pies.na.czarnych
07.03.17, 16:06
"pan" Kazimierz winny, Cygana powiesza.
Kierowca szefa MON pomylił drogę, wywołując zamieszanie w kolumnie samochodów Żandarmerii Wojskowej. W momencie kolizji BMW wiozące Macierewicza stanęło dzięki systemowi bezpieczeństwa, bo kierowca ministra nie zdążył zahamować.
wyborcza.pl/7,75398,21465286,wypadek-antoniego-macierewicza-pan-kazimierz-myli-droge-nawet.html#BoxGWImg
Relacja osoby znającej szczegóły postępowania: „Trasę zaplanowali tak, że mieli zjechać na autostradę. Tak zrobił kierowca Skody, ale pan Kazimierz zamiast skręcić za Skodą, pognał prosto – zaskakując wszystkich – na starą trasę łączącą Toruń z Warszawą. Kierowca SUV nie wiedział, co robić. Po chwili wahania pojechał za Macierewiczem. Finał był taki, że Skoda musiała zrobić rundę dookoła, a SUV doganiać limuzynę ministra. Tak wpadli na skrzyżowanie ze światłami, gdzie stały cywilne samochody. Pan Kazimierz nie hamował, zadziałały dopiero systemy zbliżeniowe w BMW. Samochód postawiło bokiem, wtedy wjechał w niego SUV, który dokonał dalszej demolki na skrzyżowaniu”.
Nasz informator twierdzi, że żandarmi z ochrony zgodnie oskarżają o spowodowanie wypadku kierowcę Macierewicza. Uważają też, że Kazimierz Bartosik zbiegł z miejsca kolizji (oddalił się razem z Macierewiczem, który spieszył się na galę „wSieci”).
Jak informował mjr Skrzypek, zarzuty „nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym” dostał „kierujący pojazdem wojskowym marki BMW X5, żołnierz z Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej”. To właśnie jemu grozi odebranie trzech pensji za wypadek.