Dodaj do ulubionych

Szczepienia w USA a szczepienia w Polsce

16.03.21, 17:13
Mój korespondent z Chicago:
Wielki parking na którym U.S. Army rządzi.
Po wyjściu z parkingu wchodzi się w barierki prowadzące. To wszystko na dworze więc stoją wiszące nad głowami ogrzewacze na butle gazowe stojące obok. Nie działały bo było ciepło. Podaliśmy nasze potwierdzenia z kodem, zeskanowali. Cały czas do przodu, bez zatrzymywania się. Miałem wrażenie, że jesteśmy na ruchomym chodniku, jakimś pasie transmisyjnym. Rozszerzenie, dziewczyny mundurowe kierowały w chyba sześć odgałęzień - posuwaliśmy się dalej. Pierwsze zatrzymanie - potwierdzenie danych, data urodzenia, potwierdzenie danych o uczuleniach - wprowadzone w tablet, potwierdzasz podpisem, mają ciebie w systemie. Wydruk naklejki z kodem przyklejone na lewe ramię. Idziemy dalej. Następne stanowisko - skan z ramienia i potwierdzenie danych - po prostu pytają czyś Adam i w którym miesiącu się urodziłem - to wygląda na zabezpieczenie, że kod jest właściwy. Dochodzimy do następnego rozszerzenia - kilka odgałęzień. Podchodzi do nas żołnierz, mówi - przygotować ramię, wysoko podwinąć mankiet. Iść dalej. Zatrzymanie - przed halą czołgową pełną stoliczków z żołnierzami szczepiącymi. Po zaszczepieniu stoliczek wolny - obok stojący żołnierz podnosi chorągiewkę - taką w kolorze pomarańczowym, jaskrawym. Idź do stoliczka 114. Tam skanują, jeszcze raz pytają o imię, rozluźnij rękę, zastrzyk i dostajesz następną naklejkę - już zaszczepiony. Idziesz dalej - sala gdzie masz przysiąść na 15 minut. Przysiadamy. Podchodzi do nas żołnierz z tabletem, skanuje i pyta - następna dawka w piątek, sobotę czy niedzielę? Piątek! O 4 czy piątej? O czwartej. Wprowadza to i za chwilę inny żołnierz przychodzi do nas z wydrukami potwierdzenia i wyznaczonymi terminami - na początku kwietnia.
Od momentu wyjścia z samochodu, już od wejścia wszystko pod dachem namiotowym. Aluminiowe użebrowanie, naciągnięte te białe plastikowe płachty, ogrzewane i oświetlone białym diodowym. Podłoga z płyt z tworzywa, tak, że nie chodziło się po ziemi. System barierkowy, gniazda obsługowe, dużo żołnierzy prowadzących, regulujących i naprowadzających. Od wejścia do hangaru do zaszczepienia 12 minut. Potem to czekanie i praktycznie po pół godziny obsłużeni.
Dostaliśmy te wydruki, proszę przejść dalej do wyjścia. Przy wyjściu znowu stanowisko, skanowanie - tak, minęło 15 minut, jak się czujecie?OK? to możecie iść dalej. Pytam żołnierza - ile dziennie? 18 tysięcy dziennie, 7 dni w tygodniu od ósmej rano do dziesiątej wieczorem.
A dalej już wyjście i parking.

I potem oglądaliśmy na TVN24 tych dziadziusiów co to stłoczeni w poczekalni przychodni czekali na szczepienie. A kierownik Przychodni z dumą do kamery powiadał, że dziś ma 30 szczepionek i dziś wszystko wyszczepi. Żałość, żal dupę ściska
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka