Gość: Oszołom
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
21.04.02, 12:45
1. Pamiętam kapłana, profesora, pracującego na uczelni, w kraju, którego
obciążono zarzutem, jaki w tej chwili spotkał Arcybiskupa Poznańskiego.
Gdy zarzuty się potwierdziły, profesor utracił prawo wykładania. Senat uczelni
traktował sprawę z niezwykłą dyskrecją, aby ochronić przed napiętnowaniem
obwinionego kapłana i nie narazić na szwank dobrego imienia całej wspólnoty
uczących.
Arcybiskupa Poznańskiego skazano na tzw. śmierć cywilną, bez przesłuchania i
sądu. Gdy się kogoś obwinia, nie wolno go szargać, gdy matka karci dziecko, nie
wolno jej naruszyć jego godności.
Arcybiskupa Paetza zeszmacono, podając jego imię w pogardę. Zdumienie wzbudziło
we mnie uznanie Księdza dla "tych mediów, które - jak 'Gazeta Wyborcza' -
wierząc, że Kościół sprawę rozwiąże, zdobyły się na dyskrecję i długo
wstrzymywały publikację posiadanych materiałów" ("TP" nr 9/2002).
Dyskrecja - oznacza nie tylko zachowywanie tajemnicy, lecz również oględność, z
jaką traktuje się sprawy Drugiego.
Czy wyrazem dyskrecji jest proces, jaki wytoczono Oskarżonemu na łamach prasy?
Publikacje w "Rzeczpospolitej" i "Gazecie Wyborczej" poprzedziła pornograficzna
pisanina w dwutygodniku "Fakty i Mity".
"Gazeta Wyborcza" jest od wielu miesięcy zawziętym sojusznikiem i medium osoby,
oskarżającej księdza proboszcza z Tylawy, w Archidiecezji Przemyskiej, o tzw.
molestowanie seksualne dzieci.
Czy zawzięta uporczywość "Gazety" w tropieniu tego kapłana jest dla Księdza
również synonimem dyskrecji, czyli powstrzymywania się od wyrokowania i zarazem
głosem tzw. opinii publicznej, której Kościół winien słuchać?
2. Ksiądz usprawiedliwia publikacje prasowe, ponieważ wyczerpano możliwe formy
interwencji, a wobec milczenia Stolicy Apostolskiej wiele osób głęboko
zatroskanych o Kościół doszło do przekonania, że w ostateczności trzeba podać
do wiadomości publicznej fakty znane w poznańskim środowisku.
Ta argumentacja jest fałszywa i bezzasadna. Jeśli Papież był szczegółowo
poinformowany, jeśli tylko w jego gestii jest złożenie z urzędu biskupa, jeśli
w chwili publikacji w "Rzeczpospolitej" (24 II) wiadomo było, że "sprawa abpa
Paetza zmierza do rychłego wyjaśnienia" ("TP" nr 9/2002), to jakie były
intencje publikacji w prasie?
Arcybiskup Henryk Muszyński w wywiadzie radiowym (22 III) powiedział, że "gdyby
nie nagłośnienie w mediach sprawy Arcybiskupa Paetza, sprawa zostałaby już
rozwiązana".
3. Uczynienie ze sprawy Arcybiskupa Poznańskiego faktu medialnego, nadanie jej
formy skandalu, który winien, musi wywołać szok, uniemożliwia rozważną ocenę
przez Wspólnotę Wiernych i Kapłanów.
Przemożna w psychice ludzkiej skłonność do uogólniania konkretnego zła jest o
wiele silniejsza w chwili, gdy się ludziom sugeruje, że są oszukiwani, że
nadużyto ich zaufania, że padli ofiarą.
Pierwsze reakcje po ujawnieniu afery w łódzkim Pogotowiu to psychologiczne
prawo unaoczniły.
Mimo że minister zdrowia trzeciego dnia, po ujawnieniu nadużyć, stwierdził, że
miały one "charakter marginalny" i nie ma podstaw do oskarżania pracowników
Pogotowia w całym kraju, w ludziach pozostała dotkliwa nieufność.
