indeed-44
17.02.16, 20:50
"Lider Kongresu Nowej Prawicy przyjął dobrze znaną dla polityków taktykę nie przyznawania się do błędu i bronienia przegranej sprawy za wszelką cenę. Powiedział, że "lojalkę" podpisał z własnej woli, przez nikogo nieprzymuszany i uznał to za słuszny krok: ""A dlaczego miałem jej nie podpisać?"- nieoczekiwanie zapytał, po czym dodał: ""Ja podpisuje każde prawdziwe twierdzenie; jeżeli przyjdzie do mnie Kim Ir Sen lub Adolf Hitler każe podpisać, że mam dwie nogi, to ja mu to podpiszę". Stanowisko Korwina zaskoczyło prowadzącego rozmowę, Marcina Osadowskiego: "Czy naprawdę aż tak trywializuje Pan podpisanie tej lojalki?"- zapytał Korwina. W odpowiedzi usłyszał, że młodzi ludzie są podatni na tzw. "pisowskie ukąszenie", które polega na niezrozumieniu PRL-owskich realiów i niesprawiedliwemu oskarżania ludzi o współpracę z SB."
www.wiadomosci24.pl/artykul/korwin_mikke_chetnie_rozmawialem_z_oficerami_sb_259265.html
Podejrzewam, że załgany typ w ten sam pokrętny sposób się tłumaczył, kiedy go pytano, dlaczego zostawił żonę i rzucił w ramiona młodej działaczki partyjnej, płodząc z nią dwójkę dzieci.