Skąd my to znamy...

12.02.16, 23:01
... skąd pamiętamy?

Przeciw sędziemu, który skazał Mariusza Kamińskiego, ktoś organizuje dość toporną prowokację, a do sprawy natychmiast przyłączają się szemrani żurnaliści-wyrokowcy. Minister Ziobro reaguje natychmiast, a cała "afera" zostaje nagłośniona przez reżimowe "Wiadomości".

To chyba znak, że termin apelacji Mariusza Kamińskiego zbliża się dużymi krokami.

wyborcza.pl/1,75478,19620629,prowokacja-w-sedziego-laczewskiego.html
    • uu1 Re: Skąd my to znamy... 12.02.16, 23:09
      witek.bis napisał:

      > ... skąd pamiętamy?
      Z "afery" L.Rywina?
      --------------
      • witek.bis Re: Skąd my to znamy... 12.02.16, 23:17
        Nie widzę żadnych podobieństw między tą sprawą i aferą Rywina. Pamiętam natomiast jak panowie Kamiński i Ziobro postanowili publicznie zniszczyć pewnego kardiochirurga. Właśnie wtedy proreżimowy "Der Dziennik" publikował donosy dostarczane mu przez ziobrową prokuraturę - donosy mające przekonać publiczność, że ten doktor to bardzo zły chłopiec. Jeśli Ziobro i Kamieński przez te 8 lat się zmienili, to na pewno nie na lepsze.
        • uu1 Re: Skąd my to znamy... 12.02.16, 23:25
          witek.bis napisał:

          > Nie widzę żadnych podobieństw między tą sprawą i aferą Rywina.
          Moje skojarzenie wynika z tego samego tytułu prasowego.
          > Pamiętam natomia
          > st jak panowie Kamiński i Ziobro postanowili publicznie zniszczyć pewnego kardi
          > ochirurga. Właśnie wtedy proreżimowy "Der Dziennik" publikował donosy dostarcza
          > ne mu przez ziobrową prokuraturę - donosy mające przekonać publiczność, że ten
          > doktor to bardzo zły chłopiec. Jeśli Ziobro i Kamieński przez te 8 lat się zmie
          > nili, to na pewno nie na lepsze.
          Masz całkowitą rację.
          > jestem ostatnią osobą, która powie słowo w obronie tych dwóch.

          -----------------------
    • ave.duce Re: Skąd my to znamy... 12.02.16, 23:28
      Niestety, nie mam dostępu do artykułu w "GW", ale ze szmatławej "Gazety Warszawskiej" cytuję:

      "fałszywym profilem Tomasza Lisa (zostało założone dla żartu przez pewnego internautę)" - podszywanie się pod kogoś innego to żart? Zbynio Zero nie zareaguje z pełnym zaangażowaniem i oburzeniem? No, nie.
      Teraz ja żartuję. Przecież takie prowokacje to jest właśnie kwintesencja prawego i sprawiedliwego Zera.
      • marta596 AVE dla Ciebie 12.02.16, 23:51
        Fałszywe konto Lisa

        Z obu artykułów ma wynikać, że jakiś "internauta" dla żartu założył na Twitterze fałszywe konto Tomasza Lisa i publikował na nim wpisy, które przeczyły dotychczasowym poglądom redaktora naczelnego "Newsweeka". Na to konto w połowie stycznia tego roku miał przesłać wiadomość niejaki Marek Matusiak sugerując, że fałszywy Lis powinien zmienić strategię. Podpisał się "pewien znany sędzia" i od razu zaproponował spotkanie. Potem Matusiak miał wyznać, że naprawdę nazywa się Wojciech Łączewski, a jako dowód wiarygodności miał wysłać swoje zdjęcie. Jego rzekome twity rażą dużą naiwnością i brakiem ostrożności, którą powinien cechować się sędzia. Potem ma paść kolejna propozycja spotkania. Miało się ono odbyć 28 stycznia na osiedlu w Warszawie, na którym mieszka sędzia.

        Tygodnik publikuje wiadomości jakie mieli sobie wysyłać "internauta" i Łączewski. Publikuje też zdjęcie, które miał wysłać Łączewski.

        "Internauta" zainteresował sprawą jako pierwszych Sylwestra Latkowskiego i Michała Majewskeigo z Kulisy24, ale odmówili prowadzenia dialogu ze "znanym sędzią" przez fałszywy profil, bo kradzież tożsamości (Lisa) to przestępstwo. W swoim artykule dystansowali się też wobec sprawy zastanawiając się czy sędziego nie prowokują "tajne służby".

