pieluchy-i-sliniaczki
09.04.17, 19:15
Ostatnie zdjęciowe objawienia zdrajców i łobuzów z PiSu przypominają jako żywo pomocną dłoń rosyjskich służb podaną PiSowi, gdy "narracja smoleńska" ledwo dychała. Był rok 2012, PO miało notowania w okolicach 50% (Poputczycy i Sprzedawczycy mogą tylko o tym pomarzyć), a łgarstwa smoleńskie tawariszcza agenta Antona Matieriewicza Smolienskowo utknęły w martwym punkcie. Wówczas rosyjska agencja wywiadowcza (sądząc po osobach jest to GRU) nadzorująca PiS wypuściła poprzez niemal anonimowego blogera Antona Sizycha szokujące zdjęcia z miejsca katastrofy; Sizych twierdził, że dostał je od wysokiej rangą oficer służb (GRU) Tatiany Karacuby Said-Burchan.
Oto przypomnienie ówczesnej sytuacji:
Tatiana Karacuba oskarża polskie służby specjalne i chwali blog Sizycha
Ciekawe jest to, że Karacuba atakuje polskie służby niemal dokładnie takimi słowami i stawia im niemal dokładnie takie same zarzuty, jak tawariszcz Matieriewicz i tawariszcz Swintkowski vel Kaczyński.
Dzisiaj widać sytuacja jest również nienajlepsza w dziedzinie zamachowej Poputczyków i Sprzedawczyków, już tylko niewiele ponad 10% Polaków daje się nabierać na pieprzenie rosyjskiego głównego agenta w MONie. Trzeba było zatem działać i zrobić coś podobnego jak wtedy.
Tatiana Karacuba Said-Burchan to wysokiej rangi persona z kręgu służb specjalnych Rosji, związana z Kremlem i najwyższymi szarżami wojskowymi, była agentka na zachodzie w ramach korpusu dyplomatycznego. Mieszka w Monako, a dzieci posyła do szalenie drogiej prywatnej szkoły w Szwajcarii.
Szczegóły na jej temat tutaj:
Tatiana Karacuba Said-Burchan
Specjalistka od wojny behawioralnej. W 2002 roku obroniła dyplom z wyróżnieniem na Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego na temat: "Informacyjno-psychologiczne oddziaływanie na osoby jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego" w Akademii Służby Państwowej przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej.
Od dawna twierdzę, że "zamach smoleński" to element wojny behawioralnej Rosji z Polską. To jeden z dowodów.