Gość: sceptyk
IP: 157.25.77.*
05.10.04, 11:12
Szanowni Państwo!
Na temat tego nieszczęścia wypawiadałem się już kilka razy na różnych forach
dyskusyjnych, jednak zawsze cenzor (chyba nadal istnieje taka funkcja)
wycinał moje wypowiedzi. Więc może tym razem uda mi się pzzedstawic mój punkt
widzenia:
1. Rajdowcy są w moim mniemaniu po trosze "świętymi krowami" tj jeżdżą
zdecydowanie za szybko, wprowadzając w stres normalnych użytkowników dróg.
Słowo "normalnych" jest tu jak najbardziej uprawnione, bowiem jak można
nazwać jazdę z prędkością powyżej 200 km godz na podolsztyńskich drogach, a
do takich ekscesów (czytaj bandyckich wybryków) przyznał się "sam"
K.Hołowczyc - na łamach publikatora PlusGSM.
Drugim dowodem na to może być moja obserwacja rajdu, który odbywał się na
otwartych drogach i w Nieporęcie jakiś kółkoręcacz-ścigant o mało co nie
rozjachał na przejściu dla pieszych starszej pani z dzieckiem w wózku.
Samochód - chyba obasługi technicznej tego rajdu - zatrzymał się na chwilę po
to, aby jaiś pomocnik owego kółokręcacza mógł zrugać ową babinę. Wniosek - ci
kółkoręcacze są prawdopodobnie - w ich własnym mniemaniu - panami życia i
śmierci na drogach - i pewnie wydaje im się, że umiejąc "baziować" albo
jeździć poślizgami kontrolowanymi - są w stanie zatrzyymać auto w każdej
chwili, albo zdążyć umknąć. Zwykle im się to udaje, ale nie zawsze. Poznałem
kiedyś osobiście Janusz Sancla, który potem zginął wraz z Landsbergiem.
Opowiadał mi ciekawe rzeczy z życia szoferaków. Szczęście w nieszczęściu, że
w tamtym wypadku nikt postronny nie został poszkodowany. Ale ludzie lubią
krew, w związku z tym gapie ustawiają się zwykle na najbardziej
niebezpiecznych zakrętach, bo a nuż coś sie wydarzy?
A teraz ad rem:
1. Dlaczego Janusz Kulig nie upewnił się - przed wjechaniem na przejazd
kolejowy - że nie nadjeżdża pociąg? Istnieje taki obowiązek kodeksowy.
Ponadto urządzenia kolejowe (rogatki) mogą się zepsuć, nieprawdaż? Jak
doświadczony kierowca powinien brać pod uwagę zawodność mechanizmów. Przecież
samochody też ulegają awariom.
2. Dlaczego J. Kulig nie reagował na sygnały dawane mu przez maszynistę?
Słyszłem, że trąbił i dawał sygnały światłami. Czy ktoś z Państwa
Dziennikarzy poszedł tym tropem?
3. Czy sprawdzono pośmiertnie, czy kierowca był trzeźwy, albo czy nie był
przypadkiem pod wpływem jakichś prochów?
Żadnych informacji na ten temat!
Zamiast tego były doniesienia z pogrzebu, gdy ta nieszczęsna dróżniczka,
która być może coś przegapiła, a może nie dotarły do niej syg=nały, a może
była w tym czasie w toalecie, a może w zgiełku przejazdu innych pociągów nie
zareagowała jak należy na planowy, a może pondplanowy pociąg - "rzuciła się
na kolana przed ojcem J. Kuliga".
Widomość duszoszczypatielna - nic poza tym.
Wstyd, Państwo dziennikarze, chyba jesteście gotowi rozbabrać wiele spraw, i
za to wam chwała, ale mało co kontynuujecie z pasją, która powinna być waszym
credo zawodowym.
Pozdrawiam Sceptyk