jureek
09.09.20, 18:22
Będzie wklejka, bo nie każdy ma fejsbuka.
Adrian Zandberg pisze dzisiaj:
Od kwietnia bez pensji. Tak wygląda sytuacja pań maszyniarek ze szczecińskiej szwalni V*I*Production. To załoga dawnej szczecińskiej Odry, kiedyś znanej na całą Polskę. Po dawnej tekstylnej potędze pozostały już tylko gruzy. Teoretycznie szwalnia dalej istnieje, nikt nie rozwiązał z paniami umów o pracę ani nie wystawił im świadectw pracy. Ale właściciele, państwo Jürgen Van Kammen i Dominique De Blieck, na wiele miesięcy zapadli się pod ziemię. Pretekstem był koronawirus, choć - jak mówiła mi dziś na spotkaniu załoga - w firmie od dawna nie działo się dobrze.
Panie maszyniarki zostały bez środków do życia. Wiele z nich jest w wieku przedemerytalnym. Przez to, że nie otrzymały świadectw pracy, nie mogą dostać należnych świadczeń socjalnych. Od miesięcy żyją w zawieszeniu, bez pieniędzy na życie, ani zatrudnione, ani bezrobotne.
Dziś interweniuję w tej sprawie na prośbę działaczek Razem Szczecin, które walczą o odzyskanie przez panie maszyniarki zaległych wynagrodzeń. Sprawę nagłaśniają także nasze okręgi zagraniczne w Belgii i w Holandii, gdzie znajduje się majątek właścicieli firmy.
Niestety, nie mogę pochwalić szczecińskiej inspekcji pracy. Zamiast realnej pomocy, choćby w zakresie należnych świadczeń, panie dostały od inspekcji zbywające listy. To nie jest w porządku. Zwróciłem się do Głównego Inspektora Pracy o wyjaśnienie tej sprawy.
A co robi główny inspektor pracy? Ano, przyznaje sobie nagrodę za "szczególne osiągnięcia"
www.donald.pl/artykuly/5CiXFG2f/glowny-inspektor-pracy-przyznal-sobie-20-tysiecy-nagrody-za-szczegolne-osiagniecia
Tak wygląda pisowskie państwo socjalne