west-side-story
18.02.16, 23:13
Jakiś czas temu spędziłem parę lat pracując i studiując na Zachodzie. Wróciłem, głównie ze względów rodzinnych, jednocześnie starając się wierzyć, że Polska powoli staje się normalnym, europejskim krajem. Przyjaznym i stabilnym, w którym warto żyć i pracować, i którego paszport warto zachować.
Jak to się stało, że w perspektywicznych, środkowoeuropejskich krajach władzę przejmują autorytarni populiści w rodzaju Kaczyńskiego, Orbana i Fico ? Jak to możliwe, że polityczne elity tych narodów, zamiast ze sobą współpracować i prowadzić konstruktywną, merytoryczną dyskusję, opartą na cywilizowanych zasadach, jak to jest przyjęte w zachodnich demokracjach, wolą na siebie pluć i rzucają się sobie do gardeł, podkupując lud obietnicami na dłuższą metę bez pokrycia i prowadząc ustawiczną wojnę na totalne wyniszczenie ?
Czyżbyśmy jednak nie dorośli do wolności i demokracji ?
Wygląda na to, że rację mieli znajomi, którzy obronili doktoraty w Anglii, Irlandii czy Francji i osiedlili się tam na stałe, a - nierzadko - wyjechali z wiecznie podzielonej nacjonalistycznymi schizami i skłóconej Europki dalej, do US, Kanady czy Australii. Wygląda na to, że rację mieli ci koledzy i koleżanki, którzy nie mieli złudzeń i od początku wychodzili z założenia, że Dzikie Pola na zawsze pozostaną Dzikimi Polami (nieważne ile dróg szybkiego ruchu na nich powstanie).
Powyższą wypowiedź chciałbym zadedykować wszystkim młodym, zdolnym, którzy mają złudzenia.