        Kluczowym faktem, który ma jednak obciążać sędziego jest to, że pojawił się na umówionym spotkaniu, we wcześniej wyznaczonym miejscu, o określonej godzinie. W rozmowie z "Wyborczą" dziennikarz Michał Majewski mówi, że był tam z Latkowskim i go widzieli. Na Twitterze Majewski zaś napisał, że może zeznać to w sądzie. Majewski nie chce na razie powiedzieć czy mają zdjęcia sędziego z tego miejsca.

        Sędzia zawiadamia prokuraturę

        Sędzia Łączewski jeszcze przed publikacją gazety złożył zawiadomienie do prokuratury, że ktoś się pod niego podszywa. Przyznał, że ma konto na Twitterze nie na swoje nazwisko, ale ma się różnić od tego, z którego wysyłano wiadomości. Sędzia wcześniej wiedział, że będzie taki artykuł, bo gazeta przysłała pytania do sądu.

        Prokuratura na razie sprawdza, czy są podstawy do wszczęcia śledztwa.

        Jeśli będzie śledztwo, to niewykluczone, że zbada wtedy komputer Łączewskiego, o co on sam wnosi. Sprawą zainteresował się też prezes sądu na Śródmieściu i prezes Sądu Okręgowego w Warszawie, którzy będą ją wyjaśniać. Łączewski przedstawił im swoje stanowisko.

        Po doniesieniach medialnych prowokacją w poniedziałek zajmie się też Krajowa Rada Sądownictwa. - Chcemy to wyjaśnić. Będziemy się zastanawiać czy skierować sprawę do rzecznika dyscyplinarnego, czy spotkać się z sędzią, czy też poczekać na ustalenia prokuratury - mówi sędzia Waldemar Żurek, rzecznik KRS.

        Zdjęcie z kamerki

        Wiadomo, że Łączewski mówi, że zdjęcie, które opublikował tygodnik, zostało zrobione kamerką w jego komputerze, co mogłoby znaczyć, że ktoś mu się włamał do komputera i przejął nad nim kontrolę.

        Są na to poszlaki. Na zdjęciu widać, że sędzia nie patrzy w obiektyw, jak to się dzieje w przypadku gdy samemu robi sobie tzw. selfie, tylko ma spuszczony wzrok (patrzy w klawiaturę?).

        Wiadomo też, że od dłuższego czasu sędzia skarży się przełożonym, że jest śledzony. Wcześniej też zgłaszał do prokuratury, że posłużono się jego sfałszowanym profilem na Facebooku i Twitterze. Prokuratura tamtą sprawę umorzyła. Potwierdziła, że nastąpiła kradzież tożsamości sędziego, ale nie stwierdziła znamion czynu zabronionego, bo wpisy nie były na tyle mocne, by wyrządzić mu szkodę.

        Pytania kluczowe

        W sprawie najnowszej prowokacji kluczowa jest odpowiedź na kilka pytań. Kim jest "internauta", który założył fałszywe konto na Lisa i jaki miał cel? Czy ktoś włamał się na komputer sędziego i podszywał się za niego na Twitterze? Czy Łączewski, którego widzieli Latkowski i Majewski przyszedł specjalnie na spotkanie, czy też mógł być tam przypadkiem? Wszak mieszka w tej okolicy. Czy są zdjęcia z tego spotkania?

        - Jeśli ktoś chciał celowo uszyć intrygę, wystarczy, że śledził sędziego i poznał rytm jego życia - gdzie bywa i w jakich godzinach. A potem wysłać tam nieświadomych tego dziennikarzy [Latkowski z Majewskim w swoim artykule też stawiali pytanie, czy ktoś ich nie zmanipulował] - spekuluje jeden z warszawskich sędziów.
        Kolejna wątpliwość pojawiła się w piątek wieczorem. Jedna z rzekomych wiadomości miała być wysłana przez sędziego 18 stycznia o godzinie 12.32.

        - W tym czasie sędzia prowadził proces na sali rozpraw. Był przewodniczącym składu orzekającego - mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie Ewa Leszczyńska - Furtak.

        - Czy sędzia mógł wysłać wiadomość z komputera na sali, albo z telefonu pod stołem? - pytamy.

