Dodaj do ulubionych

To nie będzie kraj dla starych ludzi...

29.09.16, 19:46
Najważniejsza zmiana dotyczy obniżenia wieku emerytalnego zapowiadanego przez premier Szydło na październik 2017 r. ZUS sugeruje obniżkę zgodną z obietnicami PiS z kampanii wyborczej (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn). Zastrzega jednak, że zły stan demografii może zmusić w przyszłości do podniesienia wieku.

Przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego będzie nas kosztować (wyliczenia resortu finansów) 8,6 mld zł w 2017 r., 10,2 mld zł w 2018 r. i 11,9 mld zł w 2019 r. Później wydatki jeszcze wzrosną.

Takich sum w budżecie nie ma. Tym bardziej że przeszacowano dochody z podatku bankowego, podatek handlowy zawieszono, a na program Rodzina 500 plus trzeba znaleźć 23 mld zł rocznie.

Zakład ma jednak rozwiązanie. Rekomenduje, by osoba, która odeszła na emeryturę, nie mogła pracować aż do ukończenia... 67 lat.

- To sprytny krok. Niby obniżamy wiek emerytalny, ale naprawdę wprowadzamy obostrzenia, by nikomu nie opłacało się z obniżki korzystać. I może o to chodzi, bo koszty dla budżetu spadną - przypuszcza Łukasz Wacławik z Wydziału Zarządzania krakowskiej AGH.

Czy na pewno? - Ludzie mogą wystąpić o emeryturę, ale dorabiać na czarno - mówi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Najbogatsi zapłacą wyższe składki na ZUS?

ZUS rekomenduje też rządowi, by sięgnął do kieszeni najbogatszych Polaków (czyli z pensją miesięczną powyżej 10 tys. zł brutto). Jest ich ok. 330 tys. Przestają oni odprowadzać składki emerytalne po przekroczeniu w danym roku zarobków w wysokości 30 średnich pensji (ok. 120 tys. zł). Takie rozwiązanie zabezpiecza przed wypłacaniem zbyt wysokich emerytur.

Teraz bogaci mieliby płacić składki cały rok. Ale po przekroczeniu kwoty 30 średnich pensji zamiast kolejnych składek płaciliby wyższy podatek. Rząd dostałby więcej pieniędzy, a jednocześnie nie musiałby płacić im w przyszłości wyższych emerytur.

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza z Konfederacji Lewiatan, członka rady nadzorczej ZUS, na dodatkowym oskładkowaniu najbogatszych budżet może zyskać nawet ok. 3 mld zł rocznie. - Tyle że to będzie złamanie reguł społecznych. Przez lata ludzie słyszeli, że obowiązuje zasada: ile sobie odłożysz, tyle na starość dostaniesz. Zabierając część składki, zerwiemy z tą zasadą. Dojdzie do tego, że już nikt nie będzie wierzył w trwałość systemu emerytalnego - przekonuje.

Rozwiązanie to zapewne zakwestionowałby Trybunał Konstytucyjny. Politycy PiS liczą jednak na to, że po odejściu w grudniu prezesa Andrzeja Rzeplińskiego TK będzie w pełni pod ich kontrolą.
ciemność widzę, ciemność
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka