danillko
15.02.16, 20:35
Rating S&P nie zrobił nam krzywdy. Nie ma prawie śladu po panice
15 stycznia to w ostatnich dwóch latach data feralna dla Polski. Tego dnia w 2015 roku Szwajcarski Bank Narodowy przestał bronić kursu franka, co wprawiło w rozpacz wielu kredytobiorców w naszym kraju. Rok później tę samą datę wybrała agencja Standard and Poor's by obniżyć naszemu krajowi rating kredytowy, reagując na przeprowadzane przez nowy rząd PiS zmiany polityczne i gospodarcze.
Po miesiącu od decyzji agencji S&P widać, że początkowa panika była bezzasadna. Być może nastroje uspokoił brak potwierdzenia gorszej oceny kredytowej ze strony innych wielkich agencji ratingowych. Tak czy inaczej, po raz kolejny wiele się musiało zmienić, żeby się nic nie zmieniło.
Straty nadrobiły papiery dłużne emitowane za granicą, akcje biją na głowę spadające rynki światowe, a złoty jest z powrotem na poziomie sprzed ratingu.
Więcej:
finanse.wp.pl/kat,1033767,title,Rating-SP-nie-zrobil-nam-krzywdy-Nie-ma-prawie-sladu-po-panice,wid,18162718,wiadomosc.html?ticaid=1167c8
Eee... myślałem, że trąby zagrzmią z niebiesiech, a wszystkie plagi egipskie spadną w dorzecza Wisły i Odry, a tu masz:
Złoty odrobił straty
Polska waluta od 12 lutego zeszła poniżej poziomu 4,40 za euro i utrzymuje się na nim do dzisiaj. Obniżka ratingu 15 stycznia sprowadziła kurs złotego do czteroletniego minimum. Przez dwa dni, tydzień po decyzji Standard and Poor's notowania były nawet powyżej 4,50 zł za euro. Poniedziałkowy kurs jest na poziomie z dnia poprzedzającego to wydarzenie.
Co ciekawe kurs złotego zachowywał się w ostatnim miesiącu lepiej niż korony czeskiej (złoty umocnił się względem korony o 1,9 proc.) i prawie tak samo jak węgierskiego forinta (złoty osłabił się do forinta o 0,1 proc.), czyli patrząc na rynki porównywane z naszą gospodarką, widać że praktycznie nic się nie stało.