titerlitury
01.02.18, 10:23
Dawid Jackiewicz, były minister skarbu stworzył pewną kulturę zarządzania atrakcyjnymi z punktu widzenia synekur spółkami i agencjami. Wpływy na nie zostały w rządzie rozproszone po różnych resortach, dzięki czemu każdy z kluczowych ministrów miał swój folwark i swoje korytka dla własnej trzody. Pomimo jego odejścia kultura ta w rządzie Beaty Szydło przetrwała. Było to na rękę posłowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo wpisuje się doskonale w jego styl sprawowania władzy i nadzoru: za donosi można zyskać wpływ na folwark konkurenta, nikt nie zna dnia ani godziny.
Jak się zdaje Mateusz Morawiecki chciał położyć temu kres. A kto jest naturalnym sojusznikiem pozbawionego zaplecza partyjnego Morawieckiego? Kto był beneficjentem jego rekonstrukcji? Kto wreszcie ma zatargi z prominentnymi szafarzami nowego porządku, sięgające głębiej i dawniej niż veto w sprawach KRS i SN? Kogo -mówiąc wprost - chciałby, omnipotentny już Zbigniew Ziobro ostatecznie upokorzyć?
Ustawa wzbudzająca międzynarodowy rwetes, i z punktu polskiej racji stanu kompletnie nieprzydatną (nikt w Polsce o polskich obozach śmierci nie pisze, a zagraniczni piecu tych teorii są poza naszą jurysdykcją), przeszła gładko przez parlament i... znajdzie się na biurku prezydenta. Powiedzieć, że to jest gorący kartofel, to nic nie powiedzieć! Podpisze, będzie winny katastrofie dyplomatycznej. Nie podpisze, będzie żydowskim sługusem i zdrajcą narodu w oczach elektoratu PiS, pogrzebanym na wieki.
A pan Zbyszek siedzi i uśmiecha się tajemniczo.