ric-ard
18.02.16, 10:13
I to już pod koniec lat 60. gdy zaczął swoją współpracę z WSW. Komuniści takich kandydatów na przywódców kontrolowanej opozycji mieli na pęczki.
Wypadło na prostego niewykształconego chłopaka pochodzącego z zapadłej wioski na Mazowszu który podjął pracę w stoczni gdańskiej.
Komuniści celowo zalegalizowali także opozycję tylko po to by móc ja inwigilować na milion różnych sposobów i kontrolować jej poczynaniami poprzez swoich ludzi zasiadających w jej strukturach i to na samym szczycie.
Taka metodologia operacyjna w ZSRR była na porządku dziennym i nie jest to żadne nowum dla historyków. Została ona również zaimplementowana do państw satelickich, co też nie powinno nikogo dziwić.
Komuniści byli nie tylko przebiegli ale i zapobiegliwi. Doskonale wiedzieli że komunizm nie ma podstaw racji bytu ze względu na swoją irracjonalną konstrukcję ekonomiczną a jego upadek jest kwestią czasu. Każdy średniorozgarnięty człowiek w takim przypadku musi mieć plan awaryjny bo rodzi się pytanie co go czeka po utracie władzy.
Dlatego kontrola opozycji oraz jej poczynań po wspomnianym upadku była czymś naturalnym i oczywistym z perspektywy ich interesów i bezpieczeństwa oraz uniknięcia odpowiedzialności karnej.
Dlaczego wielu ludziom tak trudno przyjąć to do wiadomości? Czysta psychologia - nikt z nas nie chce poczuć się wystrychnięty na dudka, zostać frajerem, być kiwanym przez lata jak małe dziecko i zwyczajnie nie chce przyznać się do tego ze wstydu przed samym sobą.
Poza tym lubimy wierzyć w romantyczne bajki i w to że to my mieliśmy na wszystko wpływ a nie że zostaliśmy ordynarnie wykorzystani. W psychologii jest to znany syndrom wyparcie niewygodnych nam faktów z naszej świadomości, choć podświadomość nam dokucza bo wypływa na wierzch prozaiczna i zarazem trudna prawda niczym topielec na powierzchnię wody.