        - Podgląd na monitor ma też protokolant. Jeśli sędzia używałby telefonu na sali rozpraw, na pewno zareagowałyby na to strony procesu - mówi sędzia Furtak.

        cdn.
        • marta596 Re: AVE dla Ciebie 12.02.16, 23:52
          Czyja prowokacja

          Tę sprawę powinna jak najszybciej wyjaśnić prokuratura. Bo jeśli to celowa prowokacja wymierzona w sędziego, to nie chodzi tylko o Łączewskiego, ale też wysłanie sygnału do sądu odwoławczego, który ma zająć się apelacją od wyroku skazującego Mariusza Kamińskiego.

          Przypomnijmy zaraz po wyborach prezydent Andrzej Duda go ułaskawił, bo Kamiński został członkiem rządu PiS, koordynatorem do spraw służb specjalnych. Wywołało to duże kontrowersje, bo nigdy dotąd nie ułaskawiano po nieprawomocnym wyroku, gdy sąd ostatecznie nie wypowiedział się jeszcze o winie oskarżonego.

          Gdyby udało się skompromitować sędziego uderzy to w wiarygodność jego wyroku, ale też w cały wymiar sprawiedliwości. Prawica w końcu miałaby dowód na potwierdzenie swoich rojeń, że jest elementem "chorego układu III RP" i należy go poddać terapii szokowej.

          A jeśli sędzia jednak dał się sprowokować, to jak najszybciej powinien to wyjaśnić sąd i KRS. Głos w tej sprawie powinien też jak najszybciej zabrać sam sędzia, który na razie nie chce rozmawiać z dziennikarzami.

          "Warszawska Gazeta" i Paweł Miter


          Tygodnik publikuje treści bliskie ideologii skrajnej prawicy i narodowcom. Jej redaktorem naczelnym jest Piotr Bachurski. Redakcja mieści się w centrum Warszawy, obok hotelu Sheraton, nieopodal Sejmu. Pod tym samym adresem, ale w innym lokalu mieści się "Gazeta Finansowa", której redaktorem jest Jan Piński, którego artykuł jest w ostatnim numerze "Warszawskiej Gazety".

          Paweł Miter, autor artykułu o Łączewskim, publikuje też w "Gazecie Finansowej".

          Z tego też powodu z Miterem nie chciał rozmawiać sędzia Łączewski. Jak informuje sama "Warszawska Gazeta", Łączewski prowadzi proces, w którym pojawiło się nazwisko Piotra Bachurskiego, szefa "Warszawskiej Gazety", który wcześniej był też redaktorem naczelnym "Gazety Finansowej".

          Bachurski zażądał wszczęcia wobec sędziego Łączewskiego postępowania dyscyplinarnego. W październiku ubiegłego roku opisała to sama "Gazeta Finansowa". Sędzia na użytek sprawy wytoczonej z oskarżenia prywatnego miał zażądać bowiem podania prawdziwych personaliów dziennikarza podpisującej się innym nazwiskiem.

          Paweł Miter to kontrowersyjna osoba. To on jest autorem prowokacji sprzed kilku lat wobec sędziego Milewskiego, byłego prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku, w wyniku której sędzia został ukarany przeniesieniem do sądu w apelacji białostockiej.

          Mitera opisał też w 2012 r. Jacek Harłukowicz z "Wyborczej" we Wrocławiu. W lipcu 2010 r. sąd we Wrocławiu skazał go na rok pozbawienia wolności, w zawieszeniu na dwa lata, i grzywnę za próbę wyłudzenia 125 tys. zł z firmy Ultimo, w której był zatrudniony.

          Harłukowicz pisał: "Posługując się identycznym jak w przypadku prowokacji wobec prezesa sądu w Gdańsku programem do tworzenia fałszywych adresów e-mailowych, wysłał pismo do księgowości Ultimo. Podał się w nim za członka zarządu firmy i nakazał przelanie na wskazany rachunek pieniędzy za zakupionego rzekomo służbowego mercedesa. Jak się później okazało, rachunek założony był na wypożyczalnię samochodów zarejestrowaną wcześniej na nazwisko Mitera.

          Gdy "Wyborcza" pytała go o to, tłumaczył się, że za całą akcją stał jego znajomy, który posłużył się jego komputerem. A on na procesie wziął winę na siebie, chcąc go chronić".

