuje konstytucyjnej reguły, że orzeczenia TK są ostateczne.
I to właśnie łamanie zasad praworządności budzi wątpliwość.
Krytykę wzbudza także zmiana ustawy medialnej, która już bezpośrednio uzależnia media publiczne od rządu.
Poseł Krystyna Pawłowicz z PiS przyznała otwarcie, że teraz mają to być media rządowe.
To też łamanie standardów i niszczenie kultury politycznej, choć w tym przypadku - inaczej niż w sporze o Trybunał - koalicja rządząca miała prawo to zrobić.
Gdy Szydło zacznie opowiadać o pięset to ją wyśmieją!