instant.crush
18.02.16, 16:18
Toż to prawdziwy fatalizm tego zgniłego kompromisu zwanego IIIRP, wciskanego ludziom na siłę jako obowiązkowy produkt do kochania.
I nie chodzi nawet o mit Wałęsy taki czy inny(bo każdy i tak ma swój pogląd), ale o fakt, że ten nad wyraz honorowy człowiek, mianowany tym zaszczytnym tytułem przez samo słońce młodej, zakompleksionej, polskiej inteligencji, trzymał sobie to wszystko w domu niczym listy miłosne od dawnej kochanki.
Naprawdę piękne zakończenie mitologii Najjaśniejszej IIIRP, ufundowanej na sprzeciwie wobec oszalałej rewolucji i zbudowanej na uczciwości, otwartości i przyzwoitości.
Kiszczak zaczął i Kiszczak skończył. Żyło to dokładnie tyle, ile było mu potrzebne.