          Telewizja publiczna nagłaśnia sprawę


          W piątek rano sprawę powołując się na tygodnik opisał portal tvp.info. Wieczorem, po godzinie 19 zrobiono zaś w TVP Info rozmowę na żywo z Pawłem Miterem, który powtórzył zarzuty wobec sędziego. Dziennikarz TVP Info pytał, czy się boi po napisaniu tego artykułu. Miter odniósł się też do twierdzeń sądu, że w czasie gdy wysłano jeden z twitów przypisywanych sędziemu, był on na sali rozpraw. Miter powiedział, że przecież można wysłać wiadomość z telefonu pod stołem. Dziennikarz prowadzący rozmowę nie zareagował.

          Tym samym w porze największej oglądalności TVP Info uwiarygodniła tekst Mitera i nagłośniła zarzuty wobec Łączewskiego.

          Zaraz potem duży materiał o zarzutach wobec sędziego był w "Wiadomościach" TVP1, które po przejęciu władzy nad telewizją publiczną przez PiS, sprzyjają obecnej władzy. Materiał zapowiedziano na początku "Wiadomości" i był drugą wiadomością dnia, zaraz po wizycie premier Szydło w Niemczech. W materiale wypowiedział się Michał Majewski, Miter, rzecznik sądu, rzecznik KRS oraz minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który wysłał w tej sprawie pismo do sądu.

          Ziobro mówił, że chce wierzyć, że sędzia w tak drastyczny sposób nie podeptał swojej niezawisłosci.

          Jako komentator wystąpił prawicowy dziennikarz Cezary Gmyz, który od dziś rana pisał o sprawie na Twitterze. - Jeśli to prawda, to sędzia podeptał własną togę i łańcuch - orzekł kategorycznie. W materiale przypomniano też, że sędzia skazał Mariusza Kamińskiego.
          • ave.duce Wielkie dzięki :) 13.02.16, 08:16
            Czyli prokuratura nie dopatruje się w tych prowokacjach niczego, co podpada pod art. 190a § 2 Kodeksu karnego, tj. przestępstwa polegającego na podszywaniu się pod inną osobę, wykorzystując jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej. W końcu ten "żartowniś" podszył się pod Lisa, nie pod sędziego. Należałoby poczekać na wyjaśnienia, np. tego: "Jedna z rzekomych wiadomości miała być wysłana przez sędziego 18 stycznia o godzinie 12.32.

            - W tym czasie sędzia prowadził proces na sali rozpraw. Był przewodniczącym składu orzekającego - mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie Ewa Leszczyńska - Furtak."

            Ziobro się szykuje do zatrudnienia takich "żartownisiów" czy już ma własnych na pęczki?
            • marta596 Re: Wielkie dzięki :) 13.02.16, 14:59
              Na razie prokuratura na wniosek sędziego Łączewskiego, czy są podstawy do wszczęcia śledztwa.Mam nadzieję, że śledztwo będzie i zostanie dokładnie sprawdzony komputer sędziego.

              Ziobro w tej sprawie jest całkowicie niewiarygodny, jako zamieszany w sprawę Kamińskiego.
              Mam wrażenie powtórki z rozrywki, takie deja vu z poprzedniej współpracy obu dżentelmenów z wykorzystaniem służb.;)

              Do tego dochodzi narracja mediów rządowych pod wodzą Kurbana.:D
              • pies_na_czarnych Re: Wielkie dzięki :) 13.02.16, 15:23
                Zapowiada się "wesoło" zwłaszcza, że oni teraz mogą robić świństwa wszelakie w imieniu prawa. :(
              • ave.duce Re: Wielkie dzięki :) 13.02.16, 15:43
                To o Ziobrze to oczywista oczywistość, ale ta pisowska małpa właśnie dostała brzytwę.
                • ave.duce ps. 13.02.16, 16:43
                  forum.gazeta.pl/forum/w,28,160239432,160239432,Kaczysci_nic_sie_nie_stalo_.html#p160243500
    • dancio.k Re: Skąd my to znamy... 12.02.16, 23:54
      mógł uniewinnic Kamińskiego to miałby spokój, a teraz zostanie przez Ziobrę wyrzucony z zawodu
    • pies_na_czarnych Re: Skąd my to znamy... 13.02.16, 00:21
      To są amatorzy. Wcześniej czy pózniej szydło wyjdzie z wora.
Pełna wersja