mara571
15.01.16, 20:14
M. Kokot to kolejny dziennikarz GW, ktory skrobnal do Süddeutsche "Beitrag" typu donos.
Skarzy sie na przejecie przez PiS mediow publicznych i pisze, ze atmosfera jest zatruta, a ludzie skacza na siebie. A do tego wybral sobie paradny przyklad scenki w jakiejs kawiarni:
"Eine Bekannte von mir hatte kürzlich eine Biografie über Viktor Orbán vor sich auf dem Tisch liegen, als sie ihren Kaffee trank. Daraufhin wurde sie von einem Fremden angesprochen: "Was treibt Sie denn um? Wollen Sie das etwa lesen? Der Mann führt sein Land in eine Diktatur, was wollen Sie über den wissen?"
Nagonka osiągnęła taki poziom, że nie można nawet spokojnie czytać politycznej książki w kawiarni, by nie być atakowanym. Znajoma będąc w kawiarni położyła na stoliku biografię Orbana. Od razu podszedł do niej obcy człowiek i zapytał: Co się pani stało? To chce pani czytać? Ten czlowiek prowadzi swoj kraj do dyktatury, co pani chce o nim wiedziec.
Zagadka: jaka opcje polityczna reprezentuje ten pan zabraniajacy czytac ksiazki o Orbanie?
Kto naprawde zatruwa atmosfre w kraju?
www.sueddeutsche.de/medien/journalisten-in-polen-solidaritaet-gibt-es-keine-mehr-1.2818261