piq
28.10.19, 01:54
Polecam prześledzenie, jak ludzie Ziobry i zapewne Ziobro wzięli udział wraz z Kaczyńskim w oszukaniu i okradzeniu Birgfellnera:
www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/burza-przed-cisza-oszustwa-wielkich-rozmiarow-nie-bylo,241,4161
To jak wejście do mieszkania z wykorzystaniem łomu. Proste i skuteczne, a w razie czego szybciutko uchwala się prawo, które uniemożliwia okradzionemu dalsze dochodzenie swojej krzywdy.
W tej sytuacji nie sposób wątpić w to, co przedstawia Stonoga, zwłaszcza że z jakichś względów tryb jego aresztowania był wyjątkowy, usiłowano go albo zabić, albo skłonić do wydania posiadanej dokumentacji. Oto złodziejstwo na 500 mln euro. Podobno są to pieniądze wyprowadzone ze SKOKu i wyprane w Azji. Zwracam uwagę na rolę "zrepolonizowanego" Pekao SA:
thefad.pl/aktualnosci/zbigniew-stonoga-co-z-pieniedzmi-ze-skok-u/
fakty.plportal.pl/artykuly/kronika-kryminalna-polska-felietony/zbigniew-stonoga-kaczynski-ukradl-500-milionow-euro-w
Czy można wątpić, że to złodzieje i sukinsyni?
Warto przypomnieć, że głównym oskarżonym w aferze SKOK Wołomin, która dokonała się pod okiem Sasina, jest Piotr Polaszczyk, z którym Jarosław utrzymywał intymne kontakty przez kilka lat - od 2. poł. lat 1980. do 1. poł. lat 1990. według Stonogi. To w tym czase Kaczyńscy dostawali kupę kasy od likwidatorów pezetpeeru, z banków, które przejmowali postkomuniści, z FOZZu, z afery paliwowej (Glapiński!) oraz uwłaszczali się na miliardowym majątku po Ekspresie Wieczornym.