witek.bis
30.11.20, 05:41
...co skutkuje wygładzeniem fałd tego czegoś, co mieści się w jego wygolonej czaszce. To z kolei pociąga za sobą słowotok, który już w swej początkowej fazie powinien skutkować dymisją.
W momencie, kiedy tłum zaczyna napierać na policjantów, pani poseł nic nie mówi, po prostu jest zajęta swoim telefonem i dopiero później następuje sytuacja, w której przepychana jest tarcza i wpychana w twarz policjanta
Gdyby rzecznik KSP nie strzygł się aż tak krótko, zdawałby sobie sprawę z tego, że ludzie słuchający jego oświadczenia mogą obejrzeć film ukazujący opisywaną przez niego sytuację. Ta zaś wygląda zupełnie inaczej - wspomniany "tłum" na policjantów wcale nie napiera. Odwrotnie - to policjanci, mający zresztą przewagę liczebną nad "tłumem", energicznie napierają na ów "tłum", skutecznie spychając go w kierunku ściany niecki Trasy Łazienkowskiej. I właśnie wtedy na drodze policyjnego walca pojawia się pani poseł, która zajęta swym telefonem nie ustępuje przed tarczą dostatecznie szybko, co skutkuje "wepchnięciem tarczy w twarz policjanta".
Owszem - u policjantów zbyt krótko ostrzyżonych i niemających świadomości swojego poruszania się może powstać subiektywne wrażenie, że to "tłum" posuwa się w ich kierunku, a nie odwrotnie, jednak tutaj pojawia się pytanie, czy tak gładko wygolonych funkcjonariuszy nie dałoby się wykorzystać jakoś inaczej - np. w charakterze nośników znaków drogowych lub pachołków ustawianych na jezdni w celu wytyczenia toru jazdy.