Gość: wuesz
IP: *.lubin.dialog.net.pl
12.04.02, 23:36
Czlonkini Izby reprezentantow Cynthia McKinney publicznie oskarzyla prezydenta
Busha ze wiedzial o przygotowaniach do ataku terrorystycznego na USA z 11
wrzesnia.
Powodem bylo skorzystanie na wojnie z terroryzmem. Ale czy tak napewno sie
oplacilo? Wiadome bylo duzo przed 11 wrzesnia, ze rezim Talibow dlugo juz
istniec nie bedzie. Musiala nastapic zmiana rzadow w Afganistanie.Celem po
zamachu na Stany na pierwszym planie byla jak najszybsza likwidacja talibow ,
zgladzenie Husseina za drugim zamachem pod przykrywka praktycznie amerykanskiej
koalicji antyterrorystycznej.No i w Afganistanie poszlo szybko , poniewaz byla
to operacja wyliczona co do jednej bomby.Ale nieobliczalny Bliski Wschod
pokrzyzowal szyki na dalsze podboje Amerykanow .Takiego rozwoju wydarzen na
bliskim Wschodzie nie przywidywali napewno ,a swiadczy o tym bierna postawa
amerykanow i bezwlad co do wprowadzenia jakiegos planu pokojowego.Ale
wytlumaczenie moze byc tez inne, ano - jest prawie pewne ze szpiedzy izraelscy
dzialajacy na terytorium Stanow odkryli pierwsi co sie swieci i powiadomili
o "szansie" szybszego rozpoczecia operacji afganskiej przez Amerykanow.W zamian
Izrael dostal zielone swiatlo i teraz widac dokladnie ze wspolne interesy
wziely gore.Natomiast tak naprawde rola Amerykanow nie polega tutaj na
wprowadzeniu pokoju (jedynie ograniczyli sie do wywarcia presji na Arabi
Saudyjskiej aby zaproponowala plan pokojowy ale po syryjskiej modyfikacji nic
dobrego nie wyszlo) ale na trzymaniu teraz Arabopw na dystans .Ja sie tylko
zastanawiam czy rzady arabskie to wytrzymaja.