witek.bis
19.02.16, 12:12
Oczywiście nie pytam o tę nienawiść, która od prawie ćwierćwiecza buzuje w litościwym i chrześcijańskim serduszku Jarosława z Warszawy, bo powody tej nienawiści są powszechne znane. Wałęsa z sobie tylko znanych powodów nie miał ochoty zostać marionetką Kaczyńskich i dość szybko wykopał ich ze swojej kancelarii na zbite dzioby. Od tego momentu Jarosław Kaczyński nie ukrywał swoich uczuć do Wałęsy i często je manifestował, a to paląc jego kukłę, a to wznosząc toast z okazji jego przegranej z Kwaśniewskim. Szczególnie ta druga manifestacja pokazuje, że Kaczyński nie toczy Wałęsą wojny politycznej, tylko jak najbardziej osobistą. Ale jak to się stało, że do tej prywatnej wendetty przyłączają się tysiące, jeśli nie miliony Polaków? Z czego wynika to, że wśród dzisiejszych „antybolkowców” jest tylu „godnościowców”, którzy w ciągu 15 lat nie przegapili żadnej okazji do wycałowania wałęsowej dupy? Takiego tow. Pieczaka to jeszcze można próbować zrozumieć, bo podobno Wałęsa obiecywał mu siedzibę dla Egidy i słowa nie dotrzymał. A więc tow. Pieczak miał prawo się wk..wić, bo kiedy towarzysze z KC mu obiecywali, to dawali. Ale co z resztą tych włazidupków? Albo co z tymi, którzy przez całe lata 80. w zaciszu domowym i w wąskim gronie przyjaciół bohatersko „politykowali” przy wódeczce i już po pierwszej ćwiartce, zalewając się łzami, opowiadali, jakąż to wielką siłę daje im „nasz Lechu”. Czy im aby nie chodzi o te 100 milionów, które Wałęsa miał dać i których nie dał? Coś może być na rzeczy, skoro teraz z takim zapałem całują dupę temu, który obiecał im pińcet, wcześniejszą emeryturę, darmowe leki, przewalutowanie kredytów i wiele innych fruktów. Za tak hojną zapłatę można znienawidzić i „naszego Lecha” i jeszcze paru innych. Frajer Judasz wziął tylko 30 i pewnie dlatego się powiesił, że wziął za mało.