Dodaj do ulubionych

Potrzeba nowego CBA do skontrolowania CBA...

06.02.20, 09:46
Polityka pisze o tym, co dzieje się w CBA Mariusza K. W głowie się nie mieści jaki tam bałagan, nadużycia, brak jakiegokolwiek nadzoru i kontroli. Parę cytatów z artykułu:
Opowiada oficer służb: Chłopcy bawią się na całego. Dysponują potężnym budżetem, najnowocześniejszym sprzętem, lubią planować tajne operacje, zatrzymywać w świetle kamer. Niewiele z tego wynika, ale jest okazja do świętowania.[...]
– Jak świętują?
– Często w lokalach kupionych na potrzeby operacyjne. Jeden z nich zresztą został „spalony” z tego powodu. Poirytowani ciągłymi libacjami sąsiedzi wzywali policję. Imprezowicze wyciągali swoje blachy i przepędzali funkcjonariuszy. Doszło do tego, że żaden patrol nie chciał tam jeździć. W końcu sąsiedzi wzięli się na sposób i zagrozili, że następnym razem zadzwonią po dziennikarzy. Podziałało. Lokal opustoszał.


W lecie zeszłego roku wyszło na jaw, że CBA straciło z funduszu operacyjnego milion złotych. Taką sumę przekazano Pawłowi K., który siedzi obecnie w areszcie za oszustwa VAT. Według informacji POLITYKI miał on za te pieniądze – w ramach operacji specjalnej – rozkręcić firmę, która brałaby udział w vatowskiej karuzeli. Paweł K. z zadania się nie wywiązał, a pieniądze zniknęły

informatorzy twierdzą, że równolegle rozgrywał się inny gruby skandal: CBA kupiło na podstawionego człowieka apartament w Warszawie. Kupiec miał wyrobione dokumenty legalizacyjne na fałszywe nazwisko. Gdy już kupił lokal, zniknął. Okazało się, że szybko odsprzedał nieruchomość. Apartament kosztował bajońską sumę, mówiono o milionach, które poszły w błoto.

17 stycznia Onet ujawnił, że CBA zostało okradzione przez własną kasjerkę. Kobieta podbierała pieniądze z funduszu operacyjnego i wynosiła je w reklamówce – w sumie 5 mln zł [...] Nieoficjalnie mówi się, że pracownica nie była kontrolowana od lat, więc nie wiadomo, jak długo mógł trwać proceder.
Oficer służb, prawnik,: Kasjerka okrada służbę? To jest kompromitacja stulecia. Od dawna CBA jest przedmiotem dowcipów w środowisku. Choć oczywiście nikomu nie powinno być do śmiechu. Oznacza to, że u nich nie działają żadne mechanizmy działające w normalnych służbach.

Paweł Wojtunik: Zaraz gdy objąłem funkcję [po Mariuszu K.], przyszedł do mnie dyrektor finansowy. Chciał wiedzieć, „czy mi też będzie potrzebna stała zaliczka”. Spytałem, o co chodzi. Okazało się, że jeden z zastępców miał u siebie w gabinecie ponad milion złotych „na wszelki wypadek”.

Były policjant, który służył w CBA: Płace od razu były wysokie, wyższe niż w policji. Takie podejście, że liczy się tylko wynik, że procedury są, ale nie należy się nimi przesadnie przejmować, powodowało, że do CBA trafiało sporo specyficznych osób. Ludzie z policji albo z ABW, którzy byli znani z tego, że potrafili podkoloryzować jakiś raport, tak kogoś przesłuchać, żeby powiedział to, co śledczy chcą usłyszeć. W policji takich ludzi się baliśmy, w CBA to nie przeszkadzało.

Gdyby ktoś nie wiedział: zabawy chłopców od Mariusza K., miłośnika psów, finansujemy my, podatnicy. W tym roku będzie 213mln złotych. Niedawno CBA dostało dodatkowo 25mln złotych od Ziobry z Funduszu Sprawiedliwości - przeznaczonego dla ofiar przestępstw (nic dziwnego, skoro CBA jest ofiarą przestępstwa, okradzione przez własną kasjerkę 😷).

Za co się PiS nie weźmie, to spieprzy. Od stadniny w Janowie po CBA. Grunt, że swoi, pisiewicze, mają ciepłe posadki a z nich słodkie konfitury.

--
Dojna zmiana. Podła zmiana.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka