Gość: Oszołom
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
15.04.02, 12:21
we Wrocławiu pojawiła się nieznana grupa religijna, która obiecuje oświecenie.
Psycholodzy i byli członkowie grupy ostrzegają, że techniki przez nią stosowane
mogą być niebezpieczne dla psychiki człowieka. Oto co onim proponują:
Ekstaza na boso/O duszy i kwantach
Zabytkowa, wysoka sala. W niej około 100 osób. Z głośników leci głośna taneczna
muzyka. Jasna blondynka o kręconych włosach potrząsa nerwowo głową i ramionami
wyrzuconymi w górę. Ma nienaturalny wyraz twarzy i głośno się śmieje. Stojący
obok niej ludzie robią to samo. Podnoszą rękę lub obie do góry, kiwają się w
takt muzyki, uśmiechają się błogo lub coś wykrzykują po angielsku. Wchodzą na
krzesła. Niektórzy mają przymknięte oczy. Otaczają starszego, na oko 70-
letniego mężczyznę w białym podkoszulku, który przechadza się boso wśród
zebranych. Jego słowa (amerykański, angielski) wywołują ekstazę. - Jesteście
szczęśliwi? - woła.
Niektórzy zgromadzeni wpadają w trans. Polski tłumacz ledwo nadąża z
tłumaczeniem. Ludzie padają sobie w ramiona. Odsuwam się na bok, bo boję się,
że tęga, młoda Amerykanka zaraz rzuci się na mnie. - Czuję się taka spełniona,
taka spełniona - powtarza starszemu mężczyźnie, z którym się obejmuje. Ktoś
proponuje, żebym usiadła z przodu, bo master (mistrz) zaraz zacznie lekcję.
Większość osób nie ma butów. - To po to, aby przepływ energii był lepszy -
tłumaczy mi po spotkaniu młody Polak, który jak twierdzi, przyszedł z
ciekawości.
Choć wysilam umysł, niewiele rozumiem. Mistrz modulowanym głosem mówi o tym, że
nadszedł czas, abyśmy uświadomili sobie nowe kontinuum czasoprzestrzeni, które
jest wokół nas. Słowa czas, czasoprzestrzeń, wszechświat, Bóg, moc umysłu
pojawiają się najczęściej. Mowa też o kwantach. Według mistrza przeszłość nie
istnieje, a my jesteśmy tylko podróżnikami w czasie. - Czas przeminął. Umierasz
każdego dnia, by znowu żyć, dopóki nie przekroczysz luki miedzy przeszłością i
teraźniejszością, która wcale nie jest luką. Wspomnienia nie istnieją.
Pamiętaj, liczy się tylko "tu i teraz" - powtarza, a sala mu głośno wtóruje. Za
chwilę słyszymy o tym, że świat realny i jego problemy nie istnieją, są tylko
odbiciem tego, co się dzieje w naszym umyśle. - Poznać swój umysł, to zbawić
świat. Musisz uwolnić świat od tego wszystkiego, czym myślałeś, że jest -
mistrz patrzy po sali. Następnie mówi o miłości, mocy przebaczenia i cudach,
które są jego naturalnymi oznakami. Cytuje Ewangelię św. Jana, słowa św.
Augustyna, Jezusa.
Kilku słuchaczy ma przymknięte oczy i potrząsa w górze rękami. Blondynka
zaczyna się histerycznie śmiać i wydawać okrzyki. Mistrzowi to nie
przeszkadza. - Wiecie, że papież to fajny gość. Grałem z nim w teatrze przed
wojną, dobry był z niego aktor, naprawdę - robi pauzę, żeby zobaczyć, jaki
wywarł efekt. Odpowiadają mu salwy śmiechu.
Wreszcie, po niemal czterech godzinach, mistrz kończy. Jest zmęczony. Ktoś
gratuluje mu po angielsku wspaniałego występu. Z głośnika leci melodia z
filmu "Pszczółka Maja". Nieliczni na spotkaniu Polacy cieszą się jak dzieci. To
pierwsza lekcja Kursu Cudów.
Po zajęciach idę za strzałką do pokoju, gdzie można napić się kawy. Blondynka
około 40. miło się do mnie uśmiecha. Uśmiech znika, gdy podpytuję o mistrza, co
to za kościół czy grupa religijna, no i dlaczego przyjechali do Wrocławia.
- Szkoda, że nie znam angielskiego, zadałbym Mistrzowi parę pytań - ubolewa
młodzieniec, ten, który przyszedł z ciekawości. Najbardziej zainteresowały go
teorie dotyczące kwantów i umysłu kwantowego. Nie do końca jest przekonany do
tego, co usłyszał. - Łatwo im, Amerykanom, mówić o przebaczaniu, miłości,
zapomnieniu o problemach i wrogach, bo mają pełne portfele - zauważa z
przekąsem. Oburza się jednak, że jakaś gazeta porównała Akademię do sekty.
