List otwarty do ks. Bonieckoiego szefa Tyg. Powsz.

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.04.02, 12:45
1. Pamiętam kapłana, profesora, pracującego na uczelni, w kraju, którego
obciążono zarzutem, jaki w tej chwili spotkał Arcybiskupa Poznańskiego.
Gdy zarzuty się potwierdziły, profesor utracił prawo wykładania. Senat uczelni
traktował sprawę z niezwykłą dyskrecją, aby ochronić przed napiętnowaniem
obwinionego kapłana i nie narazić na szwank dobrego imienia całej wspólnoty
uczących.
Arcybiskupa Poznańskiego skazano na tzw. śmierć cywilną, bez przesłuchania i
sądu. Gdy się kogoś obwinia, nie wolno go szargać, gdy matka karci dziecko, nie
wolno jej naruszyć jego godności.
Arcybiskupa Paetza zeszmacono, podając jego imię w pogardę. Zdumienie wzbudziło
we mnie uznanie Księdza dla "tych mediów, które - jak 'Gazeta Wyborcza' -
wierząc, że Kościół sprawę rozwiąże, zdobyły się na dyskrecję i długo
wstrzymywały publikację posiadanych materiałów" ("TP" nr 9/2002).
Dyskrecja - oznacza nie tylko zachowywanie tajemnicy, lecz również oględność, z
jaką traktuje się sprawy Drugiego.
Czy wyrazem dyskrecji jest proces, jaki wytoczono Oskarżonemu na łamach prasy?
Publikacje w "Rzeczpospolitej" i "Gazecie Wyborczej" poprzedziła pornograficzna
pisanina w dwutygodniku "Fakty i Mity".
"Gazeta Wyborcza" jest od wielu miesięcy zawziętym sojusznikiem i medium osoby,
oskarżającej księdza proboszcza z Tylawy, w Archidiecezji Przemyskiej, o tzw.
molestowanie seksualne dzieci.
Czy zawzięta uporczywość "Gazety" w tropieniu tego kapłana jest dla Księdza
również synonimem dyskrecji, czyli powstrzymywania się od wyrokowania i zarazem
głosem tzw. opinii publicznej, której Kościół winien słuchać?
2. Ksiądz usprawiedliwia publikacje prasowe, ponieważ wyczerpano możliwe formy
interwencji, a wobec milczenia Stolicy Apostolskiej wiele osób głęboko
zatroskanych o Kościół doszło do przekonania, że w ostateczności trzeba podać
do wiadomości publicznej fakty znane w poznańskim środowisku.
Ta argumentacja jest fałszywa i bezzasadna. Jeśli Papież był szczegółowo
poinformowany, jeśli tylko w jego gestii jest złożenie z urzędu biskupa, jeśli
w chwili publikacji w "Rzeczpospolitej" (24 II) wiadomo było, że "sprawa abpa
Paetza zmierza do rychłego wyjaśnienia" ("TP" nr 9/2002), to jakie były
intencje publikacji w prasie?
Arcybiskup Henryk Muszyński w wywiadzie radiowym (22 III) powiedział, że "gdyby
nie nagłośnienie w mediach sprawy Arcybiskupa Paetza, sprawa zostałaby już
rozwiązana".
3. Uczynienie ze sprawy Arcybiskupa Poznańskiego faktu medialnego, nadanie jej
formy skandalu, który winien, musi wywołać szok, uniemożliwia rozważną ocenę
przez Wspólnotę Wiernych i Kapłanów.
Przemożna w psychice ludzkiej skłonność do uogólniania konkretnego zła jest o
wiele silniejsza w chwili, gdy się ludziom sugeruje, że są oszukiwani, że
nadużyto ich zaufania, że padli ofiarą.
Pierwsze reakcje po ujawnieniu afery w łódzkim Pogotowiu to psychologiczne
prawo unaoczniły.
Mimo że minister zdrowia trzeciego dnia, po ujawnieniu nadużyć, stwierdził, że
miały one "charakter marginalny" i nie ma podstaw do oskarżania pracowników
Pogotowia w całym kraju, w ludziach pozostała dotkliwa nieufność.
Przedstawienie sprawy Biskupa Paetza w "Tygodniku Powszechnym" i we "Wprost"
(nr 9) w kontekście doświadczeń Kościołów w Stanach Zjednoczonych i w Europie,
gdzie zdemaskowano i wciąż się demaskuje homoseksualizm wśród duchownych, jest
czytelne: hierarchia katolicka w Polsce broni wizerunku Kościoła, kamuflując i
nie ujawniając nieprawości w tej dziedzinie.
Współczynnikiem tej postawy jest rzekomo "powolność watykańskich procedur",
które przez długi czas zwlekają z decyzją.
Dlatego, zdaniem Księdza, pozytywnym skutkiem ujawnienia sprawy Arcybiskupa
Poznańskiego jest "determinacja świeckich, i to reprezentujących podzielone
dotąd środowiska, w dążeniu do samooczyszczenia Kościoła" ("TP" nr 9).
W dwukrotnej wypowiedzi Księdza ("TP" nr 9 i 12) nie ma słowa wskazującego, że
proces samooczyszczenia Kościoła jest wielostronnym, duchowym trudem,
angażującym każdego z osobna i że jest istotna różnica między dążeniem do
wyeliminowania zła ze Wspólnoty Kościoła, a osobistym, duchowym przeobrażeniem,
które jest czytelnym probierzem autentycznej troski o Kościół.
Sądzę, że napastliwy, oskarżycielski, obraźliwy charakter publikacji prasowych
i wypowiedzi w telewizji nie świadczy bynajmniej o rzeczywistej trosce o
duchowe Dobro pasterzy i wiernych.
Sposób, w jaki potraktowano sprawę Arcybiskupa Poznańskiego, nie przyczyni się
do wykrystalizowania wątłej przecież w Kościele polskim opinii publicznej,
która wedle słów Papieża Piusa XII winna być "sojusznikiem sprawy Bożej".
Przeciwnie, miesiąc, jaki upłynął od publikacji w "Rzeczpospolitej", już
utrwalił obustronny lęk, wywołał pretensje i stał się zaczynem nieuleczalnych
uraz.
Czy tak się buduje przymierze w Kościele?
4. Jakie są rezultaty tej "determinacji świeckich w dążeniu do samooczyszczenia
Kościoła".
Trudno je przewidzieć, bo zapewne będą miały charakter wielostronny, a
reperkusje sprawy Arcybiskupa Poznańskiego już dziś budzą grozę.
W tej chwili "Wprost" w wielkim tytule, ze zdjęciem Arcybiskupa w stroju
pontyfikalnym, informuje o "Homoseksualistach w sutannach".
Rzecznik Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej po publikacji w "Rzeczpospolitej"
odpowiedział, że "Sprawa Arcybiskupa Poznańskiego jest rozpatrywana z ogromną
dyskrecją".
Pewnie dlatego, że człowiek nie traci swej godności, nie można mu jej nigdy i
nigdzie odebrać, nie traci jej, stając wobec ludzkiej opinii, przed sądem
ludzkim i przed Bożym Obliczem. Myślę, że ta prawda zeszła na margines Sprawy
Arcybiskupa Poznańskiego księdza Juliusza Paetza, urodzonego w Poznaniu,
pełniącego kapłańską posługę ponad czterdzieści lat.
To pierwsza część mojej wypowiedzi adresowanej do Księdza, w drugiej chcę
rozważyć, co myśli w tej chwili postronny człowiek o relacjach między biskupem
a jego kapłanami i alumnami, o których się mówi, że zostali przezeń
skrzywdzeni. Zdecydowałem się napisać do Księdza, ponieważ pismo przez Księdza
redagowane zajęło zdecydowane, bez żadnych wątpliwości, stanowisko wobec
Arcybiskupa Poznańskiego, sprzymierzając się bez wahania z bezlitosnymi
oskarżeniami. Piszę wreszcie do Księdza, ponieważ jak każdy kapłan jest Ksiądz
świadom, co znaczy spojrzenie na człowieka w świetle posługi w Sakramencie
pojednania i pokuty.
Ks. January Budzisz z Diecezji Pelplińskiej, pracownik naukowy Wydziału
Filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
    • Gość: Ed Re: List otwarty do ks. Bonieckoiego szefa Tyg. Powsz. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.04.02, 16:35
      W zasadzie ten list jest pełną odpowiedzią na tłuczony przez wiele czasu na
      forum wątek "Dla czego jest tyle ataków na kośćiół katolicki".
    • Gość: Linux Do Oszoloma. IP: *.ipt.aol.com 21.04.02, 19:53
      Hipokryzja tego listu przekracza wszelkie granice przyzwoitosci. Wiesz dobrze
      tluku, ze Giertych i rydzyk dobrze wiedzieli o zboczeniu Paetza i ukrywali jak
      ostatnie swinie Nie interesowalo ich dobro klerykow, ani mlodych ksiezy.
      Interesowalo ich tylko to zaklamanstwo, bezgranicznie podle, ktore rzadzi
      kosciolem od wiekow. Jak mozna krytykowac tych uczciwych ksiezy, kttorzy
      wyjawili sprawe, pozno, ale wyjawili i zapobiegli w ten sposob dalszym krzywdom
      i plugawieniu sakramentu swietego przaez biskupa. Takie pretensje swiadcza o
      autorach tego listu. Nie wygraja nic tym sposobem. Ludzie nie sa idiotami,
      odpowiednio ich ocenia.
    • Gość: XY Do Oszoloma - opinia Urbana. IP: *.ipt.aol.com 21.04.02, 20:15