Przedstawienie sprawy Biskupa Paetza w "Tygodniku Powszechnym" i we "Wprost"
(nr 9) w kontekście doświadczeń Kościołów w Stanach Zjednoczonych i w Europie,
gdzie zdemaskowano i wciąż się demaskuje homoseksualizm wśród duchownych, jest
czytelne: hierarchia katolicka w Polsce broni wizerunku Kościoła, kamuflując i
nie ujawniając nieprawości w tej dziedzinie.
Współczynnikiem tej postawy jest rzekomo "powolność watykańskich procedur",
które przez długi czas zwlekają z decyzją.
Dlatego, zdaniem Księdza, pozytywnym skutkiem ujawnienia sprawy Arcybiskupa
Poznańskiego jest "determinacja świeckich, i to reprezentujących podzielone
dotąd środowiska, w dążeniu do samooczyszczenia Kościoła" ("TP" nr 9).
W dwukrotnej wypowiedzi Księdza ("TP" nr 9 i 12) nie ma słowa wskazującego, że
proces samooczyszczenia Kościoła jest wielostronnym, duchowym trudem,
angażującym każdego z osobna i że jest istotna różnica między dążeniem do
wyeliminowania zła ze Wspólnoty Kościoła, a osobistym, duchowym przeobrażeniem,
które jest czytelnym probierzem autentycznej troski o Kościół.
Sądzę, że napastliwy, oskarżycielski, obraźliwy charakter publikacji prasowych
i wypowiedzi w telewizji nie świadczy bynajmniej o rzeczywistej trosce o
duchowe Dobro pasterzy i wiernych.
Sposób, w jaki potraktowano sprawę Arcybiskupa Poznańskiego, nie przyczyni się
do wykrystalizowania wątłej przecież w Kościele polskim opinii publicznej,
która wedle słów Papieża Piusa XII winna być "sojusznikiem sprawy Bożej".
Przeciwnie, miesiąc, jaki upłynął od publikacji w "Rzeczpospolitej", już
utrwalił obustronny lęk, wywołał pretensje i stał się zaczynem nieuleczalnych
uraz.
Czy tak się buduje przymierze w Kościele?
4. Jakie są rezultaty tej "determinacji świeckich w dążeniu do samooczyszczenia
Kościoła".
Trudno je przewidzieć, bo zapewne będą miały charakter wielostronny, a
reperkusje sprawy Arcybiskupa Poznańskiego już dziś budzą grozę.
W tej chwili "Wprost" w wielkim tytule, ze zdjęciem Arcybiskupa w stroju
pontyfikalnym, informuje o "Homoseksualistach w sutannach".
Rzecznik Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej po publikacji w "Rzeczpospolitej"
odpowiedział, że "Sprawa Arcybiskupa Poznańskiego jest rozpatrywana z ogromną
dyskrecją".
Pewnie dlatego, że człowiek nie traci swej godności, nie można mu jej nigdy i
nigdzie odebrać, nie traci jej, stając wobec ludzkiej opinii, przed sądem
ludzkim i przed Bożym Obliczem. Myślę, że ta prawda zeszła na margines Sprawy
Arcybiskupa Poznańskiego księdza Juliusza Paetza, urodzonego w Poznaniu,
pełniącego kapłańską posługę ponad czterdzieści lat.
To pierwsza część mojej wypowiedzi adresowanej do Księdza, w drugiej chcę
rozważyć, co myśli w tej chwili postronny człowiek o relacjach między biskupem
a jego kapłanami i alumnami, o których się mówi, że zostali przezeń
skrzywdzeni. Zdecydowałem się napisać do Księdza, ponieważ pismo przez Księdza
redagowane zajęło zdecydowane, bez żadnych wątpliwości, stanowisko wobec
Arcybiskupa Poznańskiego, sprzymierzając się bez wahania z bezlitosnymi
oskarżeniami. Piszę wreszcie do Księdza, ponieważ jak każdy kapłan jest Ksiądz
świadom, co znaczy spojrzenie na człowieka w świetle posługi w Sakramencie
pojednania i pokuty.
Ks. January Budzisz z Diecezji Pelplińskiej, pracownik naukowy Wydziału
Filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie