yossarian18
29.09.04, 17:04
bo udało mu się opisać "pieronkizm" i katolewicę na 40 lat
przed "pieronkizmem" i katolewicą:
"Zabiegają oni[katolicy] o utrzymanie instytucji katolickich i często się im
to udaję, bo dialektycy chętnie widzą tak zwanych "katolików
postępowych"[Tadeusz M. za komuny zakładał organizację postępowych katolików]
i "katolików-patriotów", uległych w sprawach politycznych[np. poparcie przez
znaczną część biskupów Anschlussu]. Wzajemna gra jest dość dwuznaczna.
Rządzący tolerują ten typ katolików jako przejściowe zło konieczne, bo nie
nadszedł jeszcze etap, w którym religię można całkowicie wytępić[L. Miller
został nawet "klerykałem roku", bo potrzebował poparcia Kościoła dla
Anschlussu, teraz antykościelna polityka się zaostrza], a lepiej mieć do
czynienia z religiantami grzecznymi[TP, ks. Czajkowski, bp Pieronek, abp
Życiński] niż z opornymi[Radio Maryja, o. Rydzyk, ks. Jankowski]. (...)
Występują oni w różnych imprezach rządowych[taki Oszajca i Nagroda Nike dla
literatów, bp Pieronek w Fundacji Batorego], a nawet są wysyłani za granicę
[bp Pieronek i ks. kard Glemp jeździli do Brukseli, a potem poparli
Anschluss] jako egzemplarze okazowe, mające świadczyć wobec dzikich na
Zachodzie o tolerancji Centrum wobec plemion niecywilizowanych".
(za Cz. Miłosz "Zniewolony umysł", str 65-66, tekst w kwadratowych nawiasch
mój własny)