      Bracia przejebańcy

      Naród niemal zemdlał, zgorszony seksualnymi rozrywkami poznańskiego abepe. A to
      przecież żadna rewelacja.

      Legion Chrystusa z siedzibą w Rzymie: potężna, bogata, wpływowa instytucja
      założona w latach 40., znana z teologicznego konserwatyzmu i dyspozycyjności
      wobec papieża. 480 księży, 2500 seminarzystów; działa w 20 krajach na czterech
      kontynentach. Specjalizuje się w edukacji, wspomaga ją sieć współpracujących
      organizacji. Wojtyła komplementuje Legion jako niosący nadzieję znak odnowy
      Kościoła, model nowej ewangelizacji.

      Naczelnym legionistą, założycielem i szefem jest 81-letni dziś ks. Marcial
      Maciel
      Degollado; wychwalany przez J.P. II jako skuteczny przewodnik młodzieży;
      oskarżony przez dziewięciu mężczyzn – byłych legionistów – o to, że napastował
      ich seksualnie, gdy w wieku 10–16 lat byli uczniami szkoły religijnej.

      To nieprawda, twierdzi Maciel i oskarża dziewiątkę o spisek w celu
      zniesławienia go.

      Ekslegioniści to: Juan Vaca, profesor psychologii z Nowego Jorku, Arturo
      Jurado, profesor z US Defense Language Institute w Monterrey w Kalifornii, Jose
      Barba, naukowiec latynista z doktoratem w Harvardzie, prawnik Jose Antonio
      Perez, właściciel rancza Alejandro Espinosa, inżynier Fernando Perez,
      nauczyciel Saul Barrales i emerytowany ksiądz z Madrytu, Felix Alarcon.
      Dziewiąty, Juan Fernandez, ksiądz i rektor uniwersytetu, zmarł w 1995 r.,
      złożywszy wcześniej w obecności kilku świadków oświadczenie o molestowaniu
      seksualnym. Szczególni spiskowcy...

      Pokrzywdzeni przez wiele lat bezskutecznie usiłowali przekazać J.P. II
      informacje o występkach Maciela.

      W roku 1976 Juan Vaca zwolnił się z Legionu. Pokazał biskupowi Johnowi
      McGannowi list skierowany do Maciela, w którym opisuje 13 lat udręki i
      konfuzji. Biskup McGann przesłał list prof. Vacy papieżowi przez watykańską
      ambasadę w Waszyngtonie. Dołączył list ks. Feliksa Alarcona, który wystąpił z
      zakonu w 1966 r. Żadnej odpowiedzi.

      W roku 1978 w liście do papieża Juan Vaca szczegółowo opisał swoje przeżycia w
      Legionie. Maciel zaczął go napastować seksualnie, gdy miał 10 lat. Ciągnęło się
      to przez lata. Miał poczucie winy, chciał się wyspowiadać. Maciel uspokoił go:
      Nie ma w tym nic złego. Nie musisz się spowiadać. Zresztą ja cię rozgrzeszę.
      Podobne historie opowiadają i inne ofiary. Niektóre Maciel przekonywał, że ma
      zezwolenie od Piusa XII na uprawianie seksu z nimi, bo to przynosi mu ulgę w
      dolegliwościach żołądkowych.

      W 1989 roku Vaca napisał ponownie stwierdzając, że z powodu doznanego we
      wczesnej młodości napastowania seksualnego nie jest w stanie podołać
      odpowiedzialności związanej z obowiązkami duchownego. Jedynym sygnałem, że
      adresat list przeczytał, była watykańska decyzja zwolnienia Vacy ze ślubów
      duchownych. Zaczął wykładać psychologię w koledżu.

      W roku 1997 grupa postanowiła wystąpić z zarzutami publicznie, na łamach „The
      Hartford Courant”. Dużej gazety w stanie Connecticut, gdzie znajduje się
      amerykańska siedziba Legionu. We wszystkich przypadkach oskarżenia są
      zniesławieniami i fałszerstwami bez żadnych podstaw. Nie wiem, co ich skłoniło
      do wysunięcia zarzutów – odpowiedział Maciel w liście do „The Hartford
      Courant”. Wyraził zdumienie, że z oskarżeniami wystąpiono tak późno.

      Oskarżający wyjaśnili, że wcześniej molestowanie seksualne było w Kościele zbyt
      wielkim tabu, by ośmielili się o tym mówić.
      Poza tym składali przysięgę lojalności wobec Maciela i zakonu, której nie mogli
      złamać, bo wyrzucono by ich z seminarium. Seminarzystów instruowano, że mają
      uważać Maciela za świętego i tytułować go „Nuestre Padre” (Naszym Ojcem).
      Watykan odmówił jakichkolwiek komentarzy w sprawie artykułu w „The Hartford
      Courant”. Papież mianował zaś Maciela członkiem synodu biskupów.

      Juanowi Fernandezowi, nieżyjącej już ofierze Maciela, usiłował pomóc w
      skierowaniu skargi sekretarz meksykańskiej komisji biskupiej Alberto Athie, ale
      wskórał jedynie to, że złamał sobie karierę. Fernandez zrezygnował z posady
      rektora uniwersytetu podległego Legionowi z powodu konfliktu z Macielem na tle
      dawnego molestowania.

      W roku 1997 meksykańska gazeta „Milenio” opublikowała list otwarty Barby do
      papieża w sprawie seksualnego molestowania przez Maciela. Kardynał Norberto
      Rivera ustosunkował się doń stwierdzeniem: To spisek i nie ma o czym mówić.
      Barba i Perez usiłowali dotrzeć ze swą sprawą wyżej, ale nic nie wskórali.
      Księży, którzy im pomagali, spotykały retorsje, zwykle dymisja.

      W 1998 roku Barba wraz z innym członkiem zakonu miał audiencję u nuncjusza
      papieskiego w Mexico City, abp. Justo Mullora. Obiecuję, że wasz list dotrze do
      Ojca Świętego – przyrzekł Mullor. Ostrzegł ich, że jeśli oczekują reakcji
      Watykanu, muszą przestać rozmawiać z dziennikarzami. Podsunął im też inną drogę
      dochodzenia racji: oskarżenie Maciela o wysłuchanie ich spowiedzi i udzielenie
      rozgrzeszenia. W myśl kodeksu rozgrzeszenie ofiar przez sprawcę napaści
      seksualnej jest pogwałceniem prawa kanonicznego zagrożonym ekskomuniką. O winie
      orzeka Kongregacja ds. Doktryny Wiary kard. Ratzingera.

