psiogon
19.11.19, 11:41
Przysłowiowy " język parlamentarny" staje się zaprzeczeniem samego siebie. Dziś słuchając expose premiera zmuszony byłem równocześnie do wysłuchiwania dziwnych jęków, buczenia i okrzyków niezadowolenia dobiegających z sali.Polityczna debata telewizyjna charakteryzująca się wzajemnym przekrzykiwaniem i obrzucaniem błotem przeniosła się na salę sejmową a rozbisurmanieni posłowie wierząc w to, że przynosi im to "mołojecką sławę" coraz bardziej pozwalają sobie na popisy egzotycznych zachowań a często chamstwa. Kiedy stał się początek ?. Czy rozpoczęła to poseł Mucha odśpiewaniem hymnu opozycji czy Palikot a może Kaczyński swoimi zdradzieckimi mordami ?.