witek.bis
22.07.16, 08:35
...Żebyśmy rozważnie podchodzili do tych spraw, przecież czekają nas podobne wyzwania także w przyszłości. Żebyśmy pamiętali o tym, do czego taka polityka może prowadzić. Chodzi o to, żebyśmy rozsądnie podchodzili do kwestii imigrantów, szczególnie tych imigrantów, którzy nie integrują się ze społecznością, a tak jest w przypadku państw Europy Zachodniej i niestety pewnie ten proces też nas czeka.
Tak właśnie powiedział pan Płaszczak po terrorystycznym zamachu. Ale nie tym ostatnim z Nicei. Słowa te padły po nieco wcześniejszej zbrodni na wyspie Utoya, a dokładniej - po ogłoszeniu wyroku na jego sprawcę wyrosłego wprost z chrześcijańskich korzeni Europy. Jak łatwo zauważyć, niezależnie od tego, czy morduje czarniawy Tunezyjczyk, czy bladoryży Norweg diagnoza jest zawsze taka sama - winne jest multi-kulti oraz imigranci, którzy się nie integrują. Dorzuciłbym jeszcze poprawność polityczną i LGBT, ale jakimś cudem tym razem pan Płaszczak o nich nie wspomniał. Naprawdę trudno powiedzieć, czy to jeszcze radykalne poglądy polityczne, czy już jakaś obsesja. A kiedy nie wiadomo, co jest czym, to najlepiej zajrzeć do Wikipedii:
Wykłada on w niej swój światopogląd, który czerpie z kulturowego konserwatyzmu, ultranacjonalizmu, prawicowego populizmu, islamofobii, antyfeminizmu i rasizmu. [...]. Uznaje islam i marksizm kulturowy za głównych wrogów i argumentuje za brutalną rozprawą z ?Eurabią? i ?multikulturalizmem? oraz za deportacją wszystkich muzułmanów z Europy [...] w celu uratowania europejskiego chrześcijaństwa.
Tylko nie dajcie zwieść tym wszystkim podobieństwom i nie szukajcie tego fragmentu w biogramie Płaszczaka, bo to oczywiście o Andersie Breiviku - sprawcy rzezi sprzed dokładnie pięciu lat.