      Pod koniec 1998 roku delegacja ofiar Maciela poleciała do Watykanu na spotkanie
      z ks. Gianfranco Girotti, osobistym sekretarzem kard. Ratzingera. Towarzyszyła
      im Martha Wegan, prawniczka specjalizująca się w prawie kanonicznym. Kilka
      miesięcy później Wegan przysyła pomyślną informację: Kongregacja oficjalnie
      przyjmuje ich sprawę do rozpatrzenia. Inni z grupy ofiar nie zasypiali gruszek
      w popiele.

      Ks. Athie spotkał się z nuncjuszem Mullorem, który obiecał przekazać jego
      zeznania bezpośrednio Ratzingerowi. Pozostali przekazali swe oświadczenia
      zaufanym hierarchom, którzy zobowiązali się dostarczyć je najwyższym
      dostojnikom w Watykanie.

      W ostatnim tygodniu 1999 roku Martha Wegan zawiadomiła dziewiątkę, że
      rozmawiała z sekretarzem kard. Ratzingera, który oświadczył, że na razie sprawa
      jest zamknięta.

      Barba nie chciał pogodzić się z takim werdyktem. Poleciał do Watykanu i
      osobiście spotkał się z sekretarzem Ratzingera. Oświadczył mu, że w istniejącej
      sytuacji ofiary czują się zwolnione z obietnicy nierozmawiania z mediami, tym
      bardziej że w Meksyku mówi się, iż protektorzy Legionu Chrystusa zapłacili im
      za milczenie. Barba miał wrażenie, że Girotti zmuszony jest dostosowywać się do
      instrukcji zwierzchnika, których osobiście nie akceptuje. Był jednak kompletnie
      zaskoczony, gdy sekretarz z własnej inicjatywy podsunął mu pomysł wytoczenia
      Macielowi procesu cywilnego.

      Na placu św. Piotra w Rzymie z udziałem J.P. II w zeszłym roku celebrowano
      hucznie obchody 60. rocznicy powstania Legionu Chrystusa.
      W obecności 20 tys. członków zakonu papież zwrócił się do Marciala Maciela
      Degollado w te słowa: Ze specjalną serdecznością zwracam się do waszego
      umiłowanego założyciela ojca Marciala Maciela i przekazuję mu swe z serca
      płynące gratulacje z okazji tego ważnego wydarzenia (...). Doceniam zwłaszcza
      jego umacnianie waszej charakterystycznej wierności następcy św. Piotra.

      Także nie bujajmy się, iż dwuletnie chronienie Paetza przez hierarchię polską i
      Watykan to coś szczególnego.


      Autor : Piotr Zawodny

      • Gość: Oszołom Re: Do Oszoloma - opinia Urbana. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.04.02, 20:30
        Urban może mi napluć w turban... aleś sobie "ałtoryteta" znalazł...jego miejsce
        jest w szambie, bo to odpad moralny..do cna zdeprawowany człowiek.ciekae czy
        dalej on chce wysyłać śpiwory do USA dla tamtejszych bezdomnych?
        • Gość: Xy Do Oszoloma IP: *.ipt.aol.com 21.04.02, 20:31
          Rydzyka i Urbana traktuje na rowni.
        • Gość: Xy Re: Do Oszoloma - opinia Urbana. IP: *.ipt.aol.com 21.04.02, 20:38
          Popros kogos, jezeli nie znasz angielskiego, o przetlumaczenie artykulu o
          Macielu. Urban jednak tym razem nie klamie, w przeciwienstwie do rydzyka.

          Cover story

          --------------------------------------------------------------------------------

          Maciel accusers seek accountability
          By GERALD RENNER
          Special to the National Catholic Reporter

          In the lore of the Legionaries of Christ, Marcial Maciel Degollado started his
          religious order in Mexico on Jan. 3, 1941, when he gathered 13 young boys
          around him to teach them theology.

          He was only 20 years old and had not been ordained yet. In fact he had been
          ejected from two seminaries for what the official history
          calls “misunderstandings” about his desire to start a religious order. A
          seminary in Vera Cruz, Mexico, dismissed Maciel in 1938. A Jesuit-run seminary
          in Montezuma, N.M., dismissed him in 1940.

          One of Maciel’s uncles, Bishop Francesco Gonzalez Arias of Cuernavaca, Mexico,
          oversaw his training and ordained him a priest on Nov. 26, 1944. He was 24, a
          young age for a priest, especially one who had failed to finish two seminaries.

          On Feb. 23, 1997, in an article in The Hartford Courant, a darker version
          emerged, tainting the official version.

          The newspaper, based in Hartford, Conn., reported that nine professional men
          alleged publicly that Maciel had molested them when they were young men, as
          young as 12, in Legion seminaries in Spain and Italy during the 1940s, ‘50s
          and ‘60s. Maciel’s accusers included three professors, a priest, a teacher, an
          engineer, a rancher and a lawyer.

          One of the professors, a former priest who died in 1995, left behind an
          accusatory deathbed statement.

          The accusers said they had decided to go public because Pope John Paul II had
          not responded to letters from two priests sent through church channels in 1978
          and again in 1989 seeking an investigation. In fact, they said, it was after
          the pope praised Maciel in 1994 as an “efficacious guide to youth” that they
          decided to make their accusations public.

          Maciel, who is based in Rome, declined to be interviewed, but denied any
          wrongdoing through a law firm. The Legion said Maciel was the victim of a plot
          by disgruntled former members of the order to depose him.

          In a letter to the editor of The Courant published on March 2, 1997, Maciel
          denied the accusations as “defamations and falsities with no foundation
          whatsoever” and said he was praying for his accusers.

          None of Maciel’s accusers filed legal action or sought financial compensation
          from the Legionaries or the Catholic church. Many of them remain loyal
          Catholics and said they were not blaming the religious order or the Catholic
          church. They said all they seek is accountability by church authorities for
          what they said was Maciel’s sexual misconduct.

          The Vatican has maintained silence on the issue.

          As head of a religious order with ministries in 20 countries, Maciel reports
          directly to the Holy See and only the Holy See can order an investigation into
          the allegations.

          But an answer of sorts from the Vatican was forthcoming. In late 1997 Pope John
          Paul II appointed Maciel one of his special delegates to the Synod for America,
          which involved a select group of 250 church leaders from North and South
          America in talks about evangelization, economic justice and church cooperation
          in the new millennium.

          “To me, this is their answer without saying that they don’t believe us,” said
          Juan Vaca, one of the accusers and a former priest who was president of the
          Legionaries in the United States until he quit the order in 1976. Today he is a
          college guidance counselor on Long Island.

          Fr. Owen Kearns, a spokesman for the Legion and publisher of its newspaper, the
          National Catholic Register, said at the time that Maciel’s “appointment has
          brought great joy to the tens of thousands of lay people who, with the
          Legionaries of Christ, spend their lives daily in evangelization.”

          (Editor’s note: The story of the accusations against Fr. Maciel in The Hartford
          Courant in 1997 was written by Gerald Renner, who recently retired from that
          newspaper, and Jason Berry, author of the ground-breaking 1992 book, Lead Us
          Not into Temptation: Catholic Priests and the Sexual Abuse of Children. Berry
          includes the story of Fr. Maciel in a newly revised paperback edition of his
          book that was published this year by the University of Illinois Press.)

          National Catholic Reporter, November 3, 2000

          • Gość: Ed Re: Do Oszoloma - opinia Urbana. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.04.02, 20:47
            Czyżbyś chciał skorzystać z okazji i załapać się na jakiś śpiwór?
            • Gość: XY Re: Do Oszoloma - opinia Urbana. IP: *.ipt.aol.com 21.04.02, 20:50
              Jezeli o mnie chodzi, to mam normalna orientacje seksualna, a moze ty masz
              braki ?
              • Gość: Ed Re: Do XY IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.04.02, 20:55
                Przykro mi, ale odpowiedź nawiązywała do postu Oszołoma. Nie Twojego. Sądzę, że
                w tej materii nasze ego zbytni się nie różni :))
                Pozdrawiam
          • Gość: xy Jeszcze wersja francuska o Macielu IP: *.proxy.aol.com 21.04.02, 21:26
            Z wrodzonej uprzejmosci postaralem sie dla ciebie o wersje francuska informacji
            o Macielu. To na wypadek gdybys mial ty lub ktos z forumowiczow problemy z
            angielskim

            Oto ona:

            Histoire de couverture

            --------------------------------------------------------------------------------

            Responsabilité de recherche d'accusers de Maciel
            Par GERALD RENNER
            Spécial au journaliste catholique national

            I n le lore du Legionaries du Christ, Marcial Maciel Degollado a commencé son
            ordre religieux au Mexique janv.. 3, 1941, quand il a recueilli 13 jeunes
            garçons autour de lui pour leur enseigner la théologie.