- Tylko te ich colę bym wyrzucił. To świństwo, które uzależnia. Jak się
dowiaduję później z internetu, jedna z diet amerykańskiej grupy polega na piciu
coli. W ten sposób chcą złamać uprzedzenia żywieniowe.
Boski bestseler
Akademia Pełnego Zaangażowania działa od kilku miesięcy na terenie naszego
kraju. Pan Marek J. po raz pierwszy usłyszał o niej w październiku ubiegłego
roku. Zaciekawiony zaczął szukać informacji o niej w internecie, a potem dotarł
do członków grupy. - W rozmowie ze mną i mailach za nic nie chcieli przyznać,
że są kościołem lub związkiem wyznaniowym. Poza tym jak ognia unikali podawania
nazwisk. W końcu jakoś udało mi się dowiedzieć, że kurs we Wrocławiu poprowadzi
Charles Anderson, Mistrz, jeden z założycieli i liderów Nowego
Chrześcijańskiego Kościoła Pełnego Zaangażowania - opowiada. Pan Marek próbował
nagrać kamerą zajęcia "kursu cudów", chwile, kiedy jego uczestnicy wpadają w
ekstazę. - Po dwóch minutach jakaś starsza Amerykanka grzecznie, ale stanowczo
pouczyła mnie, że nie ma potrzeby, abym filmował i kazała wyłączyć kamerę.
W Polsce amerykański kościół (założony w stanie Wisconsin) występuje właśnie
pod nazwą: Akademia Pełnego Zaangażowania. Zarejestrowana jest w sądzie
warszawskim jako stowarzyszenie, organizacja niedochodowa. Dlaczego nie jako
związek wyznaniowy? Tego nie udało się dowiedzieć.
Akademia nie podaje swojego stałego adresu. We Wrocławiu wynajmują
pomieszczenia od Ruchu Nowej Polski. Od jakiegoś czasu organizuje spotkania w
Warszawie, Opolu, Katowicach i Bydgoszczy.
"Nie ogranicza się do określonej filozoficznej, psychologicznej czy religijnej
orientacji, lecz proponuje całkowicie nowy sposób myślenia wykraczający poza
ciasne ramy koncepcyjnej natury ludzkiej" - czytamy w wydanej przez nich
broszurce. Do czego dąży? "Do stworzenia ośrodka transformacji poświęconego
jednostkom przechodzącym głęboką fizyczną, mentalną i emocjonalną przemianę
wewnętrzną". Swoje cele realizuje m.in. poprzez kursy, treningi, aktywną
medytację, materiały szkoleniowe. Jako narzędzie "indywidualnego oświecenia"
wykorzystuje "najbardziej niezwykłe arcydzieło wszechczasów", jakim jest
książka "Kurs cudów". Jej autorem miałby być Jezus Chrystus, którego słowa
spisała 26 lat temu amerykańska prof. psychologii Helen Shucman i Bill
Thetford. Dzieło nie jest jednak uznawane przez Kościoły chrześcijańskie.
Do niedawna na temat Akademii można było poczytać na stronie internetowej:
www.eapoland.of.pl. Niestety, strona ta z nieznanych przyczyn została usunięta.
Religijny miszmasz
- Wokół tej grupy jest bardzo dużo kontrowersji. Twierdzą, że nie są ruchem
kościelnym, ale uznają się za chrześcijan kierujących się zasadami miłości i
przebaczenia. Ogłoszenia o kursie cudów rozwieszali po kościołach. Ludzie
przychodzili i pytali, czy to nie jakaś sekta, ale my nie wszystko możemy
sprawdzić - przyznaje Krzysztof z Fundacji Przeciwdziałania
Uzależnieniom "Dominik" w Warszawie. Według niego przedstawiciele Akademii
bezzasadnie porównują kurs cudów do "Programu 12 kroków" stosowanym w terapii
uzależnień.
Zdaniem Agnieszki Lisieckiej i ojca Piotra z Dominikańskiego Centrum Informacji
o Sektach i innych Ruchach Religijnych mamy do czynienia z kolejną sektą. - To,
że dany ruch miesza z sobą różne elementy religii, w tym przypadku
chrześcijańskiej i religii Wschodu, nie opowiada się za żadną z religii,
ośmiesza autorytety, jest charakterystyczne dla sekt. Poza tym pojawiają się
tam błędy doktrynalne co do osoby Boga, porównywanie Chrystusa do anioła; z
chrześcijaństwem nie ma to wiele wspólnego - uważa ojciec Piotr. Według niego
nauki Akademii mogą być niebezpieczne dla niektórych ludzi, zwłaszcza tych
poszukujących sensu istnienia. - No bo jeśli wmówi się ludziom, że świat nie
istnieje, to nie ma też osób i praw, które jednostka posiada. Mamy informacje,
że niektórzy ludzie, którzy tam trafią, są pozbawiani majątku, ośmieszani przez
członków grupy. Na dodatek nazwy Kurs Cudów używają bezprawnie, bez zgody
wydawcy książki w USA.
Pan Marek: - Gdy zapytałem, czy