            Il avait seulement 20 ans et n'avait pas été ordained encore. En fait il avait
            été éjecté de deux seminaries pour ce que l'histoire officielle appelle
            des "malentendus" au sujet de son désir de commencer un ordre religieux. Un
            seminary dans Vera Cruz, Mexique, Maciel écarté en 1938. Jesuit-courez seminary
            dans Montezuma, N.m., l'a écarté en 1940.

            Un des oncles de Maciel, évêque Francesco Gonzalez Arias de Cuernavaca,
            Mexique, a surveillé sa formation et ordained l'un prêtre novembre 26, 1944. Il
            avait 24 ans, un jeune âge pour un prêtre, particulièrement un qui a eu ne
            finit pas deux seminaries.

            Fév. 23, 1997, dans un article à Hartford Courant , une version plus foncée a
            émergé, corrompant la version officielle.

            Le journal, basé à Hartford, conn., a signalé que neuf hommes professionnels
            ont allégué publiquement que Maciel les avait molestés quand ils étaient de
            jeunes hommes, aussi jeunes que 12, dans des seminaries de légion en Espagne et
            en Italie pendant les années 40, '50s et l''accusers de 60s. Maciel a inclus
            trois professeurs, un prêtre, un professeur, un ingénieur, un propriétaire d'un
            ranch et un avocat.

            Un des professeurs, un ancien prêtre qui est mort en 1995, gauche derrière un
            accusateur deathbed le rapport.

            L'accusers a dit qu'ils avaient décidé d'aller public parce que pape John Paul
            II n'avait pas répondu aux lettres de deux prêtres envoyés par des canaux
            d'église en 1978 et encore en 1989 cherchant une recherche. En fait, ils ont
            dit, c'était après le Maciel félicité par pape dans 1994 comme "guide efficace
            de la jeunesse" cette eux a décidé de faire leur public d'accusations.

            Maciel, qui est basé à Rome, a refusé d'être interviewé, mais a nié wrongdoing
            par un cabinet juridique. Le Maciel par légion était la victime d'une parcelle
            de terrain par d'anciens membres contrariés de l'ordre au depose il.

            Dans une lettre au rédacteur du Courant a édité mars 2, 1997, Maciel a nié les
            accusations comme les "diffamations et les faussetés sans la base quelque" et
            dit il priaient pour son accusers.

            Rien les accusers de Maciel a classé l'action judiciaire ou a cherché la
            compensation financière du Legionaries ou de l'église catholique. Bon nombre
            d'entre eux restent les catholiques fidèles et dit elles ne blâmaient pas
            l'ordre religieux ou l'église catholique. Elles dites tous qu'elles cherchent
            est responsabilité par des autorités d'église pour ce qu'elles ont dit étaient
            la mauvaise conduite sexuelle de Maciel.

            Le Vatican a maintenu le silence sur la question.

            Comme tête d'un ordre religieux avec des ministères dans 20 pays, Maciel
            rapporte directement au Saint-siège et seulement le Saint-siège peut commander
            une recherche sur les allégations.

            Mais une réponse des sortes du Vatican était reçue. Vers la fin de 1997 le pape
            John Paul II a nommé Maciel un de ses délégués spéciaux au synode pour
            l'Amérique, qui a fait participer un groupe choisi de 250 chefs d'église de du
            nord et l'Amérique du Sud parle dedans de l'evangelization, de la justice
            économique et de la coopération d'église dans le nouveau millénium.

            "à moi, ceci est leur réponse sans dire qu'ils ne nous croient pas," a dit Juan
            Vaca, un de l'accusers et d'un ancien prêtre qui était président du Legionaries
            aux Etats-Unis jusqu'à ce qu'il ait stoppé l'ordre en 1976. Aujourd'hui il est
            un counselor de conseils d'université sur la longue île.

            Franc. Owen Kearns, un porte-parole pour la légion et l'éditeur de son journal,
            le registre catholique national , dit alors que rendez-vous de Maciel le "a
            apporté la grande joie aux dizaines de milliers de personnes étendues qui, avec
            le Legionaries du Christ, passent leurs vies quotidiennement dans
            l'evangelization."

            (la note du rédacteur: L'histoire des accusations contre le franc. Maciel à
            Hartford Courant en 1997 a été écrit par Gerald Renner, qui s'est récemment
            retiré de ce journal, et la baie de Jason, auteur du livre 1992 derupture, nous
            mènent pas dans la tentation: Prêtres catholiques et l'abus sexuel des
            enfants . La baie inclut l'histoire de la vue Maciel dans une édition
            nouvellement révisée de livre broché de son livre qui a été édité cette année
            par l'université de la pression de l'Illinois.)

            Journaliste Catholique National, Novembre 3, 2000

          • Gość: Ed Re: Do Oszoloma - opinia Urbana (tłumaczenie). IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 00:08
            Gość portalu: Xy napisał(a):

            > Popros kogos, jezeli nie znasz angielskiego, o przetlumaczenie artykulu o
            > Macielu. Urban jednak tym razem nie klamie, w przeciwienstwie do rydzyka.

            Wychodząc z założenia, że znakomita większość zawzięcie walczących po
            stronie kościoła forumowiczów doskonale zna języki obce i ma tylko trudności ze
            słownikami, postanowiłem im nieco ułatwić analizę zacytowanych przez Ciebie
            tekstów. Zastrzegam się jednocześnie, że tłumaczenie to może być w niektórych
            znaczeniach nieco odbiegające od uznanych znaczeń lub specyficznych przenośni, za
            co z góry proszę o wybaczenie. Nie mniej jednak sens jest wystarczająco
            dorozumiały. Resztę pozostawiam forumowiczom.
            Pozdrawiam


            Osłaniana historia

            --------------------------------------------------------------------------------

            Maciel’sa oskarżyciele szukają odpowiedzialnych
            Przez GERALD RENNER
            Specjalny Krajowy Katolicki Reporter

            Nauka w Legionistach Chrystusa, Marcial Maciel Degollado rozpoczął swój religijny
            nakaz w Meksyku 3 stycznia 1941, kiedy zebrał 13 młodych chłopców wokół siebie w
            celu nauczania ich teologii.

            Miał tylko 20 lat i nie był jeszcze wyświęconym. W rzeczywistości był wyrzuconym
            z dwóch kolejnych seminariów za coś, co oficjalna historia
            nazywa "nieporozumieniami" o jego pragnieniach do podjęcia zakonnego powołania.
            Seminarium w Vera Cruz, Mexico, odprawiło Maciel’sa w 1938r. Jezuickie seminarium
            ziałające w Montezuma, N.M., usunęło go w 1940.

            Jeden z wujków Maciel'sa, Biskup Francesco Gonzalez Arias z Cuernavaca, Mexico,
            nadzorował jego naukę i wyświęcił go na kapłana w dniu 26 listopada 1944r.
            Wówczas miał 24 lata, młody wiek jak na kapłana, szczególnie jeżeli był usunięty
            jako zdeprawowany z dwóch seminariów.

            23 lutego 1997, w artykule w The Hartford Courant, ciemniejsza wersja zdarzeń
            wynurzyła się, plamiąc oficjalną wersję.

            Gazeta, wychodząca w Hartford, Conn. poinformowała, że dziewięciu fachowych ludzi
            stwierdziło publicznie o ich molestowaniu przez Maciel’sa, kiedy byli młodymi
            mężczyznami, podobnie jak młodych jako 12 letni w Legionowych seminariach w
            Hiszpanii i Włoszech w ciągu 1940s, '50s i '60s. Oskarżenia Maciel'sa są w
            zeznaniach trzech profesorów, kapłana, nauczyciela, inżyniera, farmera i prawnika.

            Jeden z profesorów, dawny kapłan, który zmarł w 1995r, pozostawił oskarżającą
            wypowiedź na łożu śmierci.

            Oskarżający powiedzieli, że zdecydowali się na formę publiczną, ponieważ Papież
            Jan Paweł II nie odpowiedział na pisma dwóch kapłanów wysyłanych przez kościelne
            kanały w 1978r. i ponownie w 1989r. W sprawie wyjaśniającego dochodzenia. W
            rzeczywistości powiedzieli to po papiskiej pochwale Maciel’sa w 1994
            jako "skutecznego przewodnika młodzieży" że zdecydowali się na upublicznienie ich
            oskarżenia.

            Maciel, mający oparcie w Rzymie, skłaniał się do poddania wyjaśnieniom, ale
            skrzywdzony został jakimś złym uczynkiem przez stanowcze prawo. Legion
            stwierdził, że Maciel stał się ofiarą uknutą przez niezadowolonych dawnych
            kleryków za żądanie za usunięcia ich.

            W liście do wydawcy The Courant opublikowanym 2 marca 1997, Maciel zaprzeczył
            oskarżeniom jako "bezpodstawnym zniesławieniom i fałszerstwom" oraz powiedział,
            że modlił się za swoich oskarżycieli.

            Żaden z oskarżających Maciel'sa nie skorzystał z ustawowego powództwa lub
            roszczenia finansowego odszkodowania od Legionistów lub Kościoła katolickiego.
            Wielu z nich pozostało nadal lojalnymi Katolikami i powiedzieli, że nie obwiniają
            religijnego porządku lub Kościoła katolickiego. Stwierdzili, że wszystko, czego
            szukają jest odpowiedzialność władzy kościoła za złą seksualną administrację
            Maciel'sa.

            Wynikiem jest zachowanie milczenia przez Watykan.

            Podobnie jak głowa religijnego ładu, ministerstwa z 20 krajów, Maciel informuje
            natychmiast do Holy See i jedynie Holy See może uporządkować dochodzenie w
            twierdzeniach.

            Lecz odpowiedź rodzajowa z Watykanu była przyszłości. W spóźnionym 1997 r. Papież
            Jan Paweł II mianował Maciel’sa jednym z jego specjalnych pełnomocników Synodu
            dla Ameryki, uprawniający go do wybierania z grupy 250 kościelnych liderów z
            Północnej i Południowej Ameryki do rozmów o ewangelizacji, ekonomicznej
            sprawiedliwości i kościelnej kooperacji w nowym milenium.

            “Dla mnie, to jest ich odpowiedź bez mówienia, że oni nam nie wierzą," powiedział
            Juan Vaca, jeden z oskarżycieli i były kapłan, który był prezydentem Legionistów
            w Stanach Zjednoczonych aż do opuszczenia tego porządku w 1976. Dzisiaj jest on
            adwokatem w akademickim poradnictwie na Long Island.

            Fr. Owen Kearns, rzecznik prasowy Legionu i wydawca jego gazety, Krajowy
            Katolicki Rejestr, powiedział wtedy że Maciel'sa "powołanie spowodowała wielka
            radość dziesiątków i tysięcy świeckich ludzi, którzy z Legionistami Chrystusa
            spędzali swoje codzienne życie w ewangelizacji.”

            Uwaga wydawcy: Ta historia oskarżenia przeciw Fr. Maciel w The Hartford Courant w
            1997 została napisana przez Gerald’a Renner’a, który ostatnio przeszedł na
            emeryturę z gazety i Jason’a Berry’ego autora książki Uzasadnienia-bankructwa z
            1992 r., Poprowadź Nas Nie Na Pokuszenie: Katoliccy Kapłani i Seksualne Nadużycia
            Dzieci. Okrycie zawiera historię Fr. Maciel’sa w niedawno zweryfikowanej
            książkowej broszurze wydanej jego książki, która była opublikowana tego roku
            przez Uniwersytet Illinois Press.)

            Krajowy Katolicki Reporter, 3 Listopad 2000 r.


    • Gość: polishAM Re: List otwarty do ks. Bonieckoiego szefa Tyg. Powsz. IP: 65.149.124.* 21.04.02, 21:46
      Nie przejmuj sie. Jest to oczywista zydowska manipulacja. Ci , ktorzy oskarzaja
      nie sa katolikami. Wyborcza i Agora jest w rekach zydowskich. Podobnie jak New
      York Time, Bostone Globe, Washington Time. Wszystkie zaczely grzebac w naszym
      kosciele kiedy ten Gestapowiec SSharon zaczal ludobojcza polityke. To ich
      normalne dzialanie. Dlatego trzeba elity zydowskie eliminowac z naszego zycia
      spolecznego.
      • Gość: Miro Do tepaka polishmana. IP: *.proxy.aol.com 21.04.02, 21:59
        Ty to zupelnie jak debil wciaz jedno i to samo. Dawno ci mozg wyjeli ?
        • Gość: polishAM Re: Do tepaka polishmana. IP: 65.149.124.* 21.04.02, 22:16
          Oczywiscie proces eliminowania Zydow z polskiej sceny juz sie zaczal.
          Wyrzucenie Andzi Tottenberg z Zachety, Ustawa Antymonopolizacyjna, kompleks
          budowany kolo Oswiecimia itd. Ten proces jest trwalym i obliczonym na dlugi
          czas czyszczenia Polski z wrogich elementow.
          • Gość: Fo Kiedy zaczna wyrzucac polishmanow? Oby predzej!! IP: *.proxy.aol.com 21.04.02, 22:32
          • Gość: snajper Re: Do tepaka polishmana. IP: *.acn.waw.pl 21.04.02, 23:46
            Gość portalu: polishAM napisał(a):

            > Oczywiscie proces eliminowania Zydow z polskiej sceny juz sie zaczal.
            > Wyrzucenie Andzi Tottenberg z Zachety, Ustawa Antymonopolizacyjna, kompleks
            > budowany kolo Oswiecimia

            Jak kompleks budowany koło Oświęcimia wyeliminuje Żydów z polskiej sceny ?
            Czyżbyś miał na mysli scenę cmentarną i prochy żydowskie, których jest pełna
            oswięcimska ziemia ?

            > itd. Ten proces jest trwalym i obliczonym na dlugi
            > czas czyszczenia Polski z wrogich elementow.

            A zacząć należy od LPR i Rydzyka. To najbardziej wrogie Polsce elementy.
    • Gość: HOLLY WO Re: List otwarty do ks. Bonieckoiego szefa Tyg. Powsz. IP: *.btpl.org 21.04.02, 23:21
    • Gość: snajper Re: List otwarty do ks. Bonieckoiego szefa Tyg. Powsz. IP: *.acn.waw.pl 22.04.02, 00:04
      Gość portalu: Oszołom napisał(a):

      ) 1. Pamiętam kapłana, profesora, pracującego na uczelni, w kraju, którego
      ) obciążono zarzutem, jaki w tej chwili spotkał Arcybiskupa Poznańskiego.
      ) Gdy zarzuty się potwierdziły, profesor utracił prawo wykładania. Senat uczelni
      ) traktował sprawę z niezwykłą dyskrecją, aby ochronić przed napiętnowaniem
      ) obwinionego kapłana

      A to dlaczego ? Czy prawo kapłanów nie obowiązuje ? Dlaczego to przestępca ma nie
      być napiętnowany ?

      ) i nie narazić na szwank dobrego imienia całej wspólnoty uczących.

      To postępowanie tego przestępcy przyniosło szwank dobremu imieniu wspólnoty.
      Ujawnienie prawdy jedynie by mogło odrobinę to dobro imienia przywrócić.

      ) Arcybiskupa Poznańskiego skazano na tzw. śmierć cywilną, bez przesłuchania i
      ) sądu.

      Nieprawda. Miał wielokrotnie mozliwośc wypowiadać się i z możliwości tej
      skwapliwie korzystał.

      ) Gdy się kogoś obwinia, nie wolno go szargać, gdy matka karci dziecko, nie
      ) wolno jej naruszyć jego godności.

      Arcybiskup to dziecko ???? Nie wiedział, bidula, że źle postępuje. Mamusia mu
      tego nie powiedziała. Nie sądźmy przestępców, bo to narusza ich godność.

      ) Arcybiskupa Paetza zeszmacono, podając jego imię w pogardę.

      Arcybiskup swym postępowaniem skazał swe imię na pogardę.

      ) Zdumienie wzbudziło
      ) we mnie uznanie Księdza dla "tych mediów, które - jak 'Gazeta Wyborcza' -
      ) wierząc, że Kościół sprawę rozwiąże, zdobyły się na dyskrecję i długo
      ) wstrzymywały publikację posiadanych materiałów" ("TP" nr 9/2002).
      ) Dyskrecja - oznacza nie tylko zachowywanie tajemnicy, lecz również oględność, z
      ) jaką traktuje się sprawy Drugiego.

      Przez wiele miesięcy w prasie nie ukazało się ani jedno słowo na ten temat. To
      nie oględność ? Nie mozna wszak pisać mniej niż nic.

      ) Czy wyrazem dyskrecji jest proces, jaki wytoczono Oskarżonemu na łamach prasy?
      ) Publikacje w "Rzeczpospolitej" i "Gazecie Wyborczej" poprzedziła pornograficzna
      ) pisanina w dwutygodniku "Fakty i Mity".

      Jaki może być opis pornograficznych wyczynów biskupa, jak nie pornograficzny ?

      ) "Gazeta Wyborcza" jest od wielu miesięcy zawziętym sojusznikiem i medium osoby,
      ) oskarżającej księdza proboszcza z Tylawy, w Archidiecezji Przemyskiej, o tzw.
      ) molestowanie seksualne dzieci.
      ) Czy zawzięta uporczywość "Gazety" w tropieniu tego kapłana jest dla Księdza
      ) również synonimem dyskrecji, czyli powstrzymywania się od wyrokowania i zarazem
      ) głosem tzw. opinii publicznej, której Kościół winien słuchać?

      GW wzięła w obronę molestowane dzieci. To jest rozumiem naganne, gdy molestującym
      jest ksiądz katolicki.

      ) 2. Ksiądz usprawiedliwia publikacje prasowe, ponieważ wyczerpano możliwe formy
      ) interwencji, a wobec milczenia Stolicy Apostolskiej wiele osób głęboko
      ) zatroskanych o Kościół doszło do przekonania, że w ostateczności trzeba podać
      ) do wiadomości publicznej fakty znane w poznańskim środowisku.
      ) Ta argumentacja jest fałszywa i bezzasadna. Jeśli Papież był szczegółowo
      ) poinformowany, jeśli tylko w jego gestii jest złożenie z urzędu biskupa, jeśli
      ) w chwili publikacji w "Rzeczpospolitej" (24 II) wiadomo było, że "sprawa abpa
      ) Paetza zmierza do rychłego wyjaśnienia" ("TP" nr 9/2002), to jakie były
      ) intencje publikacji w prasie?

      Bo sprawa ta zmierzała )do rychłego wyjaśnienia( od wileu juz miesięcy.

      ) Arcybiskup Henryk Muszyński w wywiadzie radiowym (22 III) powiedział, że "gdyby
      ) nie nagłośnienie w mediach sprawy Arcybiskupa Paetza, sprawa zostałaby już
      ) rozwiązana".

      Czyli zamieciona pod dywan. A te wredne media uniemożliwły biskupowi dalszą,
      jakże podniecającą, działalność uswiadamiania kleryków.

      ) 3. Uczynienie ze sprawy Arcybiskupa Poznańskiego faktu medialnego, nadanie jej
      ) formy skandalu, który winien, musi wywołać szok, uniemożliwia rozważną ocenę
      ) przez Wspólnotę Wiernych i Kapłanów.

      Bo jest to skandal, gdy biskup molestuje kleryków, gdy mimo nacisków otoczenia
      nic nie zmienia w swoim postepowaniu, gdy jego otoczenie za wszelką cenę stara
      się ukryć jego czyny.

      ) Przemożna w psychice ludzkiej skłonność do uogólniania konkretnego zła jest o
      ) wiele silniejsza w chwili, gdy się ludziom sugeruje, że są oszukiwani, że
      ) nadużyto ich zaufania, że padli ofiarą.
      ) Pierwsze reakcje po ujawnieniu afery w łódzkim Pogotowiu to psychologiczne
      ) prawo unaoczniły.
      ) Mimo że minister zdrowia trzeciego dnia, po ujawnieniu nadużyć, stwierdził, że
      ) miały one "charakter marginalny" i nie ma podstaw do oskarżania pracowników
      ) Pogotowia w całym kraju, w ludziach pozostała dotkliwa nieufność.
      ) Przedstawienie sprawy Biskupa Paetza w "Tygodniku Powszechnym" i we "Wprost"
      ) (nr 9) w kontekście doświadczeń Kościołów w Stanach Zjednoczonych i w Europie,
      ) gdzie zdemaskowano i wciąż się demaskuje homoseksualizm wśród duchownych, jest
      ) czytelne: hierarchia katolicka w Polsce broni wizerunku Kościoła, kamuflując i
      ) nie ujawniając nieprawości w tej dziedzinie.

      Bo właśnie to robi !!!

      ) Współczynnikiem tej postawy jest rzekomo "powolność watykańskich procedur",
      ) które przez długi czas zwlekają z decyzją.
      ) Dlatego, zdaniem Księdza, pozytywnym skutkiem ujawnienia sprawy Arcybiskupa
      ) Poznańskiego jest "determinacja świeckich, i to reprezentujących podzielone
      ) dotąd środowiska, w dążeniu do samooczyszczenia Kościoła" ("TP" nr 9).

      Dokładnie tak !!!

      ) W dwukrotnej wypowiedzi Księdza ("TP" nr 9 i 12) nie ma słowa wskazującego, że
      ) proces samooczyszczenia Kościoła jest wielostronnym, duchowym trudem,
      ) angażującym każdego z osobna i że jest istotna różnica między dążeniem do
      ) wyeliminowania zła ze Wspólnoty Kościoła, a osobistym, duchowym przeobrażeniem,
      ) które jest czytelnym probierzem autentycznej troski o Kościół.
      ) Sądzę, że napastliwy, oskarżycielski, obraźliwy charakter publikacji prasowych
      ) i wypowiedzi w telewizji nie świadczy bynajmniej o rzeczywistej trosce o
      ) duchowe Dobro pasterzy i wiernych.

      To dlaczego to )oczyszczanie( dokonuje się (jesli w ogóle sie dokonuje) dopiero
      po artukułach nagłaśniających takie przestępcze postępowanie biskupa.

      ) Sposób, w jaki potraktowano sprawę Arcybiskupa Poznańskiego, nie przyczyni się
      ) do wykrystalizowania wątłej przecież w Kościele polskim opinii publicznej,
      ) która wedle słów Papieża Piusa XII winna być "sojusznikiem sprawy Bożej".
      ) Przeciwnie, miesiąc, jaki upłynął od publikacji w "Rzeczpospolitej", już
      ) utrwalił obustronny lęk, wywołał pretensje i stał się zaczynem nieuleczalnych
      ) uraz.
      ) Czy tak się buduje przymierze w Kościele?

      Czy tak biskupi postępują jak Paetz ? Czy tak budują )przymierze( z
      seminarystami ?

      ) 4. Jakie są rezultaty tej "determinacji świeckich w dążeniu do samooczyszczenia
      ) Kościoła".
      ) Trudno je przewidzieć, bo zapewne będą miały charakter wielostronny, a
      ) reperkusje sprawy Arcybiskupa Poznańskiego już dziś budzą grozę.

      Grozę budzą okoliczności )działalnosci( biskupa. Jego bezkarność oraz ukrywanie
      przez jego otoczenie jego przestepstw.

      ) W tej chwili "Wprost" w wielkim tytule, ze zdjęciem Arcybiskupa w stroju
      ) pontyfikalnym, informuje o "Homoseksualistach w sutannach".
      ) Rzecznik Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej po publikacji w "Rzeczpospolitej"
      ) odpowiedział, że "Sprawa Arcybiskupa Poznańskiego jest rozpatrywana z ogromną
      ) dyskrecją".
      ) Pewnie dlatego, że człowiek nie traci swej godności, nie można mu jej nigdy i
      ) nigdzie odebrać, nie traci jej, stając wobec ludzkiej opinii, przed sądem
      ) ludzkim i przed Bożym Obliczem. Myślę, że ta prawda zeszła na margines Sprawy
      ) Arcybiskupa Poznańskiego księdza Juliusza Paetza, urodzonego w Poznaniu,
      ) pełniącego kapłańską posługę ponad czterdzieści lat.
      ) To pierwsza część mojej wypowiedzi adresowanej do Księdza, w drugiej chcę
      ) rozważyć, co myśli w tej chwili postronny człowiek o relacjach między biskupem
      ) a jego kapłanami i alumnami, o których się mówi, że zosta
      • Gość: Ed Re: List otwarty do ks. Bonieckoiego szefa Tyg. Powsz. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 00:20
        Jest to ta sama zabawa, którą cytował wyżej "Xy". Mam nadzieję, że zamieszczone
        tłumaczenie tekstu zmieni poglądy niektórych na tekat kłamstwa czy wyjątkowości
        pedofilstwa wśród tej grupy nauczających innych moralności.
        Pozdrawiam
    • Gość: Dzik Re: List otwarty do ks. Bonieckoiego szefa Tyg. Powsz. IP: *.pse.pl 22.04.02, 11:45
      Ciekawe jaki procent świadomych katolików uważa
      sprawę biskupa Paetza za zakończoną ???.

      Jego ustąpienie potwierdziło jakby zarzuty.

      Napaść na konkretne osoby żądające jego ustąpienia
      jakiej arcybiskup dopuścił się w Wielki Czwartek w
      połączeniu z godną odpowiedzią jakiej udzielił ksiądz
      rektor Więcławski, podtrzymały atmosferę smrodku wokół
      tej sprawy.
      Czy jest w interesie Kościoła czekanie aż ten smrodek
      sam się rozwieje ?
      Jako katolik uważam, że NIE !
      Czy powinna podlegać publicznej dyskusji także sprawa
      zachowania się w tej sprawie instancji Kościoła, w tym
      nuncjusza Kowalczyka ?
      Jako katolik uważam, że TAK !
      Tuszowanie tej sprawy obniża autorytet Kościoła.
      To zła praktyka wprost ze świata polityki.
      • Gość: Konkret Do Dzika. IP: *.proxy.aol.com 22.04.02, 15:37
        Tuszowanie tych spraw, zwlaszcza w stosunku do pedofili to grozne przestepstwo,
        ktorego prawo nie powinno tolerowac. W 1991 r. Polaska podpisala ONZ-owska
        konwencje ws ochrony praw dziecka. Poblazanie pedofilii wsrod ksiezy jest
        karygodnym lamaniem tej konwencji. Nie mowie juz o lamaniu prawa i
        elementarnych zasad moralnych.
        • Gość: Dzik Re: Konkretnie IP: *.pse.pl 22.04.02, 16:07
          Gość portalu: Konkret napisał(a):

          > Tuszowanie tych spraw, zwlaszcza w stosunku do pedofili
          > to grozne przestepstwo, ktorego prawo nie powinno
          > tolerowac. W 1991 r. Polska podpisala ONZ-owska
          > konwencje ws ochrony praw dziecka. Poblazanie pedofilii
          > wsrod ksiezy jest karygodnym lamaniem tej konwencji.
          > Nie mowie juz o lamaniu prawa i elementarnych zasad
          > moralnych.
          no tak tylko ja nie wiem,
          nie wiem czy można mówić o pedofilii ? - jeśli rzecz
          dotyczy pełnoletnich kleryków, raczej nie;
          nie wiem czy w ogóle Paetz się dopuścił karalnych czynów
          lubieżnych ?
          nie wiem czy wyłącznie kogoś molestował ? - to akurat
          wystarczy by go usunąć z urząędu ale zbyt mało by
          postawić przed sądem;
          nie wiem czy nie jest to - jak twierdzi Paetz - jednym
          wielkim pomówieniem ?

          nie wiem, nie wiem i w tym jest właśnie problem
          że powinienem wiedzieć.
          Bo dotyczy to mojego kościoła i nie powinno być w nim
          niedomówień.

    • Gość: Konkret Do Oszoloma - GRZECH MILCZENIA !!. IP: *.proxy.aol.com 22.04.02, 15:46
      Grzech milczenia

      Wkrótce ma dojść do dymisji osób, które wiedziały o aferze Paetza i ukrywały ją
      przed papieżem
      O sprawie biskupa Paetza w Watykanie wiedziano od kilku lat: wiedzieli
      watykanolodzy, wiedziała co najmniej połowa Kurii Rzymskiej. Znali ją też
      członkowie Episkopatu Polski - wyszło na jaw w Rzymie. Skoro tak, dlaczego
      odwoływanie arcybiskupa Juliusza Paetza trwało tak długo? Dobrze poinformowane
      źródła watykańskie twierdzą, że sprawa Paetza jeszcze się nie zakończyła: w
      najbliższym czasie ma dojść do kilku sensacyjnych dymisji - osób, które
      wiedziały o aferze i ukrywały ją przed papieżem.
      Upokarzająca dymisja
      Stare żydowskie powiedzenie powiada: "Kiedy trzy osoby mówią ci, że jesteś
      pijany, kładź się do łóżka". Biskupowi Paetzowi na niewłaściwość jego
      postępowania zwracało uwagę więcej osób niż trzy, a nawet więcej niż
      trzydzieści. Zagadką pozostaje fakt, dlaczego doskonale znający problem polscy
      hierarchowie oraz nuncjatura (od prymasa Józefa Glempa, poprzez sekretarza
      Konferencji Episkopatu Polski bp. Piotra Liberę, po nuncjusza Józefa
      Kowalczyka) nie robili nic, żeby uniknąć nadciągającego skandalu. Dlaczego była
      potrzebna aż osobista interwencja papieża, który - jak się wydaje - przeżył tę
      sprawę o wiele boleśniej niż polscy biskupi?
      Arcybiskup Paetz był po raz ostatni w Rzymie w lutym tego roku, jeszcze przed
      publikacją "Rzeczpospolitej". Prawdopodobnie wtedy zaproponowano mu posadę w
      Rzymie, o której wspomniał w ubiegły czwartek w mowie pożegnalnej. Kto złożył
      tę propozycję? Watykańskie źródła twierdzą, że z inicjatywą wystąpił prefekt
      kongregacji ds. kleru, kolumbijski kardynał Dario Castrillon Hoyos, który od
      dawna wiedział o zarzutach stawianych arcybiskupowi i robił sporo, by sprawę
      zatuszować. A Hoyos jest osobą bardzo wpływową - zaczyna się go wymieniać wśród
      papabili, czyli następców papieża.
      Wiele mówiono w ostatnich tygodniach, że opóźnienie w rozwiązaniu "afery
      Paetza" wynika z przedłużania się pracy komisji badającej sprawę "z wielką
      uwagą i odpowiedzialnością, starając się dbać o interesy wszystkich
      zainteresowanych" (tak oświadczył dyrektor watykańskiego biura prasowego
      Joaquin Navarro-Valls). W rzeczywistości papieżowi wcale opinia komisji nie
      była potrzebna - mógł odwołać arcybiskupa, kierując się dobrem diecezji oraz
      kościołów polskiego i powszechnego. I tak się prawdopodobnie stało. Nie ma
      zresztą pewności, czy wyniki prac komisji do papieża w ogóle dotarły, a już
      prawie na pewno nie interesował go jej raport. To, że sprawa
      Paetza wyrządzała Kościołowi wielkie szkody, było dla Jana Pawła II oczywiste.
      I postąpił z właściwą sobie energią. To z jego woli do wielkoczwartkowego, mało
      zazwyczaj interesującego dla laików, listu do kapłanów dodano rozdział 11 - o
      księżach, którzy "sprzeniewierzyli się łasce otrzymanej w sakramencie święceń,
      ulegając najgorszym przejawom mysterium iniquitatis". To rozdział jakby
      skrojony na miarę sprawy Paetza.
      Miał rację arcybiskup Józef Życiński, gdy przed miesiącem prorokował, że sprawa
      zostanie rozwiązana jeszcze przed Wielkanocą. Na przyjęcie dymisji papież
      wybrał Wielki Czwartek, święto stanu kapłańskiego. Jeszcze nigdy w ten dzień
      nie dymisjonował on biskupów. Nie ma bowiem większego upokorzenia dla kapłana,
      niż odwołanie go właśnie w dniu jego święta.
      Niebezpieczne tajemnice
      Na temat przyczyn długiego milczenia Episkopatu Polski i Kurii Rzymskiej krążą
      w Watykanie dwie hipotezy. Wedle pierwszej, przestały działać "wentyle
      bezpieczeństwa", jakimi dysponuje Kościół. A jako że nie jest to pierwszy
      wypadek tego rodzaju (tylko w USA co najmniej 230 kapłanów usunięto w ostatnich
      latach z Kościoła za pedofilię lub "czyny homoseksualne"), oznacza to, że te
      wentyle nie działają od dawna. Druga hipoteza mówi, że biskup Paetz "szedł w
      zaparte" i - co gorsza - szantażował episkopat i kurię. Z racji swego
      stanowiska i skłonności poznał tyle tajemnic, że groźby ich ujawnienia mogły
      powstrzymywać od reakcji wielu dostojników w Warszawie i Rzymie.
      Nie wiadomo, czy kiedykolwiek dowiemy się, jak było naprawdę. Kościół potrafi
      przecież dochowywać swoich tajemnic. Co będzie dalej z byłym metropolitą
      poznańskim? Z pewnością pozostanie arcybiskupem seniorem. Ten tytuł jest
      dożywotni i by go odebrać, trzeba by "przesunąć" biskupa do stanu świeckiego,
      co jest raczej wykluczone. Musiano by bowiem udowodnić mu przewinienia znacznie
      cięższe od tych, jakie zarzucała mu "Rzeczpospolita" i inne media. Do ubiegłej
      środy wydawało się możliwe objęcie przez Juliusza Paetza innego stanowiska.
      Obecnie jest to raczej niemożliwe: wszak papież zdymisjonował go de facto ze
      stanowiska w Wielki Czwartek, co miało specjalną wymowę! Roma locuta, causa
      finita - Rzym przemówił, sprawa zakończona.
      Jacek Pałasiński

      • Gość: Ed Re: Do Oszoloma - GRZECH MILCZENIA !!. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 16:32
        Wytłumaczenie może być tylko jedno. Zarówno kuria Rzymska jak i Episkopat
        Polski mogli być przekonani o możliwości pełnego zablokowania przepływu
        informacji na ten temat. Wówczas wilk byłby syty i owca cała. Stanowiska takie
        potwierdzać się wydaje historia prawie bliźniaczo podobnych historii w Stanach
        Zjednoczonych (por. art. Xy zacytowany przez niego powyżej). A Oszołom - tam
        gdzie ściana i brak logicznych argumentów na obronę prowokacyjnie poruszanych
        wątków - tam jego nie ma.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Konkret Do Eda IP: *.ipt.aol.com 22.04.02, 16:55
          Oszolomy sa zaprogramowane na jeden temat i na jedna opinie. Powtarzaja swoje w
          roznych wersjach ale myslec niestety nie potrafia. Nie nadarmo sami siebie
          nazywaja oszolomami .
          Pozdrawiam rowniez
    • Gość: Hania Pytanie do Oszolka IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 22.04.02, 16:39
      Dlaczego arcybiskup Paetz nie wytoczyl powodztwa cywilnego lub wniosku o
      wszczecie postepowania w sprawie o publiczne znieslawienie? Jesli jest
      niewinny, z pewnoscia moglby to udowodnic.
      • Gość: Ed Re: Pytanie do Oszolka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 16:49
        Gość portalu: Hania napisał(a):

        > Dlaczego arcybiskup Paetz nie wytoczyl powodztwa cywilnego lub wniosku o
        > wszczecie postepowania w sprawie o publiczne znieslawienie? Jesli jest
        > niewinny, z pewnoscia moglby to udowodnic.

        Haniu, Oszołomek może co najwyżej odpowiedzieć - zgodnie zresztą z tradycją
        kościelną - że arcybiskup Paetz wybaczył winnym szkalowania i modli się za
        nich :)).

        • Gość: Hania Re: Pytanie do Oszolka IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 22.04.02, 16:53
          Gość portalu: Ed napisał(a):

          > Gość portalu: Hania napisał(a):
          >
          > > Dlaczego arcybiskup Paetz nie wytoczyl powodztwa cywilnego lub wniosku o
          > > wszczecie postepowania w sprawie o publiczne znieslawienie? Jesli jest
          > > niewinny, z pewnoscia moglby to udowodnic.
          >
          > Haniu, Oszołomek może co najwyżej odpowiedzieć - zgodnie zresztą z tradycją
          > kościelną - że arcybiskup Paetz wybaczył winnym szkalowania i modli się za
          > nich :)).
          >

          To nie w stylu Oszolka, takie milosierne teksty. Oszolek pewnie napisze, ze
          arcybiskup nie moglby dochodzic sprawiedliwosci w sadach opanowanych przez aparat
          komunistyczno-prounijny. I jeszcze przez zydowska masonerie.
          Pozdrawiam :)
          • Gość: Ania Re: Pytanie do Oszolka IP: *.upc.chello.be 22.04.02, 17:37
            Gość portalu: Hania napisał(a):

            > Gość portalu: Ed napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Hania napisał(a):
            > >
            > > > Dlaczego arcybiskup Paetz nie wytoczyl powodztwa cywilnego lub wniosk
            > u o
            > > > wszczecie postepowania w sprawie o publiczne znieslawienie? Jesli jes
            > t
            > > > niewinny, z pewnoscia moglby to udowodnic.
            > >
            > > Haniu, Oszołomek może co najwyżej odpowiedzieć - zgodnie zresztą z tradycj
            > ą
            > > kościelną - że arcybiskup Paetz wybaczył winnym szkalowania i modli się za
            >
            > > nich :)).
            > >
            >
            > To nie w stylu Oszolka, takie milosierne teksty. Oszolek pewnie napisze, ze
            > arcybiskup nie moglby dochodzic sprawiedliwosci w sadach opanowanych przez apar
            > at
            > komunistyczno-prounijny. I jeszcze przez zydowska masonerie.
            > Pozdrawiam :)

            Oszolek juz pisal,ze Paetz to podstawiony agent,ktorego zadaniem bylo
            skompromitowac kosciol.
            • Gość: Ed Re: Pytanie do Oszolka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 17:42
              Niesamowita zmiana frontu. Z uwielbienia i wznoszenia jego wyjtkowych talentów
              do zarzucania zdrady? Rozumiem, że kobieta chwiejną jest. Ale takie autorytety?
              Pozdrawiam
            • Gość: Ordon Do Ani IP: *.ipt.aol.com 22.04.02, 18:19
              A nie byl to on przypadkiem Zydem ? W mycce przeciez chodzil, czerwonej bo
              czerwonej, tak dla niepoznaki.Z bakow i brody tez zrezygnowal dla dobra
              klerykow. Nie chcial ich kluc, Zydziak.Mam nadzieje, ze Oszolom skorzysta
              skwapliwie z mojego pomyslu zrobienia z Paetza Zyda. Paniusie z RM latwiej
              zrozumieja jego zboczenie i rozgrzesza swiety KK.
      • Gość: Konkret Re: Pytanie do Oszolka IP: *.ipt.aol.com 22.04.02, 17:27
        Wyobrazasz sobie te tragikomedie w sadzie gdyby klerycy przyszli z czerwonymi
        majtkami z napisem "ROMA -nalezy czytac odwrotnie". Kosciol moglby urzadzic
        przedstawienie dla calego swiata ale za gruby szmal.
        • Gość: Ed Re: Pytanie do Oszolka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 17:46
          Może wprowadziło by to trochę radości do kościoła zamiast wiecznej grozy
          śmierci i pokuty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja